czwartek, 28 września 2023
Imieniny: PL: Libuszy, Wacławy, Wacława| CZ: Václav
Glos Live
/
Nahoru

Alan Łyszczarczyk dla »Głosu«: Nie spocznę na laurach | 04.12.2021

Jest wiceliderem punktacji kanadyjskiej w hokejowej Chance Lidze, drugiej najwyższej klasie rozgrywek w naszym kraju. Alan Łyszczarczyk, polski napastnik Frydka-Mistka, ponad indywidualne statystyki stawia jednak dobro całego zespołu. Chciałby też zrealizować jedno swoje marzenie. – Nie ukrywam, że moim celem jest wywalczenie miejsca w ekstraligowym zespole Trzyńca – mówi w rozmowie z „Głosem”.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
Alan Łyszczarczyk (z lewej) w pojedynku z hawierzowskim napastnikiem Janem Hudečkiem. Fot. HC Frydek-Mistek

 

W derbach z Hawierzowem padły cztery bramki, wszystkie do siatki gości. Twoje trafienie z trzeciej minuty ustawiło zaś przebieg spotkania, w którym dwa gole zdobył również Filip Komorski. Po weekendzie jesteś wiceliderem punktacji kanadyjskiej Chance Ligi, a Filip Komorski z kolei najlepszym strzelcem drużyny w tym sezonie. Można tylko wyrazić życzenie, niech ta polska ofensywa trwa jak najdłużej…

– W każdym meczu staram się grać jak najlepiej i jestem wdzięczny, że chłopcy z Frydka-Mistka mi pomagają, bo bez nich nie byłbym tam, gdzie jestem. To dotyczy nie tylko Filipa Komorskiego, z którym gram w jednym ataku, ale wszystkich kolegów z drużyny. Oczywiście polski akcent w zespole też się liczy, jesteśmy dobrymi kolegami również poza lodowiskiem. We Frydku-Mistku nie miałem zresztą żadnych problemów z aklimatyzacją. Normalnie rozmawiam z czeskimi kolegami po czesku. Kiedy wchodzisz do szatni i czujesz się w niej dobrze, to potem również w meczu wszystko łatwiej wychodzi. A my, Polacy, w trójkę, bo dochodzi jeszcze Bartosz Ciura, doceniamy fakt, że możemy ze sobą porozmawiać w ojczystym języku.

Pierwszoligowy Frydek-Mistek jest partnerskim klubem Stalowników Trzyniec. Czy jesteś przygotowany na ewentualny telefon od trenera Stalowników Václava Varadi z zaproszeniem do gry w ekstralidze?

– Nie ukrywam, że moim celem jest wywalczenie miejsca w ekstraligowym zespole Trzyńca, tak, jak udało się to kiedyś Aronowi Chmielewskiemu. Staram się grać jak najlepiej, żeby otrzymać tę szansę. Będę cierpliwie czekał na okazję, ale ostateczna decyzja zawsze należy do trenerów.

Jesteś wychowankiem Podhala Nowy Targ, w którego barwach z powodzeniem występował również twój ojciec Dariusz. Czy dobrze rozumiem, że byłeś skazany na hokeja od małego?

– W zasadzie tak. W dzieciństwie próbowałem też jednak innych sportów, grałem chociażby w unihokeja, piłkę ręczną. To bierze się z tego, że lubię sporty zespołowe i w ogóle sport. Myślę, że akurat w przypadku unihokeja ta przygoda miała sens, bo rozwijałem się pod względem technicznym. W unihokeju trzeba mieć lekki dotyk, żeby poczuć piłkę i wiedzieć, kiedy i jak ją zagrać. W hokeju na lodzie te doświadczenia przełożyły się na większą pewność w akcjach jeden na jeden, w podbijaniu krążka, a także lepszej orientacji na małej przestrzeni.

Cały wywiad w ostatnim, papierowym wydaniu gazety z 3 grudnia. 

 



Może Cię zainteresować.