Polki z przytupem w French Open | 25.05.2026
Cztery polskie tenisistki awansowały do drugiej rundy
wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. Jako
ostatnia z I rundy awansowała najwyżej rozstawiona polska rakieta – Iga
Świątek, która w poniedziałkowe południe w dwóch setach (6:1, 6:2) gładko
pokonała Australijkę Emerson Jones. Wcześniej swoje mecze wygrały Magda
Linette, Magdalena Fręch i Maja Chwalińska.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Iga Świątek zameldowała się dziś w II rundzie. Fot. Facebook I. Świątek
Za nami bardzo udany początek French Open w polskim wydaniu.
Na starcie turnieju z korzystnej strony pokazała się Magda Linette, która
wygrała z utalentowaną Czeszką Terezą Valentową 5:7, 6:4, 7:6 (11-9). Do
drugiej rundy awansowała także Magdalena Fręch. W meczu z polską tenisistką
skreczowała Rumunka Elena-Gabriela Ruse, przy stanie 7:6 (7-5), 2:1 dla
Łodzianki. I to nie koniec świetnych wieści z Paryża.
W poniedziałek swój inauguracyjny mecz w wielkoszlemowych
French Open wygrała Maja Chwalińska, a tuż po godz. 13.00 do II rundy przebiła
się też zgodnie z oczekiwaniami Iga Świątek. Raszyniance do awansu wystarczyło
60 minut spokojnego tenisa, zbudowanego na dwóch mocnych fundamentach –
serwisie i returnie. Te atuty pozwoliły Świątek na gładki awans do drugiej rundy, gdzie Raszynianka zmierzy
się z Czeszką Sarą Bejlek.
– Pierwsze mecze są zawsze trudne. Każdy potrzebuje trochę
czasu na aklimatyzację. Wszyscy oczekują od ciebie perfekcyjnego tenisa, a to
dodatkowa presja – stwierdziła na gorąco Świątek. Na gorąco dosłownie i w przenośni, w Paryżu panuje bowiem
wręcz tropikalna pogoda. – Jestem przyzwyczajona do upałów, w takich warunkach
gram często – zapewniła pierwsza polska rakieta, która celuje w piąte
zwycięstwo w French Open.
Podwójnie smakuje wygrana w I rundzie dla Chwalińskiej, Polka
zadebiutowała bowiem w głównej drabince turnieju. Chwalińska wygrała z chińską
tenisistką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, prezentując efektowny i efektywny tenis. Polka,
sklasyfikowana na 114. miejscu w rankingu WTA, po przebrnięciu kwalifikacji nie
miała już nic do stracenia. Zheng (56. WTA) w ostatnim czasie zmagała się z
kontuzjami, ale w 2024 roku na kortach im. Rolanda Garrosa zdobyła olimpijskie
złoto. W poniedziałek Chinka była jednak tylko cieniem zawodniczki z igrzysk we
Francji.
Znakomity występ zanotowała w weekend Magda Linette, która
po blisko trzygodzinnym boju wygrała z Czeszką Terezą Valentovą. Młodej
czeskiej tenisistce eksperci wróżą piękną przyszłość na światowych kortach, na
chwilę obecną to jednak Linette cieszy się z awansu do następnej rundy. I
zasłużenie.
– Prowadziłam na początku, ale popełniłam kilka prostych
błędów i zapłaciłam za nie. Wiedziałam, że muszę walczyć. Powtarzałam sobie, że
sama wpędziłam się w tę sytuację i teraz muszę się z niej wydostać –
skomentowała Linette swój mecz w I rundzie. – Byłam bardzo zestresowana i nie
dopięłam rzeczy, które powinnam. Kosztowało mnie to później zdrowie i nerwy –
dodała.
W decydującym secie Polka przy stanie 2:1 poprosiła o
przerwę medyczną. – Dokończyłam mecz, więc na pewno nie jest to coś, co
wyklucza mnie z turnieju. To jest coś, co doskwiera mi od dłuższego czasu, a
mączka to nawierzchnia bardziej wymagająca fizycznie – zdradziła. O losach
meczu zadecydował super tie-break, który Linette świetnie zaczęła i równie
dobrze skończyła.
– Najważniejsze było dla mnie zachować spokój. Czułam, że
jestem w lepszym położeniu, dużo lepiej czułam punkty. Dużo energii kosztowało
mnie zachowanie spokoju – zaznaczyła Linette.