wtorek, 13 stycznia 2026
Imieniny: PL: Bogumiła, Bogumiły, Weroniki| CZ: Edita
Glos Live
/
Nahoru

Tipsport Ekstraliga: Koncert Stalowników. Sparta wraca z Werk Areny na tarczy  | 11.01.2026

Mecze Stalowników Trzyniec ze Spartą Praga zawsze generują duże emocje. Nie inaczej było w niedzielnym szlagierze 41. kolejki w Werk Arenie, gdzie obie drużyny pokazały znakomity hokej. Po świetnym spektaklu trzy punkty pozostały pod Jaworowym - trzyńczanie pokonali praskiego rywala 5:3. 

Ten tekst przeczytasz za 2 min.
Stalownicy (białe stroje) pokonali dziś Spartę po znakomitej grze. Fot. Zenon Kisza

Stalownicy Trzyniec po piątkowej przegranej w Ołomuńcu (1:4) chcieli za wszelką cenę zrehabilitować się przed własną publicznością. W barwach gospodarzy pojawili się m.in. dwaj srebrni medaliści ostatnich mistrzostw świata U20, napastnicy Petr Sikora i Matěj Kubiesa, pierwszeństwo w bramce Trzyńca otrzymał dziś Ondřej Kacetl, a kapitan Martin Růžička zagrał w trzecim ataku, obok Miloša Romana i Patrika Hrehočáka.
 
GALERIE Sparta
 
Lepiej rozpoczęli niedzielne zawody Stalownicy, którzy po bramkach Ondřeja Kovařčíka i Martina Růžički w 15. minucie prowadzili 2:0. Sparta nie oddała jednak tercji bez walki, w sukurs przyszły gościom dwie niefortunne interwencje Kacetla, który dał się zaskoczyć po strzałach od niechcenia. Sportowa złość zadziałała w drugiej tercji niczym woda gazowana na pustyni – podopieczni trenera Borisa Žabki zepchnęli Spartę do głębokiej defensywy, prezentując w wygranej 2:0 drugiej partii meczu totalny hokej.

Pięknym golem w okienko popisał się w 24. minucie obrońca Patrik Koch, który po akcji indywidualnej strzałem z nadgarstka nie dał szans spartańskiemu bramkarzowi. Równie udaną akcję, zakończoną czwartym golem w siatce Sparty, wyprowadził Oscar Flynn, a w czystej pozycji formalności dopełnił Libor Hudáček.

Sparta zdramatyzowała spotkanie zaraz na wstępie ostatniej tercji, kiedy to z dystansu szczęśliwie trafił Shore. W okresie największej przewagi Sparty na posterunku stanął Kacetl, który wyłapał wszystkie „setki” praskiego rywala. Na cztery minuty przed końcem Sparta zdecydowała się wycofać golkipera Kovářa i zagrać w schemacie power play z przewagą jednego zawodnika w polu. Zamiast wyrównującej bramki kibice zakrzyczeli z radości po golu Martina Růžički na 5:3. 40-letni napastnik wyprzedził jednego z obrońców Sparty i do pustej bramki postawił kropkę nad i. 


Może Cię zainteresować.