– Historia Jarmarku
Ligockiego sięga 2000 roku. Jego pomysłodawcą i pierwszym organizatorem był
ówczesny wójt wioski Stanisław Ćmiel. Odtąd odbywa się co roku z wyjątkiem lat
w czasie pandemii koronawirusa. Obecnie mamy więc jego 25. edycję. To taki mały
jubileusz, dlatego przygotowaliśmy na tę okazję wystawę historycznych
fotografii i afiszów zapowiadających poszczególne edycje tej imprezy –
powiedział „Głosowi” wójt Ligotki Kameralnej Ivo Sztefek.
Na
fotografiach można obejrzeć pierwsze pochody, które prowadziły z rynku w
kierunku Domu Kultury, na którego tyłach organizowane jest to wydarzenie. – Jeden
z pierwszych jarmarków był nawet dwudniowy. Jednak to przerastało nasze
możliwości, ostatecznie pozostaliśmy więc przy imprezie jednodniowej. W ciągu
25 lat przez naszą scenę przewinęło się wielu wykonawców. Niektórych nie ma już
wśród nas, byli też tacy, którzy rozpoczynali u nas swoją karierę, a dziś nie
chcą u nas występować. Pamiętam, jak Tomáš Klus przyjechał do nas Škodą Favorit
i z gitarą – wspominał minione, historyczne już edycje samorządowiec.
Zespół
„Jaworze” zaprezentował folklor cieszyński. Fot. Beata Schönwald
Tym, co
charakteryzuje Jarmarki Ligockie, jest udział gości z partnerskiej gminy
Boronów z Polski. W tym roku z uwagi na wspólnie realizowany projekt
transgraniczny przyjechała również mocna ekipa z Jaworza. Zespół „Jaworze”
zaprezentował publiczności dobrze im znany folklor cieszyński, zaś członkinie
Koła Gospodyń Wiejskich nr 1 w Jaworzu przygotowały oryginalny jaworzyński
poczęstunek oraz przedstawiły własne wyroby rękodzielnicze. – Podawałyśmy
tradycyjny żurek, domowy smalczyk z ogórkiem i kołacz jaworzański naszego
miejscowego cukiernika Mariana Mroczka. Wszystko rozeszło się w mig –
przekonywała przewodnicząca koła Anna Kieczka.
Program
sobotniego jarmarku rozpoczął się już o godz. 11.00 i trwał do późnej nocy. Na
scenie zmieniały się grupy i style muzyczne. Śpiewała utalentowana młoda
wokalistka z Jaworza Marika Zdolska, grała znana mieszkańcom m.in.
z miejscowych balów PZKO-wskich kapela „Bezmiana”. Wystąpił Zespół
Folklorystyczny „Trzanowice”, po 20 latach wrócił na scenę rodzimy zespół Ligotský
Marras. Nie zabrakło też oczywiście popularnych czeskich szlagierów.
Oferta
gastronomiczna była jak co roku bogata dzięki miejscowym stowarzyszeniom. – Jak
zawsze przygotowaliśmy nasze tradycyjne przysmaki: jelito z kapustą,
szpyrki i bigos. Sprzedajemy również trunki, a wśród nich bardzo popularne
ostatnio drinki – poinformowała prezeska Joanna Szpyrc.
Długie rzędy
stoisk oferujących „co tylko oko i dusza zapragnie” były ustawione również
wzdłuż głównej drogi, wabiąc dorosłych i dzieci. Z myślą o najmłodszych
przygotowano również inne atrakcje, jak dmuchany zamek, basen z pianą czy
ściankę do wspinaczki.
Dzieci
miały na jarmarku również swoje królestwo. Fot. Beata Schönwald
Warto dodać,
że dzieci były autorami również drugiej wystawy zainstalowanej w Domu Kultury.
Prezentowała ona prace plastyczne będące pokłosiem międzynarodowego festiwalu
plastycznego z udziałem uczniów szkół z Gnojnika, Ligotki, Trzycieża,
słowackiego Streczna oraz polskiego Boronowa. Jej tytuł brzmiał „Krajobraz
wokół nas”.