– W
ostatnich latach pogoda bardzo nam sprzyja, choć w tym roku dość długo trzymała
nas w pewności, bo jeszcze dwa tygodnie temu przepowiadano deszcz.
Zastanawialiśmy się nawet, jak sformułować anons do „Głosu” w sytuacji, gdy być
może będzie padać – przyznał prezes Miejscowego Koła PZKO w Wędryni Bogusław
Raszka. W deszczu,
jak zaznaczył Marek Kaszper, kierownik ekipy składającej się z członków
miejscowego zespołu „Gimnaści”, którzy co roku o tej porze zamiast żywych
piramid stawiają „moja”, niewiele da się zdziałać. Wszystko się bowiem ślizga.
Co zatem
jest niezbędne, żeby „moj” stanął w wyznaczonym miejscu? – Trzeba mieć do
dyspozycji co najmniej 12 silnych i zdyscyplinowanych mężczyzn, którzy potrafią
współpracować z sobą i słuchać wskazówek szefa. Do podnoszenia „moja” używamy
drabin, a do korygowania nachylenia drzewa w prawo, w lewo, do przodu i do tyłu
lin – wyjaśnił Kaszper. Czynność ta wymaga sporo wysiłku i cierpliwości i
zajmuje około dwóch godzin.
Wędryński
„moj” został ścięty na niedalekim wzgórzu Praszywa, w miejscu, gdzie stykają
się z sobą wioski Bystrzyca, Nydek i Wędrynia. – Robimy to legalnie, za
pozwoleniem leśniczego, który rozumie nasze potrzeby – zaznaczył prezes.
„Moj”
należy udekorować kolorowymi wstążkami. Fot. Beata Schönwald
Chociaż
„stawiani moja” jest głównym i najbardziej emocjonującym punktem programu tej
odbywającej się co roku w ostatnim dniu kwietnia imprezy, nie jest jedynym. To
okazja do spotkań w plenerze rodzin, przyjaciół i znajomych, posłuchania muzyki
ludowej oraz wspólnego biesiadowania przy takich przysmakach, jak kołaczyki,
gofry, gałuszki czy placki. W tym roku sprzedawano je w nowym stoisku z napisem
MK PZKO Wędrynia, które koło zakupiło z grantu gminnego przeznaczonego na
działalność. W czwartek miało ono swoją premierę.
„Stawiani
moja” ma swoją tradycję również w niektórych innych miejscowościach w regiomie.
Na przykład w Gródku swoje „moje” stawiają grupy sąsiedzkie. – Już wiele lat pojawiają
się one regularnie w kilku miejscach naszej wioski. Na wniosek jednego z
mieszkańców postanowiliśmy wesprzeć tę inicjatywę również finansowo. Każdy, kto
chce postawić moja, może więc żądać gminę o zastrzyk pieniężny w wysokości 1000
koron – poinformował „Głos” wójt Gródku Robert Borski.
GALERIE Wędrynia stawiani moja