Autorem deskala jest Arkadiusz Andrejkow, który w ciągu
minionych trzech lat uwiecznił na stodołach w okolicy Jabłonkowa postacie
gawędziarki Marii Suszkowej Chraścinki oraz wójta Adama Ćmiela. – Trzy lata temu w czasie odsłaniania deskalu w
Piosku obiecaliśmy, że pójdziemy za
ciosem i „zasiejemy” deskale w regionie od Bukowca po Bogumin-Skrzeczoń – przypomniał ich
pomysłodawca Chrystian Heczko ze stowarzyszenia Kapela Lipka oraz pracownik
Centrum Polskiego Kongresu Polaków w RC, będącego wiodącym partnerem tego
projektu.
Jak
zaznaczył, Jabłonków ma wiele wyjątkowych postaci, które zasługują na
upamiętnienie. Szczepana Sikora wybrano specjalnie, ponieważ przypomnienie jego
postaci jednocześnie przywołuje do tej pory zaniedbywaną przez miejscowych
Polaków pamięć o jabłonkowskich Jackach, będących ważnym elementem tożsamości
lokalnej. Były burmistrz, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, wkładał na siebie
ich strój. Co więcej, tak ubrany w 1908 roku reprezentował Jacków
jabłonkowskich w Wiedniu, idąc w kilkunastotysięcznym pochodzie zorganizowanym
z okazji 60. urodzin cesarza Franciszka Józefa. Obecnie taki sam strój wkłada w
Jabłonkowie już tylko burmistrz Jiří Hamrozi, a zaolziańskie zespoły
folklorystyczne zamiast sięgać do tej tradycji często szukają inspiracji daleko
stąd.
Chrystian Heczko przy mikrofonie, obok Janek Michalik w stroju jackowskim. Fot. BEATA SCHÖNWALD
Kim
byli jabłonkowscy Jackowie przypomniał w sobotę na Białej prezes Kongresu
Polaków w RC Mariusz Wałach. Mówił o ich zdolnościach rzemieślniczych oraz
kupieckich, pracowitości i odwadze, które skutkowały dobrym statusem
materialnym. Świadczą o tym ich eleganckie stroje wzorowane na mundurach
węgierskich huzarów. – Jackowie
to niewielka grupa etnograficzna ludu polskiego zamieszkująca miasteczko
Jabłonków – przytoczył słowa Jana Stanisława Bystronia, badacza Księstwa
Cieszyńskiego w czasach austriackich.
– Jackowie oprócz tego, że byli wspaniałymi
tkaczami, garncarzami, kupcami i handlarzami, mieli jasno ukształtowaną polską
świadomość narodową i nie bali się jej deklarować, czego przykładem jest postać
namalowana na deskach tej stodoły. My, Polacy na Zaolziu, o nich zapomnieliśmy
i to trzeba zmienić – dodał już od siebie, apelując do obecnych, by poszukali w
swoich historiach rodzinnych spuścizny Jacków.
Uczestnicy spotkania - od prawej Stanisław Bogowski, Anna Olszewska, Mariusz Wałach i Kaziemierz Jachnicki. Fot. BEATA SCHÖNWALD
Pierwszym
krokiem prowadzącym do przywrócenia pamięci o nich było sobotnie odsłonięcie
deskalu Szczepana Sikory. Tego uroczystego aktu dokonali wspólnie z
organizatorami konsul generalna RP w Ostawie Anna Olszewska i konsul Stanisław
Bogowski, wiceprezes Miejscowego Koła PZKO w Jabłonkowie Kazimierz Jachnicki
oraz praprawnuczka burmistrza Brygida Seifert. – Bardzo mocno dziękuję pomysłodawcy
za to, że zorganizował to wszystko. Te deskale przypominają pamięć o ludziach,
którzy swoim życiem, trudem, pracą i poświęceniem kształtowali historię,
kulturę i społeczność lokalną w ten najlepszy sposób. Mocno się cieszę, że mój
prapradziadek jest tutaj uwieczniony – zaznaczyła.
O
pamięci będącej warunkiem koniecznym przetrwania każdego narodu mówiła również
Anna Olszewska. – Bez pamięci naród traci swój grunt i swoją osobowość,
rozpływa się gdzieś. Tego nie można jednak powiedzieć o tej ziemi. Tu zawsze celebrowano
pamięć o przodkach, o tradycjach, od tych najmniejszych, codziennych, domowych
aż po te, które opowiadały o dziejowych zwrotach, które determinowały później
teraźniejszość – przekonywała. Przyznała jednak, że chociaż wśród Polaków na Zaolziu
jest już drugą kadencję, informacja o Jackach jest dla niej nieznaną dotąd kartą
historii tego regionu.
Deskal Szczepana Sikory
poświęcił bezpośrednio po jego odsłonięciu miejscowy ksiądz katolicki,
franciszkanin, ojciec Syrach.