Niech ta tenisowa bajka dalej trwa | 05.06.2026
Światowe
media zgodnie oceniają jako sensację fakt, że kwalifikantka Maja Chwalińska awansowała
do finału wielkoszlemowego turnieju French Open. Jej kolejne zwycięstwa na
kortach im. Rolanda Garros nazywają „niewiarygodną historią” i „tenisową
bajką”.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Maja Chwalińska pisze swoją historię w Paryżu. Fot. Facebook/Roland-Garros
„Maja Chwalińska napisała
stronę w historii Roland Garros. (...) Została pierwszą tenisistką, która
przeszła kwalifikacje i dotarła do finału. Do tej pory wygrała tylko jeden mecz
w Wielkich Szlemach. (...) Chwalińska jest bliska powtórzenia
osiągnięcia Brytyjki Emmy Raducanu, która po przejściu kwalifikacji zdobyła
tytuł w US Open w 2021 roku” – przypomniała hiszpańska agencja EFE. Wskazano
także, że Polka jest pierwszą od 2019 roku leworęczną zawodniczką w finale
French Open – siedem lat temu znalazła się w nim Czeszka Markéta Vondroušowa,
która przegrała z Australijką Ashleigh Barty. Jako jedyna leworęczna po tytuł w
stolicy Francji sięgnęła w 1992 roku Monica Seles.
Niemiecka
agencja prasowa DPA podkreśliła, że polska zawodniczka, która dotychczas nie
była nawet w czołowej setce światowego rankingu (w najnowszym notowaniu będzie
już blisko pierwszej „20”), spełnia swoje marzenia. „Maja Chwalińska upadła
plecami na czerwony piasek, zakryła rękami twarz i nie mogła uwierzyć w swoją
tenisową bajkę” – napisano. O „tenisowej bajce” donosi również szwajcarski
„Blick”. „Kwalifikantka nadal zaskakuje na French Open. Docierając do finału
Polka Maja Chwalińska zapisała się w historii tenisa” – zaczyna
gazeta relację z Paryża.
Światowe
media zwracają też uwagę na skomplikowaną przeszłość Chwalińskiej, szczególnie
jej kłopoty ze zdrowiem psychicznym. „W czasach juniorskich grała w deblu ze
światową gwiazdą z Polski Igą Świątek, ale później ich kariery potoczyły się
zupełnie inaczej – Świątek wygrała sześć turniejów wielkoszlemowych, a Chwalińska zmagała
się z licznymi kontuzjami i depresją” – zauważono.
Na stronie
internetowej brytyjskiej stacji BBC zauważono, że Chwalińska stała
się „ulubienicą tłumów”, a kibice skandowali jej imię, uniemożliwiając przez
kilka chwil rozpoczęcie wywiadu na korcie. „Kwalifikantka Maja Chwalińska jest
o jedno zwycięstwo od bajkowego triumfu we French Open. Trzy tygodnie i
dziewięć meczów po rozpoczęciu podróży po French Open padła na ziemię po 32. i
ostatnim winnerze, kończącym kolejny błyskotliwy występ” – relacjonowano.
W
skandynawskich mediach sukces Chwalińskiej traktowany jest jako „wiadomość
dnia”, a sama tenisistka została nazwana „sensacyjną Polką, która w szokujący
sposób podbija Paryż”. „Niesamowity jest sposób jako dotychczasowa numer 114,
która musiała grać w kwalifikacjach, niczym walec likwiduje kolejne rywalki” –
ocenił kanał szwedzkiej telewizji publicznej SVT. Z kolei szwedzki dziennik
„Expressen” podkreślił, że Chwalińska poprzez swoją niezłomną,
sensacyjną grę pisze historię tej dyscypliny.
„Przyjechała
do Paryża, aby grać w kwalifikacjach, lecz już wygrała dziewięć meczów z rzędu
i teraz czeka ją ten najważniejszy, w wielkim finale prestiżowego turnieju” –
przekazał islandzki dziennik „Visir”.
W sobotnim
finale Chwalińska, która debiutuje w drabince głównej zawodów w Paryżu,
zmierzy się z 19-letnią Rosjanką Mirrą Andriejewą, rozstawioną z numerem
ósmym.