czwartek, 28 maja 2026
Imieniny: PL: Augustyna, Ingi, Jaromira| CZ: Vilém
Glos Live
/
Nahoru

Klub Chłopa w Bielsku-Białej na wystawie, która wzruszyła  | 27.05.2026

Działający przy MK PZKO w Suchej Górnej Klub Chłopa zorganizował w środę wycieczkę do Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej Zamku Sułkowskich na kończącą się właśnie wystawę „Z archiwum Z. Pamiątki rodzinne Polaków z Zaolzia”. – Jej odbiór był niezwykły. Byli bielszczanie, którzy nigdy o Zaolziu w ogóle nie słyszeli, ale i tacy, którzy na Zaolziu mają rodzinę – powiedziała Sylwia Grudzień, autorka i kuratorka wystawy.

Ten tekst przeczytasz za 4 min.
Wystawa zrobiła wrażenie na gościach z Suchej Górnej. Z ciekawością przyglądali się archiwalnym fotografiom, sporo czas spędzali czytając historie bohaterów wystawy. Fot. Łukasz Klimaniec

W 21-osobowej grupie, jaka busem przyjechała do Bielska-Białej, znaleźli się nie tylko panowie z Klubu Chłopa, ale i panie z Klubu Kobiet i górnosuskiego chóru. Gości z Suchej Górnej powitał Zygmunt Czernek, który przez ponad 30 lat jako dyrektor Domu Kultury „Metalowiec” w Bielsku-Białej rozwijał współpracę z MK PZKO w Suchej Górnej. Wyjazd do Zamku Sułkowskich wymyślił Edward Rychlik z Klubu Chłopa, który wraz żoną brał udział w wernisażu wystawy.

– Pomyślałem, że byłoby warto, aby inni też ją zobaczyli. Dlatego przyjechaliśmy – wyjaśnił wskazując przy okazji, że w tym roku mija 40-lecie nawiązania współpracy między MK PZKO w Suchej Górnej, a Bielskiem Białą, w ramach której górnosuszanie pojawiali się nad Białą z występami ZPiT „Suszanie” oraz chóru.

Wystawa poświęcona pamiątkom Polaków z Zaolzia wywarła duże wrażenie na grupie z Suchej Górnej. Zwiedzający z ciekawością przyglądali się archiwalnym fotografiom, dyskutowali przy mapie pokazującej rozmieszczenie ludności polskiej w 1910 r., sporo czas spędzali czytając historie bohaterów wystawy.


– To świetna wystawa, bardzo mi się podobała. To coś, co jest nam bardzo biskie. Bo Zaolzie i Bielsko kiedyś to było jedno – przyznał Józef Klimas, prezes Klubu Chłopa. – Choć byłoby lepiej, gdyby zostało to pokazane regionami: tu powiat karwiński, tam Frydek Mistek. Ale wiadomo, że organizatorzy zebrali to, co mogli. Dziś mało kto daje rodzinne pamiątki, przecież wiele jest zniszczonych. Sam miałem wiele pamiątek po babci – przyznał.

Józef Wita z Hawierzowa zapytany o swoje wrażenia milczał przez dłuższą chwilę. – To było bardzo wzruszające, bo dotyczy mnie i mojej rodziny – stwierdził przejęty.

Pamiątki Polaków z Zaolzia w Zamku Sułkowski można było oglądać od 7 marca do końca maja. Sylwia Grudzień, autorka i kuratorka wystawy, która oprowadziła grupę z Suchej Górnej po ekspozycji, przyznała, że wystawa spotkała się dużym zainteresowaniem. 

– Od opiekunów ekspozycji wiem, że zwiedziło ją wielu Zaolziaków, którzy oglądali ją z pietyzmem i namszczeniem, nieraz spędzając na zwiedzaniu nawet dwie godziny – powiedziała. Przyznała, że podczas prowadzonego przez nią oprowadzania kuratorskiego pojawiali się bielszczanie, którzy nigdy o Zaolziu w ogóle nie słyszeli, ale i tacy, którzy na Zaolziu mają rodzinę. 
– Spotykałam osoby, których przodkowie żyli na Zaolziu, a oni przeprowadzili się do Bielska-Białej lub na Górny Śląsk. Odbiór był bardzo poruszający, bo wiele osób przyznawało się do tego, że o Zaolziu nic nie wiedzą i że im przykro z tego powodu – przyznała Sylwia Grudzień.
Szczególne wrażenie robiła zawsze mapa z 1910 r. z rozmieszczeniem ludności polskiej. Autorka wystawy spotykała się z sytuacjami, kiedy zwiedzający tłumaczyli, że nie znają Zaolzia, bo tak byli uczeni historii, że Zaolzie kojarzy im się tylko z 1938 rokiem. 

– Było im przykro, bo nie dość, że nie wiedzieli, jak wielu Polaków żyło za Olzą i jak wiele ich kosztowało zachowanie swojej tożsamość, to jeszcze nie wiedzą, że Polacy ciągle tam są. Kiedy opowiadałam im o polskich szkołach i o polskich organizacjach działających na Zaolziu, byli pod wrażeniem – zaznacza Sylwia Grudzień.

W pamięć zapadła jej kobieta, która zatrzymując się na dłużej przy planszach poświęconych dr. Józefowi Mazurkowi i Karolowi Pawlicy stwierdziła, że dla niej jest to wystawa o ludziach, których już w świecie nie ma – bo dostrzegła w wystawie głęboki humanizm i podejście do człowieka, jak do bliźniego. – Dla mnie to była osobista nagroda, bo choć głównym celem wystawy jest mówienie o Zaolziu i zachowaniu polskiej tożsamości, to w tych historiach widzę historię o człowieczeństwie. Cieszę się, że zostało to tak odebrane – powiedziała Sylwia Grudzień.


Może Cię zainteresować.