Hokejowy thriller w ćwierćfinale igrzysk. RC - Kanada 3:4 w dogrywce | 18.02.2026
Co to był za mecz! W ćwierćfinale hokejowego turnieju w
igrzyskach olimpijskich Czesi byli o krok od sprawienia dużej sensacji.
Faworyzowana Kanada zwyciężyła w dogrywce 4:3, ale Czesi zakończyli turniej z
podniesionym czołem po fantastycznym widowisku.
Ten tekst przeczytasz za 3 min.
Czesi po pięknej walce przegrali z Kanadą w dogrywce. Fot. Czeski Olimpijski Team
Decydującą bramkę przesądzającą o awansie Kanady do półfinału
zdobył w 62. minucie Marner. Wtedy na lodowisku zmierzyły się ze sobą ekipy z
trójką zawodników na każdej stronie barykady i to Czesi kilkanaście sekund przed
kanadyjskim golem wypracowali sobie wyśmienitą okazję do rozstrzygnięcia
spotkania. Obrońca Šimek w
doskonałej pozycji nie zdołał jednak celnie uderzyć z nadgarstka.
Trzeba podkreślić, że nawet najbardziej niepoprawny
optymista z grona kibiców reprezentacji RC nie liczył na tak dobry występ swej
drużyny w meczu z głównym pretendentem do złotego medalu. Na prowadzenie wyszli
w tym ćwierćfinale Kanadyjczycy, którzy po bramce Celebriniego prowadzili od 4.
minuty 1:0. Czesi szybko jednak odzyskali pozytywne wibracje, wyrównując w 9. minucie
z kija Sedláka. W 15. minucie
Czesi prowadzili już 2:1 – zimny kubeł na głowy faworyta wylał pięknym golfowym
uderzeniem Pastrňák.
Napastnik Bostonu Bruins zrehabilitował się idealnie za swój błąd, który
kosztował drużynę utratę pierwszej bramki.
Kosmiczny hokej pokazały obie drużyny również w drugiej
tercji. Kanadyjczycy z nożem przy gardle jeszcze bardziej podkręcili tempo,
wyrównując w 33. minucie na 2:2. Gol MacKinnona zadziałał jednak na Czechów
niczym podwójne espresso – przez resztę meczu to podopieczni Radima Rulíka grali z większym pomysłem i
częściej zagrażali bramce Kanady. Po wypadzie Nečasa prawą stroną lodowiska
Czesi w 53. minucie z kija Paláta skarcili Kanadyjczyków po raz trzeci. Napastnik New York Islanders wycelował
idealnie, w prawy dolny róg kanadyjskiej bramki.
Hokeiści zamknęli usta krytykom i hejterom, którzy wylali na naszą drużynę w ostatnich dniach sporo negatywnych emocji - Jakub Voráček, były znakomity hokeista, obecnie hokejowy ekspert Czeskiej Telewizji
O tym, że niewykorzystane okazje lubią się mścić, przekonali
się Czesi po zmarnowanej „setce” Nečasa
i celnym trafieniu Suzukiego. Kanadyjski napastnik z japońskimi korzeniami
wyrównał na cztery minuty przed koncem regulaminowego czasu gry na 3:3 – jego gol
zadecydował też o tym, że o losach zaciętego widowiska zadecyduje albo
dogrywka, albo rzuty karne. W końcu wypaliła pierwsza opcja…
Gra 3 na 3 to
zawsze trochę loteria dla obu zespołów, wystarczy bowiem jeden błąd, żeby rywal
szybko doszedł do dogodnej pozycji strzeleckiej, tak jak udało się to
Marnerowi. Bramkarz Dostál, broniący w całym turnieju bardzo poprawnie,
był bez szans.
Najlepszy czeski hokeista w całym turnieju, Martin Nečas, przed kamerami Czeskiej
Telewizji nie krył rozczarowania. – Szkoda, bo wygrana z Kanadą była blisko, a
ten wynik byłby szokiem dla wszystkich. Pokazaliśmy, że w meczach o wielką
stawkę potrafimy zagrać zespołowo i bić się jak równy z równym nawet z takim
faworytem, jak Kanada – ocenił spotkanie napastnik Colorado Avalanche.