środa, 16 września 2026
Imieniny: PL: Jagienki, Kamili, Korneliusza| CZ: Ludmila
Glos Live
/
Nahoru

MUR o stosunkach czesko-polskich. Strategiczne partnerstwo? | 16.09.2026

Stosunki polsko-czeskie po 1989 roku uchodzą za najlepsze w historii. Ale nic nie jest dane raz na zawsze – ocenił Roman Baron, historyk pracujący w Instytucie Historii Czeskiej Akademii Nauk w Pradze podczas pierwszego, jesiennego wykładu Międzygeneracyjnego Uniwersytetu Regionalnego PZKO. 

Ten tekst przeczytasz za 7 min. 15 s
Roman Baron w trakcie wykładu wskazał, jak sytuacja międzynarodowa potrafi zmienić hierarchię tematów i politycznych priorytetów w Polsce i Czechach. Fot. Łukasz Klimaniec

Historyk i wykładowca, współzałożyciel Polsko-Czeskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą we Wrocławiu otworzył we wtorek 15 września powakacyjną serię wykładów w ramach MUR. Jego wykład o stosunkach czesko-polskich po 1993 roku – od sąsiedztwa do strategicznego partnerstwa (ze znakiem zapytania przy strategicznym partnerstwie) był okazją do bliższego przyjrzenia się relacji obu państw. 

 
Sięgając do 1993 roku i powstania Republiki Czeskiej oraz Republiki Słowackiej, Roman Baron nawiązał do powołanego w 1991 roku Trójkąta Wyszehradzkiego (dziś Grupy Wyszehradzkiej), który był ważnym przedsięwzięciem w kontekście geopolitycznym. Miał pokazać Zachodowi, że Europa Środkowa to nie Związek Radziecki czy Bałkany i Jugosławia, ale spokojny region. I to się udało, czego efektem było przyjęcie Polski, Czech i Węgier do NATO. Równie ważne było przystąpienie Polski i Czech do Unii Europejskiej, a następnie do strefy Schengen. Wyróżnił też czas pandemii COVID-19, który pokazał, jak komplikuje się rzeczywistość, kiedy granica czesko-polska zostaje zamknięta.

Ocenił, że stosunki polsko-czeskie po 1989 roku uchodzą za najlepsze w historii. Polska i Czechy są dziś sojusznikami w NATO, partnerami w Unii Europejskiej i sąsiadami, których łączy coraz więcej wspólnych interesów. Paradoksalnie jednak im bardziej naturalna i intensywna staje się współpraca, tym mniej miejsca pozostaje na tradycyjnie rozumiane relacje dwustronne.
.

Stanisław Folwarczny, organizator MUR, przed wykładem nakreślił słuchaczom program jesiennej edycji. Fot. Łukasz Klimaniec

– Jest mniejsza przestrzeń dla samych stosunków dwustronnych. I może to dobrze? – zauważył podczas spotkania Roman Baron. Jak tłumaczył, nie oznacza to, że relacje między Warszawą a Pragą tracą na znaczeniu. Przeciwnie – kontakty są dziś znacznie intensywniejsze niż dawniej. Podpisywane są kolejne umowy, rozwijają się kontakty instytucjonalne, gospodarcze, naukowe i kulturalne, kwitnie turystyka w obie strony, a mieszkańcy obu krajów mogą znacznie łatwiej niż w przeszłości przekraczać granicę i spotykać się ze sobą.

Odnosząc się do Zaolzia, ocenił, że region stracił na podziale Śląska Cieszyńskiego.

– Wcześniej Śląsk Cieszyński był całością. A dziś ograniczamy się do Zaolzia, natomiast Skoczów czy Istebna to już coś daleko i coś, co nie jest nasze. A przecież przez kilkaset lat to był jeden region. Obawiam się, że z drugiej strony jest tak samo: tu jest Polska, a tam są jakieś Czechy i Zaolzie. Jest to ciekawe, ale to nie jest już do końca nasze. Mimo że gwara cieszyńska była wspólna, w Polsce się bardziej polonizuje, a tu czechizuje. I choć ci ludzie mówili tym samym językiem, tak teraz, w przypadku kolejnych pokoleń, ta granica zaczyna się poszerzać – ocenił.

