Pucharowe derby dla piłkarzy Trzyńca | 13.08.2026
Emocje jak na huśtawce towarzyszyły meczom 1. kolejki
Pucharu MOL. W krajowych rozgrywkach pucharowych, które z roku na rok zyskują
na atrakcyjności, albowiem dla zwycięzcy stwarzają idealną okazję do
zasmakowania gry w europejskich pucharach bez konieczności udziału w eliminacjach,
do następnej rundy awansowali wszyscy reprezentanci naszego regionu –
drugoligowe ekipy Trzyńca i Karwiny oraz trzecioligowy Hawierzów. My wpadliśmy
na pucharowe derby w Boguminie.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Trzyńczanie (czerwone stroje) pokonali w I rundzie Bogumin 2:1. Fot. Janusz Bittmar
Pucharowe derby na stadionie Pavla Srníčka w Boguminie były prawdziwą reklamą
futbolu. Kto myślał, że czwartoligowi gospodarze przestraszą się drugoligowego
faworyta, był w dużym błędzie. Podopieczni Filipa Racki rozpoczęli wprawdzie
środowe spotkanie z dużym respektem wobec rywala, ale według hasła „nie taki
diabeł straszny, jak go malują” gospodarze ośmielali się stopniowo – w stylu
nurka zanurzającego się w lodowatej wodzie. W 20. minucie Boguminiacy wylali
zaś zimny kubeł na głowy trzynieckich piłkarzy, obejmując prowadzenie po
pięknej akcji oskrzydlającej i celnym, technicznym wykończeniu Kořenka. Młody pomocnik Bosporu w polu karnym
kiwnął jednego z trzynieckich obrońców, a następnie płaskim strzałem w prawy
dolny róg bramki zapewnił gospodarzom sensacyjne prowadzenie.
Z tego ciosu goście ocknęli się stosunkowo szybko – jeszcze
do przerwy na 1:1 wyrównał po
samodzielnym rajdzie Černý. Zgodnie z oczekiwaniami, w drugiej połowie
więcej z gry mieli goście, ale widzowie bynajmniej nie obejrzeli w tej partii
spotkania zabawy w kotka i myszkę. Wręcz przeciwnie, Boguminiacy nie sprzedali
tanio skóry, do końca walcząc o remis i rozstrzygnięcie w rzutach karnych.
Trzynieccy trenerzy w tym meczu oszczędzali swoich kluczowych piłkarzy. Na
boisku zabrakło więc m.in. napastnika Dediča, którego doświadczenie i cwaniactwo w polu karnym procentuje w
meczach drugoligowych, które dla Trzyńca mają w tym sezonie kluczowe znaczenie.
Drużyna Trzyńca podziękowała swoim kibicom za przyjazd do Bogumina i wsparcie w meczu. Fot. Janusz Bittmar
– Wróciliśmy do drugiej ligi po trzech latach i chcemy
utrzymać się w niej jak najdłużej. Nie ukrywam, że priorytetem dla nas jest
Chance Liga Narodowa, a Puchar MOL to takie uzupełnienie sezonu i okazja, żeby
sprawdzić w ostrym meczu również innych zawodników – powiedział „Głosowi” Tomáš Hejdušek, trener Trzyńca. – W
Boguminie wywiązaliśmy się z roli faworyta, ale to nie był łatwy mecz. Chylę
czoła przed chłopakami z Bogumina, bo pokazali naprawdę świetny futbol –
skomplementował rywala szkoleniowiec podbeskidzkiego klubu. Trener Bogumina,
Filip Racko, zdawał sobie sprawę z tego, że sensacyjny wynik wisiał w
powietrzu. – Zagraliśmy odważnie, każdy dał z siebie wszystko na boisku.
Zabrakło nam lepszej skuteczności, bo w drugiej połowie z kilku kontrataków
byliśmy blisko zdobycia wyrównującej bramki – ocenił spotkanie trener Bosporu.
Trzyńczanie szykują się teraz do poniedziałkowego starcia w
ramach II ligi – na Leśnej zmierzą się od godz. 18.00 z Ujściem
nad Łabą. W Boguminie natomiast przygotowują się do niedzielnego pojedynku 2.
kolejki IV ligi – z Břidličną
(17.00).
FK BOSPOR BOGUMIN – FK TRZYNIEC 1:2
Do przerwy: 1:1. Bramki: 20. Kořenek – 34.
Černý, 75. Vlachovský.
Bogumin: Vavřík – Bloksch (79. Ferenc), Horsinka,
Kubík, Fian (57. Stošek) – Kořenek (79. Šopík), Palej, Duda, Fulier (57. Váňa)
– Putyera (57. Gomola), Mooc.
Trzyniec: Adamuška – Vlachovský, Brak (46. Samiec),
Dadak – Charles (60. Cienciala), Obuch (46. Zinhasović), Machuča (60. Agbo),
Černý – Abdoulkarim, Zdražil, Nguyen.