Andrzej Poczobut jest zdeterminowany, by wrócić na Białoruś | 29.04.2026
Rodzina
Andrzeja Poczobuta jest w drodze do Polski, on sam jest zdeterminowany, by
wrócić na Białoruś; mówi, że ma obowiązek wobec Polaków białoruskich –
powiedział o uwolnionym we wtorek Andrzeju Poczobucie wicenaczelny „Gazety
Wyborczej” Bartosz Wieliński.
Ten tekst przeczytasz za 4 min.
Donald Tusk (z lewej) i Andrzej Poczobut. Fot. Instagram.com/donaldtusk
We wtorek na
granicy Polski i Białorusi doszło do wymiany więźniów na zasadzie „pięciu za
pięciu”, w ramach której władze w Mińsku zwolniły trzech Polaków i dwóch
obywateli Mołdawii. Jednym z uwolnionych jest Andrzej Poczobut,
dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który przebywał w
więzieniu od 2021 r. Wymiana więźniów odbyła się na przejściu granicznym
Białowieża-Piererow.
Poczobutowi
w drodze do Warszawy towarzyszył Bartosz Wieliński. Przed szpitalem MSWiA w
Warszawie, gdzie trafił uwolniony dziennikarz, Wieliński powiedział, że Poczobut przeszedł
wstępne badania lekarskie na terenie placówki granicznej w Białowieży. –
Wciągnął koszulę i zobaczyłem człowieka, który wygląda jakby wyszedł z obozu
koncentracyjnego, jakby do zdjęcia z lat 40. Stanął mi przed oczami, całkowicie
wychudzony. Stan jest po prostu koszmarny – mówił.
Wskazał, że
rodzina Poczobuta „jedzie, jest w drodze do Polski”. – Teraz czekamy na
wyniki badań medycznych. Mam nadzieję, że te pięć lat nie odbiło na nim
większego piętna, że będzie szybko wracał do zdrowia, szybko po prostu odbuduje
siły i wróci do pracy dziennikarskiej, historycznej – podkreślił Wieliński.
Jak jednak
zaznaczył, Poczobut jest dalej tym samym człowiekiem, jakiego pamięta
z czasów wolności. – Niezłomny, zabawny, wesoły, pachnący właściwie optymizmem.
Jest zdeterminowany, by wrócić na Białoruś, kiedy przejdzie badania i kiedy się
okaże, że z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. Mówi, że ma obowiązek wobec
Polaków białoruskich, których niejako zostawił – dodał wicenaczelny „GW”.
Były charge d’affaires
RP na Białorusi Marcin Wojciechowski zapytany przez PAP jak wyglądał proces
uwolnienia Poczobuta odparł, że nie uczestniczył w samym procesie
uwolnienia. Dodał, że Poczobut skontaktował się z nim, kiedy był w
drodze do Warszawy, ponieważ wcześniej się znali. – Rozmawialiśmy przez chwilę
zaraz po jego uwolnieniu. Oczywiście bardzo się z tego powodu ucieszyłem, bo to
była bardzo trudna operacja i dobrze, że się udała. Wysiłki na rzecz uwolnienia
Andrzeja trwały bardzo długo, praktycznie od początku, od momentu jego
aresztowania – podkreślił Wojciechowski. Jak ocenił, o uwolnieniu Poczobuta
zadecydowało wiele czynników, które zadziałały.
– Andrzej
poprosił, żeby mu przekazać takie rzeczy osobiste, bo jego wypuszczono z
więzienia tylko w tym ubraniu, które miał na sobie, więc dostał taką przesyłkę.
Mam nadzieję, że na ten pierwszy okres, na kilka dni mu to wystarczy – dodał
Wojciechowski. – Oczywiście jeśli tylko w jakikolwiek inny sposób będzie można
mu pomóc, to będziemy mu pomagali – zapewnił.
Pytany o
powrót Poczobuta na Białoruś odpowiedział, że on sam musi podjąć tę
decyzję. – On jest rzeczywiście niezłomny. On nie chciał skorzystać z
możliwości wyjścia wcześniej, jakie były. Postanowił być pryncypialny i to są
takie decyzje, które wyłącznie on może podejmować, biorąc pod uwagę wszystkie
okoliczności – dodał.
Andrzej Poczobut przez
wiele lat współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację na Białorusi.
Za krytyczne wypowiedzi na temat Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed
sądem. Został zatrzymany przez białoruski reżim 25 marca 2021 r. i od tamtej
pory przebywał za kratami. 8 lutego 2023 r. Poczobuta skazano na osiem lat
kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za „wzniecanie nienawiści” oraz „wezwania
do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa”. Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił
apelację. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku na północy
Białorusi. Organizacje praw człowieka uznały Poczobuta za więźnia
politycznego. Polskie władze domagały się uwolnienia go i oczyszczenia z
politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów.