czwartek, 15 stycznia 2026
Imieniny: PL: Arnolda, Dory, Pawła| CZ: Alice
Glos Live
/
Nahoru

Lech Niedoba: Prawdę mówi prosto w oczy | 14.01.2026

Lech Niedoba to kolejny członek wybranego na listopadowym Zjeździe PZKO Zarządu Głównego, którego prezentujemy na naszych łamach. Jeśli nie liczyć okresu studiów w Brnie, całe życie związany jest z Jabłonkowem. Skończył co prawda leśnictwo, jednak zaraz po transformacji ustrojowej zaczął działać w branży budowlanej. – Jestem szczęśliwy, że tak się potoczyły sprawy, że założyłem własną firmę. To daje mi wolność, która jest dla mnie kluczową wartością – stwierdza.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 60 s
Lech Niedoba przed Domem PZKO w Jabłonkowie. Fot. Norbert Dąbkowski

W Miejscowym Kole PZKO w Jabłonkowie Lech Niedoba rozpoczął aktywną działalność po 2000 roku. Zaangażował się w jego zarządzie oraz przy organizacji „Gorolskigo Święta”. – W naszym kole zawsze wszystko kręciło się wokół tej sztandarowej imprezy. Prócz tego był Bal Papuciowy, którego też byłem gospodarzem – przypomina społecznik.

Przez cztery lata był nawet wiceprezesem jabłonkowskiego koła PZKO. Jednak jego poglądy różniły się do tego stopnia od tych, które prezentował ówczesny prezes Jan Ryłko, że po skończonej kadencji zrezygnował również z pracy w zarządzie. Na jej łono wrócił po zmianie, która miała miejsce rok temu, kiedy na czele koła stanął nowy prezes Andrzej Göbel, a w skład zarządu weszły nowe, często młode osoby. – Jabłonkowskie koło PZKO wreszcie obrało dobry kierunek. Ludzie przychodzą do PZKO i chcą się udzielać, zapisują się nowi członkowie, a na zebraniach sala nie świeci pustkami – zauważa mój rozmówca. Jego zdaniem, w czasach, gdy małżeństwa mieszane stanowią na Zaolziu większość, jabłonkowskie MK PZKO zamiast być „klubem dla niektórych”, powinno otwierać się również na osoby narodowości czeskiej, które często chętnie oferują swoją pomoc. A także powinno zburzyć mury, które w ciągu ostatnich lat zostały wzniesione na wielu odcinkach. Na szczęście również na tym polu wiele udało się już zrobić.

Kto kiedykolwiek miał stoisko na „Gorolu”, z pewnością miał do czynienia również z Lechem Niedobą. – Od ponad dwudziestu lat jestem odpowiedzialny za organizację stoisk na „Gorolskim Święcie”. Komunikacja w tej sprawie z kołami PZKO i ogólnie ze sprzedawcami, podpisywanie umów, pobieranie opłat, zatwierdzanie list oferowanych potraw, a także koordynacja wozów alegorycznych i ich motywów przewodnich, to wszystko należy do moich zadań – wymienia Jabłonkowianin. Do tego dochodzą sprawy zapewnienia bezpieczeństwa uczestników i porządku w czasie trwania całej imprezy oraz kwestie sanitarne.

Chętnie chodzę po górach i jeżdżę na nartach. Dużą przyjemność sprawia mi również dłubanie w drewnie. Jestem amatorem, dlatego biorąc do ręki kawałek drewna, często nie mam nawet żadnego planu. Jednak po rozpoczęciu pracy ono samo mi mówi, w jakim kierunku powinien pójść. Traktuję to jako wspaniały relaks  

Niedoba jest aktywny nie tylko w swoim macierzystym kole PZKO, ale także w rodzinnym mieście. W 1998 roku po raz pierwszy znalazł się na liście wyborczej ČSSD jako kandydat niezależny i odtąd – z wyjątkiem jednej kadencji – jest członkiem samorządu miejskiego. Dwa razy wszedł nawet w skład jego 7-osobowego zarządu. – Nie jestem typem polityka, bo to, co myślę, mówię ludziom prosto w oczy, stoję za swoim poglądem, a przyznanie się do błędu nie sprawia mi problemu. W ciągu tych wszystkich lat przekonałem się o tym, że nawet w polityce komunalnej takie podejście nie jest zbyt popularne. Pomimo to nadal się w nią angażuję. Uważam bowiem, że jabłonkowskie MK PZKO, „Gorolski Święto” oraz ogólnie miejscowi Polacy powinni mieć swoich przedstawicieli w radzie miasta – zaznacza.

Podobnie było, kiedy w jabłonkowskim kole PZKO stwierdzono, że tak duża organizacja miejscowa i tak ogromna impreza powinny mieć swojego reprezentanta w Zarządzie Głównym związku. – Kiedy Andrzej Göbel zgodził się wziąć na swoje barki funkcję prezesa naszego koła, obiecaliśmy mu wsparcie. Gdy później zwrócił się do mnie, żebym zgodził się na kandydaturę do Zarządu Głównego, nie mogłem mu odmówić, bo właśnie na tym polega współodpowiedzialność. Po wyborze zastanawiałem się nad tam, co mogę zaproponować temu gremium oprócz gotowości do pracy. Jako przedsiębiorca potrafię zarządzać firmą, znam się trochę na ekonomii, handlu, marketingu, zarządzaniu zasobami ludzkimi. Być może przyda się więc mój chłopski rozum i sprzężenie zwrotne pochodzące od osoby działającej w sektorze prywatnym – stwierdza.

Lech Niedoba ma dwoje dorosłych dzieci i obecnie marzą mu się już wnuki. Ma też wiele zainteresowań, na których rozwijanie nie zawsze jednak starcza mu czasu. – Interesuję się historią Polski, a także historią II wojny światowej, co wiąże się z kolei z moją fascynacją samolotami i ogólnie lataniem, choć sam nie latam. Chętnie chodzę po górach i jeżdżę na nartach. Dużą przyjemność sprawia mi również dłubanie w drewnie. Jestem amatorem, dlatego biorąc do ręki kawałek drewna, często nie mam nawet żadnego planu. Jednak po rozpoczęciu pracy ono samo mi mówi, w jakim kierunku powinienem pójść. Traktuję to jako wspaniały relaks – przekonuje.