Podróżniczy czwartek w Klubie Polonus | 26.05.2026
Dużo
ciekawych rzeczy działo się w Klubie Polonus w Brnie na ostatnim spotkaniu
czwartkowym 21 maja. Najpierw były imieniny naszej koleżanki Joli alias Zosi, a
potem nasza świetlica przeistoczyła się w istne studio filmowe. Przyjechał
bowiem do nas Marek Konieczny, młody działacz polonijny (m.in. członek
Młodzieżowej Rady Polonijnej przy marszałku Senatu RP), filmowiec, podróżnik,
prezes Stowarzyszenia Olza Pro.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Marek Konieczny w swoim żywiole. Fot. ARC
Jego
pierwszym zadaniem było nagranie specjalnego filmiku o nas, czyli o stowarzyszeniuPolonus – Klub
Polski w Brnie. Zostanie on wyświetlony na Polskim Dniu i wieczorze towarzyskim
w ramach Dni Mniejszości Narodowych „Babylonfest” w piątek 18 września. Stowarzyszenie
Polonus otrzymało od organizatorów zaszczytną i ambitną rolę gospodarzy polskiego
wieczoru towarzyskiego dla wszystkich mniejszości narodowych i władz miasta
Brna. A że chcemy wypaść jak najlepiej, przygotowania rozpoczęliśmy już przed
wakacjami. Dlatego w ostatni czwartek były nagrania, wywiady, zrobiliśmy nawet
próbę poloneza na dziedzińcu – nasz drugi publiczny taniec poloneza w Brnie. I
chyba nie było tak źle, skoro otrzymaliśmy nawet oklaski od przypadkowych
widzów z okolicznych kawiarnianych ogródków.
Następnie
Marek z roli filmowca przeistoczył się w rolę prelegenta-podróżnika i
opowiedział nam o swojej wyprawie do Salwadoru i Gwatemali w lutym tego roku.
Były to kolejno 51. i 52. kraje na jego liście zwiedzania. Dowiedzieliśmy się
m.in. o tym, że Salwador, dzięki wprowadzeniu polityki zerowej tolerancji w
walce z mafią stał się krajem bardzo bezpiecznym i dynamicznie rozwijającym
się. Jest jedynym krajem, gdzie oficjalną walutą jest bitcoin.
Oficjalną walutą w Gwatemali jest quetzal. Fot. ARC
Natomiast na
ujęciach z Gwatemali mogliśmy podziwiać głównie widoki z trekkingu na wyjście
na wulkan Acatenango oraz erupcje wulkanu Fuego. I choć trekking nie należał do
łatwych, z powodu przewyższenia ponad 2000 metrów, różnicy temperatur ok. 40 stopni,
marszu w piachu i ciągle ulatniającym się popiele w powietrzu, końcowy widok
zapierał dech w piersiach. Mogliśmy również powąchać prawdziwej kawy i
skosztować napoju z owocu tamaryndowca, który wypiliśmy na koniec za zdrowie i
następne wojaże prelegenta. Sądząc po liczbie dodatkowych pytań, na które
musiał odpowiedzieć, wykład spotkał się z ogromnym zainteresowaniem słuchaczy.
Jeden z podróżniczych slajdów. Fot. ARC
Na
koniec Marek wcielił się w ostatnią ze swoich ról tego wieczoru: młodzieżowego
działacza polonijnego. Serdecznie dziękujemy mu nie tylko za przybycie do Brna,
ale również za ciekawe rozmowy i dyskusje o projektach polonijnych i
działalności w Młodzieżowej Radzie Polonijnej. Mamy już pomysły na rozwój
współpracy ze Stowarzyszeniem Olza Pro, czy to na zbliżającym się Polonia Camp w drugiej
połowie lipca w Warszawie, czy w ramach młodzieżowych kolonii letnich. Bo
wzajemna współpraca, szczególnie młodej Polonii, to rzecz niezwykle potrzebna i
pożyteczna.
Danuta
Koné-Król