Część pedagogów
Kościelnej Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Trzyńcu postanowiła wybrać się w
czasie ferii wiosennych wraz z osobami towarzyszącymi na tygodniowy wyjazd
edukacyjno-poznawczy do Izraela. Trzynastoosobowa grupa wyleciała z Krakowa 22
lutego, wrócić miała w niedzielę 1 marca. Niestety w sobotę uczestnicy się
dowiedzieli, że Izrael iStany Zjednoczone
zaatakowały Iran i przestrzeń lotnicza została zamknięta. Niedzielny lot
Wizzairu z Tel Awiwu do Krakowa został odwołany.
– Przed odlotem do
Izraela wiedzieliśmy, że sytuacja jest napięta, lecz się nie spodziewaliśmy, że
dojdzie w tak krótkim czasie do takiej eskalacji – przyznaje w rozmowie z
„Głosem” jedna z uczestniczek, dyrektorka szkoły Monika Guńka.
Grupa zwiedziła
Jerozolimę, pojechała w okolice Morza Martwego, do Galilei i Tyberiady. W sobotę 28 lutego w trakcie
zwiedzania góry Arbel Trzyńczanie się grupa się dowiedziała, że Izrael i Stany
Zjednoczone zaatakowały Iran i przestrzeń lotnicza w regionie została
zamknięta.
Na wycieczce w Arbelu grupa z Trzyńca dowiedziała się o ataku Izraela i USA na Iran. Fot. ARC M. Guńki
– W niedzielę rano
mieliśmy wracać z Wizzairem z Tel Awiwu do Krakowa. Ale w ogóle nie
pojechaliśmy na lotnisko, ponieważ lot został odwołany. Przewoźnik oferował
zwrot kosztów albo przebukowanie lotów na terminy po 7 marca, kiedy loty miały
zostać wznowione. Szukaliśmy rozwiązania, ponieważ nie chcieliśmy przedłużać
pobytu o tydzień – jednak ze względu na organizację nauczania w szkole, jednak
ze względu na dodatkowe koszty –opowiada Monika Guńka. Grupa rozważałaopcję popłynięcia łodzią na Cypr i szukania lotu
stamtąd, jednak miasto portowe Haifa również było ostrzeliwane, a przestrzeń
lotnicza na Cyprze została zamknięta.
Zaraz po otrzymaniu
informacji o niemożności powrotu do domu grupa skontaktowała się z Ambasadą Czeską w
Tel Awiwie. – Komunikacja była dobra.
Powiedziano nam, że mamy czekać na informację o możliwym locie organizowanym
przez państwo. Pani z ambasady cały czas była z nami w kontakcie – relacjonuje
Monika Guńka. Czekali w hotelu w Tyberiadzie, gdzie musieli wykupić dodatkowe
dwa noclegi i przedłużyć wypożyczenie samochodów.
Monika i Roman Guńkowie w czeskim samolocie wojskowym CASA przed wylotem z Egiptu. Fot. ARC M. Guńki
W nocy z poniedziałku na
wtorek wyjechali na polecenie ambasady samochodami do Tel Awiwu, skąd ambasada
zapewniła transport czeskich obywateli, którzy zgłosili się do ewakuacji,
autokarem do Egiptu. Przekroczenie granicy izraelsko-egipskiej w Eilacie wiązało się z kontrolą i dodatkowymi opłatami,
lecz w końcu grupa szczęśliwie dotarła do Sharm El Sheikh, skąd miał zabrać
ludzi wojskowy samolot przysłany z Pragi. Lot powrotny podzielony
był na dwie części, najpierw samolot leciał na Kretę, co trwało cztery godziny,
po półgodzinnej przerwie z Krety do Pragi – kolejne cztery. W środę rano wylądował
w czeskiej stolicy.
– CASA to wojskowy
samolot śmigłowy, nie leci szybko, w dodatku panuje w nim duży hałas. Lot nie
był zbyt komfortowy, lecz cieszyliśmy się, że wracamy. Bardzo jesteśmy
wdzięczni za pomoc czeskiej ambasadzie i rządowi. A także wszystkim tym, którzy
wspierali nas i modlili się o nasz szczęśliwy
powrót. To było dla nas bardzo ważne –
dodaje Monika Guńka.