Naukowiec stwierdził, że o znaczeniu Polski dla Czech i Czech dla Polski nie można mówić wyłącznie przez pryzmat relacji Warszawa–Praga. Chcąc właściwie ocenić ich rangę, trzeba porównać znaczenie obu państw dla swoich partnerów międzynarodowych, a także uwzględnić współpracę na poziomie regionów, samorządów, przedsiębiorstw, uczelni czy organizacji społecznych.

Szczególne znaczenie zyskała współpraca po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wojna zmieniła europejskie priorytety i sprawiła, że państwa Europy Środkowej zaczęły jeszcze wyraźniej dostrzegać wspólnotę swoich interesów. Tak właśnie jest w przypadku Polski i Czech. Ale – jak zauważył Roman Baron – nic nie jest dane raz na zawsze.


Roman Baron wskazał, jak mocno Czechy i Polska współpracują w sferach polityki, nauki, gospodarki i kultury.

– To, że coś jest coraz ważniejsze, nie znaczy, że będzie zawsze – mówił. – Jeżeli nie będzie zawsze, to dlaczego? Też się trzeba zastanawiać.

To jedno z ważniejszych pytań dotyczących przyszłości polsko-czeskiego sąsiedztwa. Dobre relacje wymagają bowiem ciągłej pracy. Po obu stronach granicy są ludzie i środowiska, którym zależy na ich rozwijaniu, ale są też interesy, które mogą prowadzić do napięć. Polityka – jak zauważył naukowiec – jest nieustanną grą, a jej wynik nigdy nie jest przesądzony.

Najlepszym przykładem pozostaje spór wokół kopalni Turów. Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić, że relacje między Polską a Czechami, określane jako najlepsze w historii, mogą w tak krótkim czasie stać się przedmiotem ostrych politycznych sporów. Problem dotyczący funkcjonowania kopalni i wpływu jej działalności na czeskie przygraniczne miejscowości szybko przestał być wyłącznie kwestią techniczną czy środowiskową. Stał się także elementem politycznej debaty po obu stronach granicy.

– Turów pokazał, że nawet dobre stosunki można szybko zepsuć – podkreślał Roman Baron. Wystarczy bowiem kwestia rzeczywiście drażliwa albo taka, której znaczenie zostanie wyolbrzymione na potrzeby polityki wewnętrznej. Bo to właśnie politycy mają szczególnie dużą możliwość wpływania na społeczne nastroje. Są obecni w mediach, komentują wydarzenia, wskazują problemy i – zależnie od potrzeb – eksponują ich pozytywne lub negatywne strony. – Mają wielką siłę kształtowania opinii publicznej, a tym samym nastrojów społecznych – zauważył wykładowca.

Spór o Turów pokazał, jak łatwo jeden konkretny problem może przesłonić obraz wieloletniej współpracy. Przez pewien czas temat był niemal stale obecny w polskich i czeskich mediach. Pojawiały się ostre wypowiedzi, wzajemne oskarżenia i polityczne emocje. W efekcie kwestia, która dotyczyła konkretnego przedsięwzięcia i interesów mieszkańców regionu, zaczęła wpływać na postrzeganie sąsiedniego państwa.

Paradoksalnie rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że spór o Turów bardzo szybko stracił swoją wcześniejszą rangę. – Zaczęła się wojna w Ukrainie i bardzo szybko to zostało jakby załatwione, zapomniane – mówił Roman Baron.

Nie oznacza to, że problemy zniknęły. Sytuacja ta pokazuje jednak, jak bardzo kontekst międzynarodowy potrafi zmienić hierarchię tematów i politycznych priorytetów. W obliczu wojny takie sprawy, jak bezpieczeństwo, współpraca sojusznicza i wspólna odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO, są ważniejsze niż wcześniejsze konflikty.

Historia Turowa pozostaje jednak ważną lekcją. Pokazuje, że dobre relacje sąsiadów nie polegają na braku różnic interesów, bo takie zawsze będą się pojawiały. O jakości tych relacji decyduje przede wszystkim sposób, w jaki oba państwa potrafią je rozwiązywać. Polska i Czechy mają dziś znacznie więcej powodów do współpracy niż do rywalizacji.
***
PS. Roman Baron, nawiązując do wykładów MUR i ich formuły – nie naukowej, ale przystępnej dla wszystkich – na początku prelekcji zauważył brak międzygeneracyjnego charakteru wydarzenia, który ma ono w nazwie. – Nie widzę tu dzieci, młodzieży ani ludzi w średnim wieku – stwierdził.