„Gorolski Święto” rozpoczęte | 01.08.2026
W piątek ruszyło w Jabłonkowie 79. „Gorolski Święto”. Przez
trzy dni włodarzami miasta będą organizatorzy festiwalu. Symboliczne klucze do
bram przekazał im burmistrz Jiří Hamrozi. We wczorajszym programie do
najciekawszych punktów programu należały konkurs Królowie Łowiynzioka oraz blok
muzyczno-słowny poświęcony beskidzkiej emigracji za chlebem.
Ten tekst przeczytasz za 4 min.
Jury ogłasza wyniki konkursu Królowie Łowiynzioka. Fot. Danuta Chlup
Jeszcze zanim rozpoczął się program w Lasku Miejskim, w Domu
PZKO odbyło się seminarium poświęcone Janowi Sadowemu – fotografowi
pochodzącemu z Piosku, który wyemigrował i osiadł w Anglii. Do Jabłonkowa
przyjechały stamtąd dwie jego córki.
Program „Za chlebem” wykonany na scenie głównej w Lasku
Miejskim był bardzo nastrojowy, chwytający za serce. – Emigrantom towarzyszyły łzy smutku, ale i łzy radości, bo
jechali do lepszego jutra. Dla tych, którzy zostawali w domu, to była często
tragedia – zwrócił uwagę Dominik Poloček, który był konferansjerem
piątkowego programu wraz z Karoliną Filipczyk.
Opowieść o kowbojach z Istebnej. Fot. Danuta Chlup
Przejmująca była historia – wyrażona w wierszu i pieśni i
zilustrowana wyświetlanymi archiwalnymi listami – dziewczyny z Piosku, której
ukochany wyjechał, a ona musiała zostać, aby zaopiekować się rodzicami. Rodzice
dawno już pomarli, kiedy ona nadal czekała na jego powrót, aż w końcu sama się
zestarzała.
Śmieszno-gorzka była opowieść Davida Haratyka o gorolu z
Mostów, który za młodu wyemigrował do Ameryki. Kiedy po trzydziestu latach
przyjechał do domu, poszedł do gospody. Tam spotkał starą kobietę i założył się
z nią o koniak, że nie poznałaby swego syna, gdyby wróciłby po tak długim
czasie z Ameryki. Przyjęła zakład, nie wiedząc, że właśnie z synem rozmawia.
Zupełnie inna była historia grupy Związku Stanowczych
Chrześcijan z Zaolzia, którzy wyemigrowali niedaleko – w polskie Bieszczady,
przekonani, że właśnie tam prowadzi ich Bóg. Ze sceny zabrzmiało nagranie wideo
ze słowami jednego z bieszczadzkich osadników. Przekonywał, że rodzinom z
Zaolzia żyje się tam bardzo dobrze i dostatnio i że nigdy nie żałowali swojej
decyzji.
Stano Baláž i jego kapela zachwycili publiczność. Fot. Danuta Chlup
Do programu „Za chlebem” przygrywały kapele ludowe „Lipka” i
„Czerchla”, nawiązywały do niego także występy dwóch zespołów ludowych, które
mają w swoim repertuarze m.in. pieśni „amerykańskie”, emigracyjne: „Horňácká
cimbalová muzika” Petra Mičky oraz „Ľudová hudba” Stana Baláža ze Słowacji.
Wirtuozja, z jaką kapela ta grała na instrumentach, a szczególnie mistrzowska
gra pierwszego skrzypka wprawiły publiczność w zachwyt.
Wiele osób – nie tylko sami uczestnicy finału – czekało z
napięciem na moment, kiedy jury ogłosi pierwszych w historii festiwalu Królów
Łowiynzioka. Osiem par finałowych zaprezentowało swoje umiejętności na małej
scenie umieszczonej pośrodku widowni – jurorzy mogli dzięki temu z bliska
obserwować tańczących. W skład jury weszli: Mariusz Wałach z Bystrzycy – były
tancerz, choreograf, działacz społeczny związany z ruchem folklorystycznym,
Zbigniew Wałach z Istebnej – muzyk ludowy, multiinstrumentalista, budowniczy
instrumentów ludowych oraz Michał Milerski z Nydka – choreograf, tancerz i
regionalista.
Konkursowe pokazy
łowiynzioka. Fot. Danuta Chlup
Wyczekiwany werdykt jury był zaskoczeniem, a dla wielu być
może także rozczarowaniem. Komisja nie przyznała tytułu królewskiego, zatem
żadna z par nie otrzymała nagrody głównej i skórzanego góralskiego pasa
przechodniego dla Króla Łowiynzioka. – Poziom był dobry, ale żeby ogłosić króla –
na to będziemy musieli jeszcze poczekać do przyszłego roku – powiedział
Zbigniew Wałach, dodając, że w tańcu wykonanym przez finalistów były jeszcze
pewne elementy, nad którymi należałoby popracować i je poprawić.
Niemniej jednak przyznano cztery nagrody. Drugie miejsca ex
aequo zajęli: rodzeństwo Anna i Paweł Legierscy z Istebnej oraz Alicja
Iwanuszek i Jan Milerski z zespołu „Bystrzyca”. Trzecie, również ex aequo,
zajęli: Leona i Vít Konopáčowie, którzy przyjechali z Frydka-Mistka oraz Halka
i Henryk Szlaurowie z zespołu „Oldrzychowice”.
GALERIE Gorol piątek