piątek, 23 lutego 2024
Imieniny: PL: Damiana, Romana, Romany| CZ: Svatopluk
Glos Live
/
Nahoru

Anna Jiravská: Potrafię recytować zarówno smutne wiersze, jak i żartobliwe.  | 24.10.2023

Taki sukces nie zdarza się na co dzień. Anna Jiravská, uczennica klasy ósmej Szkoły Podstawowej z Polskim Językiem Nauczania w Suchej Górnej, zdobyła pierwszą nagrodę w III edycji konkursu recytatorskiego „Słowem – Polska”. Mamy dla was wywiad ze zdolną dziewczyną. 

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Anna Jiravská w auli polskiej szkoły w Suchej Górnej. Fot. Beata Schönwald

Dlaczego „Pająki”?
– Od pani dyrektor otrzymałam spis wierszy, które mogłyby się nadawać. „Pająki” wybrałam chyba dlatego, że nie są zbyt długie ani zbyt krótkie, mają jakąś pointę i da się je fajnie opowiedzieć. Spodobał mi się ten wiersz.

Jak powstawało nagranie, które wysłałaś na konkurs?
– To nagranie przygotowali profesjonaliści z Telewizji „Polar”. Kręciliśmy je na starym ewangelickim cmentarzu w Karwinie, na którym od pewnego czasu są prowadzone prace restauratorskie. To tam znaleźliśmy odpowiednie miejsce. Tam też powstało nagranie wiersza, który wysłałam na pierwszy etap tego konkursu. Była to „Pieśń o niedobrej burzy” Józefa Czechowicza.

Spodziewałaś się zwycięstwa?
– Chciałam wygrać, ale nie liczyłam na to. Byłam przekonana, że będą lepsi ode mnie.

 Czy w twoim przypadku recytacja do kwestia przygotowania wiersza na konkurs czy coś więcej?
– Może dawniej nie było to tak częste, ale ostatnio jest tak, że kiedy znajdę jakiś fajny wiersz, to czasami dla zabawy nauczę się go na pamięć i potem recytuję dla własnej przyjemności.




Po jakie wiersze sięgasz?
– Potrafię recytować zarówno smutne wiersze, jak i żartobliwe. Kiedy sama się uczę, to sięgam raczej po te bardziej zabawne. Natomiast kiedy przygotowuję się na konkurs lub kiedy ktoś mnie poprosi, żebym powiedziała wiersz, to lubię recytować takie straszne wiersze. Wtedy robi się cicho, ludzie na mnie patrzą w napięciu i nie wiedzą, czy to już koniec, czy jeszcze coś będzie.

Lubisz występować przed publicznością?
– Jedynie kiedy mówię wiersze. Kiedy mam powiedzieć coś sama z siebie, to nie bardzo mi to wychodzi. Wiersz to zupełnie coś innego. Wiem, kiedy mam zacząć, wiem, kiedy mam skończyć, wiem, kiedy mam się ukłonić i zejść. Tu wszystko jest zaplanowane, niczego nie muszę wymyślać.

I wtedy nie ma tremy?
– Nie.

Czy zgodzisz się z tym, że aby dobrze recytować, najpierw trzeba wiersz zrozumieć?
– Zawsze się staram, żeby tak było. Kiedy trzeba, to szukam interpretacji danego wiersza, żeby lepiej zrozumieć, o co w nim chodzi. W przeciwnym wypadku coś, co jest smutne, można przeczytać w nieodpowiedni sposób. Nie da się recytować poezji, nie rozumiejąc jej treści.

Co będzie dalej?
– Konkurs recytatorski w Gnojniku, gdzie będę mówiła „Wrrrr…” Ludwika Jerzego Kerna, a potem „Kresy” w Czeskim Cieszynie, na których powiem „Prospekt” Wisławy Szymborskiej i „Pająki”. 




Może Cię zainteresować.