W polskiej pamięci historycznej Zbrodnia Wołyńska, nazywana także rzezią wołyńską, zajmuje szczególne miejsce. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2016 r. ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, który ma przypominać o tysiącach cywilów zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. Sprawcami tej zbrodni byli ukraińscy nacjonaliści z OUN-B oraz UPA, którzy eksterminację polskiej ludności zaplanowali, a w dokumentach nazwali „akcją antypolską”.
Najnowsze szacunki polskich historyków wskazują, że w latach 1939-1947 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło ponad 120 tys. obywateli II RP – w tym ok. 60 tys. na Wołyniu i co najmniej 60 tys. w Małopolsce Wschodniej, na Polesiu i Lubelszczyźnie.
Właśnie ich pamięci poświęcone jest święto 11 lipca. Tamtego dnia – 11 lipca 1943 r. o świcie oddziały UPA, często przy wsparciu miejscowych Ukraińców, otoczyły i zaatakowały jednocześnie 99 polskich wsi w powiatach kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i częściowo łuckim. Doszło do nieludzkich rzezi. Relacje świadków i wspomnienia ocalałych są przerażające. Polacy ginęli od broni palnej, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, często w kościołach podczas mszy. Instytut Pamięci Narodowej podaje, że w kościele w Porycku zginęło ok. 200 parafian razem z proboszczem ks. Bolesławem Szawłowskim. W kaplicy w Chrynowie razem z grupą ok. 150 wiernych został zamordowany ks. Jan Kotwicki. W kaplicy w Krymnie zginęło ok. 40 wiernych, a w Kisielinie ok. 80 parafian.
Polskie wsie na Wołyniu zostały spalone i zrównane z ziemią, żeby uniemożliwić ponowne osiedlenie się ewentualnych ocalałych. Według badaczy tego jednego dnia mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców.
Polsko-ukraińskie spory
Rzezi Wołyńskiej nie da się zrozumieć, wytłumaczyć ani usprawiedliwić. Jej przyczyny należy jednak analizować w szerszym kontekście historycznym – wieloletnich napięć polsko-ukraińskich, sporów o przyszłość tych ziem oraz polityki narodowościowej II Rzeczypospolitej. W 1918 r. w odrodzonym państwie polskim znalazło się ok. 5 milionów Ukraińców, którzy stanowili 16 proc. mieszkańców II RP. Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej byli większością. Według spisu ludności z 1931 r. województwo wołyńskie zamieszkiwało 2,08 mln osób, gdzie Ukraińcy stanowili 63,9 proc., a Polacy 15,6 proc.
Polska była wtedy areną ciągłych sporów polsko-ukraińskich. Ukraińcom nie udało się stworzyć własnego państwa, a powołaniu Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej przeszkodził przegrany konflikt zbrojny z Polską. Większość Ukraińców galicyjskich nie akceptowała tego stanu rzeczy. Z kolei polskie władze nie dotrzymywały własnych zobowiązań – nie powołały na przykład (obiecanego w ustawie Sejmu z 1922 r.) uniwersytetu ukraińskiego i ograniczały możliwość działania ukraińskich szkół niższych szczebli.
Radykalne organizacje ukraińskie zaczęły więc stosować terroryzm jako formę walki politycznej. W 1931 r. z rąk zamachowców zginął Tadeusz Hołówko, a w 1934 r. minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Polskie państwo odpowiadało represjami. W 1930 r. przeprowadzono pacyfikację Galicji Wschodniej, obejmującą aresztowania, rewizje i działania wymierzone w ukraińskie instytucje społeczne. W końcu lat 30. władze polskie zaostrzyły politykę wobec Ukraińców.
W 1938 r. przeprowadziły akcję polonizacyjno-rewindykacyjną, która miała dwa cele – powrót do „wyznań ojców”, czyli konwersję z wyznań „niełacińskich” na wyznanie i obrządek rzymskokatolicki oraz polonizację prawosławia, czyli wprowadzenie języka polskiego do życia liturgicznego Kościoła prawosławnego. Prawosławna ludność ukraińska była zastraszana, a w ciągu kilku tygodni na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu zburzono 127 obiektów sakralnych, w tym 91 cerkwi, kilkadziesiąt kaplic i domów modlitwy.
Masakra w lutym
Po wybuchu II wojny światowej Wołyń znalazł się pod okupacją sowiecką, a następnie niemiecką. Represje obu okupantów zmieniły sytuację społeczną regionu. W 1943 r. Polacy stanowili tam już mniejszość, bo zaledwie 10-12 proc. mieszkańców.
– Nie tworzyli sytuacji konfliktowych, wręcz za wszelką cenę ich unikali – podkreślają badacze IPN wskazując, że część ukraińskich historyków podważa te fakty i sugeruje, że Zbrodnia Wołyńska była drugim etapem krwawego konfliktu polsko-ukraińskiego. Pierwszym miała być niekontrolowana i nieinspirowana przez OUN-B tzw. „wojna chłopska” wywołana przez Ukraińców z Chełmszczyzny, którzy na przełomie 1942-43 r. docierali na Wołyń siejąc antypolskie nastroje opowieściami o okropieństwach, jakich Polacy rzekomo dopuszczali się na Ukraińcach na Chełmszczyźnie.
