_-_transp.png)
Kiedy walczy się do końca, z determinacją i natchnieniem, można zdziałać cuda. Piłkarze Karwiny w meczu 6. kolejki Fortuna Ligi golem Kacpera Zycha w doliczonym czasie gry zremisowali w niedzielny wieczór ze Slavią Praga 3:3.
Polski napastnik wszedł na boisko w 81. minucie i na starcie stoczył ostry pojedynek z bramkarzem Ondřejem Kolářem, by dziewięć minut później wprowadzić cały stadion w Raju w stan euforii - strzelając bramkę na 3:3. Karwiniacy, którzy w dotychczasowym sezonie jeszcze nie zasmakowali zwycięstwa, w niedzielny wieczór byli najbliżej kompletu punktów. Paradoksalnie w starciu z mistrzem RC Slavią Praga, która nie lubi przegrywać.
Gospodarze zaliczyli skądinąd kapitalny początek, strzelając bramkę na 1:0 w 27. minucie spotkania. Qose dostrzegł Papadopulosa, a ten płaskim uderzeniem nie dał szans Kolářowi. Seria błędów w obronie przełożyła się jednak na dwie bramki w siatce Bolka - w 35. minucie wyrównał Schranz, a przed zejściem do szatni na 1:2 trafił Kačaraba. Druga bramka Slavii padła ze stałego fragmentu gry, co świadczy o nadal panującym chaosie w defensywie Karwiny. Ofensywny futbol kontynuowały obie drużyny również w drugiej połowie. W 56. minucie wyrównał Antonín Svoboda, w 65. minucie Slavia ponownie wyszła na prowadzenie - lukę w defensywie Karwiny wykorzystał Traoré.
Kiedy Kacper Zych, młody wychowanek MFK Karwina, z kilku kroków dobił do siatki Slavii piłkę zapewniającą gospodarzom cenny remis w starciu z dużym faworytem, szkoleniowiec Karwiny Jozef Weber już nie był obecny na ławce. Z powodu czerwonej kartki końcowe minuty spotkania obserwował z trybuny. Nerwowy, ale zarazem waleczny pojedynek na Miejskim Stadionie w Karwinie musiał się spodobać nawet najwybredniejszym kibicom futbolu. Dziś było wszystko - emocje, bramki i walka do końca.
Więcej, nie tylko z Karwiny, we wtorkowym drukowanym "Głosie".