wtorek, 21 maja 2024
Imieniny: PL: Jana, Moniki, Wiktora| CZ: Monika
Glos Live
/
Nahoru

Jolanta Byrtus | 12.10.2023

Nominowana za odwagę niesienia pomocy i otwartość serca. To, czego dokonała w tym roku Jolanta Byrtus z Nydka, zasługuje na wielkie uznanie. W ciągu zaledwie dziewięciu dni pokonała liczący 500 kilometrów Główny Szlak Beskidzki z Wołosatego do Ustronia. W tym samym czasie dzięki utworzonej przez nią zbiórce charytatywnej zebrano 117 700 koron na rzecz stowarzyszenia „Nigdy nie jesteś sam”, które na co dzień pomaga osobom z niepełnosprawnościami oraz wspiera ich rodziny.

Ten tekst przeczytasz za 1 min. 60 s
Fot. Krzysztof Słowiaczek

Jolanta Byrtus udowodniła, jak potężną siłę ma jeden człowiek, który dzięki wielkiej miłości do innych ludzi jest w stanie pomóc potrzebującym. Bodźcem była prośba, by jechała ze stowarzyszeniem na obóz. Ponieważ w tym czasie była już na innym obozie, a później podróżowała za granicę, postanowiła pomóc stowarzyszeniu w inny sposób.– Utworzyłam zbiórkę i chciałam zrobić coś, co mało kto potrafi. Motywacja była taka, by przejść tę trasę w jak najkrótszym czasie. Myślę, że ludzie stwierdzili, że skoro poświęciłam swój czas i pokonałam tę trasę, to oni mogą wpłacić pieniądze – mówi Jolanta Byrtus. – Akcja udała się bardzo dobrze, bo zebrano dwa razy więcej pieniędzy, niż było w planie – uśmiecha się.

Jolanta Byrtus jest studentką trzeciego roku fizjoterapii na Uniwersytecie Palackiego w Ołomuńcu. Wcześniej od lat szkolnych mocno związana była z narciarstwem biegowym (była nawet w reprezentacji Czech do lat 23). Dwa lata temu zakończyła sportową przygodę, a że kondycję nadal ma świetną, postanowiła to wykorzystać. Na szlaku pokonywała dziennie 60 km.

– Kiedy biegłam, to nie było to dla mnie nic trudnego. Chyba miałam dobrą motywację, a pogoda dopisywała. Ale z perspektywy czasu, gdybym miała to powtórzyć, to nie wiem, czy psychicznie i fizycznie dałabym radę. Teraz dopiero widzę, jaki to jest duży dystans. Ale wtedy nie myślałam o tym – przyznaje.Nominacją do plebiscytu Kongresu Polaków była zaskoczona. Ale w duchu pomyślała sobie, że gdyby udało się jej wygrać, to miałaby kolejne parę tysięcy koron, które mogłaby przekazać stowarzyszeniu. – Mój bieg miał charakter charytatywny, więc nie ma innej opcji, bym też nie przekazała nagrody na takie cele – podkreśla.




Może Cię zainteresować.