Ofiary napadu na pociąg na trasie Bełżec – Rawa Ruska z 16 czerwca 1944 w okolicy wsi Zatyle przez nacjonalistów ukraińskich.
Fot. IPN
Jednak ta narracja nie ma żadnego oparcia w faktach. Według badań polskich historyków w dystrykcie lubelskim w 1942 r. zabito 388 Ukraińców, ale aż 319 zginęło z rąk Niemców. Tylko w przypadku dwóch ofiar ukraińskich udowodniono, że zginęły z rąk polskiego podziemia. Historycy wskazują, że do eskalacji działań antyukraińskich z polskiej strony doszło jesienią 1943 r., gdy na wschodnią Lubelszczyznę dotarło ok. 20 tys. polskich uciekinierów zza Buga, którzy opowiadali o masakrze, jaka ich spotkała ze strony wołyńskich Ukraińców.
Pierwszym zbiorowym mordem na ludności polskiej, przeprowadzonym ze szczególnym okrucieństwem, była kolonia Parośla koło Sarn, gdzie 9 lutego 1943 r. oddział UPA dowodzony przez Hryhorija Perehijniaka ps. „Dowbeszka-Korobka”, zamordował co najmniej 155 Polaków. Około 600 polskich mieszkańców Janowej Doliny na Wołyniu zostało zamordowanych przez UPA pod nadzorem Iwana Łytwyńczuka „Dubowego” w Wielki Piątek 23 kwietnia 1943 r. Apogeum nastąpiło w lipcu i sierpniu, co wiązało się m.in. dołączeniem do ukraińskiej policji pomocniczej na Wołyniu i Podolu dezerterzów ze służby niemieckiej. Od tego momentu przypadki mordowania Polaków zaczęły się nasilać.
Zniknęło 1500 wsi
W 1944 r. antypolski terror OUN-UPA z Wołynia przeniósł się do Galicji Wschodniej, a także na Lubelszczyznę. Według ostrożnych szacunków polskich badaczy, Zbrodnia Wołyńska do połowy roku 1945 pochłonęła ok. 100 tysięcy Polaków (40-60 tys. na Wołyniu, 30-40 tys. w Galicji Wschodniej, co najmniej 4 tys. na ziemiach dzisiejszej Polski, z czego do 2 tys. na Chełmszczyźnie). Co najmniej 485 tys. Polaków ukraińska partyzantka zmusiła do ucieczki na teren Polski centralnej. Z kolei wiosną 1944 r. blisko 20 tys. Ukraińców z Chełmszczyzny porzuciło swoje domostwa z obawy przed polskim podziemiem.
Na skutek polskich akcji odwetowych do wiosny 1945 r. zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców. Część ukraińskich ofiar zginęła z rąk UPA, za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.
Niektóre z polskich akcji odwetowych, jak podaje IPN, były zbrodniami wojennymi. Jednak zdaniem polskich historyków nie można stawiać znaku równości między nimi a zorganizowaną, antypolską akcją OUN-UPA.
Z około 2500 miejscowości, w których w 1939 r. w województwie wołyńskim mieszkali Polacy, w wyniku działań OUN-UPA ok. 1500 (!) przestało istnieć. Do dziś w części miejsc, gdzie doszło do mordów, nie ma odpowiednich upamiętnień i oznaczenia miejsc pochówku ofiar. Śmierć kilkudziesięciu tysięcy Polaków na Wołyniu jest upamiętniona krzyżem w niespełna 150 miejscowościach.
Historia Wołynia pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich Na początku czerwca Ukraina wyraziła zgodę na ekshumacje szczątków polskich ofiar w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu. W tym miejscu w latach 1992, 2011 i 2015 prowadzono prace ekshumacyjne, w ramach których odnaleziono i godnie pochowano szczątki 674 osób. Obecne prace mają na celu odnalezienie kolejnych ok. 350 ofiar.
(Korzystałem z materiałów IPN, www.zbrodniawolynska.pl)
W niedzielę 12 lipca
przypada kolejne polskie święto państwowe – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej ustanowione przez Sejm RP w 2017 roku.
To oddanie hołdu mieszkańcom polskiej wsi za ich patriotyczną postawę w czasie II wojny światowej – bohaterską walkę, zapewnianie żywności oraz pomoc udzielaną uciekinierom i osobom ukrywającym się przed prześladowaniami.
Święto upamiętnienia tragiczne wydarzenia z 1943 r., do których doszło we wsi Michniów w województwie świętokrzyskim w dniach 12-13 lipca. Niemcy przeprowadzili pacyfikację tej miejscowości za to, że jej ludność niosła pomoc partyzantom mordując w okrutny sposób 204 osoby, w tym 54 kobiety i 48 dzieci i paląc wieś.
W Michniowie znajduje się pomnik upamiętniający ofiary tej pacyfikacji oraz ich zbiorowa mogiła. Jest też interaktywne Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich. A Michniów jest miejscem, gdzie odbywają się uroczyste obchody Dnia Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej z udziałem przedstawicieli władz.