Czeska policja może zabrać tablice | 08.01.2026
Duże poruszenie i sporo komentarzy w Polsce wywołała w ostatnich dniach
informacja o zatrzymaniu polskiemu kierowcy tablic rejestracyjnych przez czeską
policję, gdy okazało się, że prowadzony przez Polaka samochód należy do firmy
leasingowej. Powodem były nieopłacone przez firmę leasingową mandaty, jakie
dostali inni kierowcy korzystający z jej usług.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Czescy policjanci odkręcili tablice uniemożliwiając polskiemu kierowcy dalszą jazdę. Screen/instagram.com/toma_sch
Sprawę nagłośnił pan Tomasz, który w mediach społecznościowych 2
stycznia zamieścił film ze swojej niecodziennej przygody. Wracając z Czech,
gdzie wybrał się na narty, tuż przed granicą z Polską został zatrzymany przez czeską
policję. W trakcie kontroli mundurowi oznajmili mu, że… muszą zatrzymać tablice
rejestracyjne pojazdu!
– Usłyszałem, że jako kierowca nie zrobiłem nic złego, ale mój leasingodawca
ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców – wyjaśnia autor filmu.
Zalegająca kwota nieopłaconych mandatów to ok. 140 tys. koron. Pan Tomasz stwierdził,
że nie zapłaci tej kwoty, dlatego policjanci odkręcili tablice rejestracyjne z
jego samochodu i zatrzymali je. – Wracam do domu, auto tu zostaje, a
leasingodawca musi sobie wziąć kwity, zapłacić mandaty i pojechać po tablice
rejestracyjne na konkretną komendę. Uważajcie, jak będziecie jeździć
samochodami, które są w leasingu lub na kredyt za granicę – przestrzega.
Sprawa jednak nie jest nowa, bo takie uprawnienia czeska policja i
służba celna nabyły z dniem 1 stycznia 2022 r., kiedy weszła w życie
nowelizacja ustawy o Policji Republiki Czeskiej, Administracji Celnej Republiki
Czeskie i Straży Miejskiej. Zgodnie z nią policjanci i celnicy mogą żądać
zapłaty nieuiszczonych prawomocnych mandatów za wykroczenia drogowe przy
kontroli pojazdu. Jeśli mandat nie zostanie opłacony na miejscu (gotówką lub
kartą), funkcjonariusze mogą zatrzymać tablice rejestracyjne lub założyć
blokadę na koło.
Polskich kierowców przestrzega o tym nawet Ministerstwo Spraw
Zagranicznych RP, które na stronach rządowych radzi, żeby przed wyjazdem do
Czech upewnić się, że firma leasingowa, z której usług się
korzysta, ma uregulowane zobowiązania.
– Jeśli kierowca korzysta z auta w leasingu od firmy
leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości
zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny
obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej. W przypadku
nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo
uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice
rejestracyjne pojazdu – podkreśla w komunikacie MSZ.
Co ciekawe, czeska policja może odstąpić od zatrzymania tablic rejestracyjnych
w wyjątkowych sytuacjach. Na przykład, gdy w pojeździe pasażerami są dzieci, osoby niepełnosprawne ruchowo ze względu na wiek lub
aktualny stan zdrowia, przewożone są zwierzęta lub towary szybko psujące się
bądź niebezpieczne. Każdy przypadek jednak rozpatrywany jest indywidualnie. Co
nie zmienia faktu, że grzywny i tak muszą zostać zapłacone.
Zaległości widnieją w elektronicznym systemie administracji skarbowej i
celnej (CEPAN), jaki używa czeska policja i służba celna. W celu zweryfikowania
zadłużenia (i uzyskania potwierdzenia dla firmy leasingowej) – po jego
spłaceniu – można kontaktować się ze Służbą Celną RC wskazując okoliczności
zdarzenia i numer pokwitowania: Urząd Celny Miasta Stołecznego Pragi ul.
Washingtonowa 7, 113 54 Praga 1.