Na Girowej stanęła kolyba! I wszystkich zachwyca | 09.08.2026
Pasjonaci i społecznicy z Piosku i okolic dopięli swego – wybudowali kolybę na Girowej! W sobotę 8 sierpnia odprawiono tam mszę, po której kolyba została poświęcona, a później, przy dźwiękach kapel i trombit, strzelaniu z bata oraz tańcu łowiynzioka, oficjalnie zaprezentowana szerokiej publiczności.
Ten tekst przeczytasz za 6 min. 30 s
Jan Michalik, inicjator budowy kolyby, podczas sobotniego wydarzenia. Fot. Łukasz Klimaniec
Było nic, a jest… kolyba! Choć mało kto chciał w to uwierzyć, Jan Michalik i grupa pięciu zapaleńców zdecydowali, że odbudują dawny sałaszniczy obiekt na Girowej. Ogromny odzew, z jakim ta inicjatywa spotkała się podczas zbiórki publicznej ogłoszonej przez MK PZKO w Piosku, oraz podczas sobotniego otwarcia – kiedy mnóstwo osób przyszło, by wziąć udział w wydarzeniu – świadczą o tym, że było to ważne i potrzebne przedsięwzięcie.
– Owczarstwo ma tu swoją historię 500-letnią, a może i starszą – wskazał Karol Kurzysz z Piosku, regionalista, miłośnik gwary i historii regionu oraz działacz Klubu Miłośników Historii i Tradycji w Piosku. – Girowa i Kozubowa to były słynne pasterskie góry. Zostały tu jeszcze ślady po tych wypasach, to parcele budowlane, na których można coś wybudować. W tym przypadku znalazła się grupa osób, która na takiej parceli zdecydowała się postawić kolybę jako przypomnienie dawnych czasów – powiedział, zastrzegając, że Girowa jest już zarośnięta, bo w latach 60. ubiegłego wieku została sztucznie zalesiona.
– Wiele dni nie spałem z tego powodu. Starałem się znaleźć prywatnych sponsorów, ale bez efektu. Kto da pieniądze na taką inicjatywę? W końcu udało się zrobić zbiórkę publiczną, która też spędzała mi sen z powiek – przyznał.
W sukurs przyszło MK PZKO w Piosku, które jako organizacja z osobowością prawną ogłosiło na portalu donio.cz zbiórkę na ten cel. Akcję wsparły finansowo osoby z różnych stron Republiki Czeskiej, a także Miejscowe Koła PZKO w Bukowcu, Jabłonkowie, Gródku i Piosku. Zebrano 183 tys. koron.
Marcela Szkandera, prezes MK PZKO w Piosku, dziękując w sobotę osobom zaangażowanym w budowę kolyby – nie tylko tym, którzy pracowali, ale i tym, którzy wpłacali pieniądze – zaznaczyła, że ta drewniana konstrukcja to nie drzewo, ale miłość – do tradycji, kultury, przodków i sałasznictwa.
– Drugim przejawem wielkiej miłości jest fakt, że stoimy na bukowieckiej ziemi, a kolyba została postawiona dzięki pioszczanom. To pokazuje, że granice, które są na mapie, to tylko kreski. Tak naprawdę nie czujemy żadnych granic, bo jesteśmy razem. Ważna jest miłość do drugiego człowieka, do kultury i tradycji – powiedziała.
Na otwarciu kolyby przyszło mnóstwo osób, w tym samorządowcy z Bukowca, Piosku, Jabłonkowa i Herczawy, członkowie okolicznych kół PZKO, goście z Wisły i Trójwsi, a nawet reprezentacja Górali Śląskich. Jiří Hamrozi, burmistrz Jabłonkowa, wskazał, że kolyba znajduje się na szlaku Stezka Českem. – Wierzę, że ci, którzy będą tu przechodzić, powiedzą sobie jasno: tu ludzie mają się dobrze – stwierdził.
Otwarcie kolyby spotkało się z wielkim zainteresowaniem mieszkańców i turystów. Fot. Łukasz Klimaniec
Nawiązując do napisu, który znajduje się na terenie kolyby – „Tu się żyje bez starości” – ocenił, że to zdanie określa ludzi, którzy zaangażowali w to przedsięwzięcie swój wolny czas i umiejętności. Vera Szkanderowa, wójt Piosku, oceniła natomiast, że determinacja i współpraca pozwalają stworzyć coś tak pięknego jak ta kolyba. – To mogłaby być piękna tradycja, gdybyśmy tu co roku się spotykali – przyznała.
Wydarzenie obfitowało w wiele serdecznych chwil, podziękowań, gratulacji i życzeń. Uczestnicy byli częstowani pysznym gulaszem przyrządzonym przez Piotra Byrtusa i znakomitymi serami, które
podarowali Peter Staňo z Moniką Staňową. Nie brakowało też piwnego poczęstunku.
Władysław Zogata, mistrz ciesielski, który kierował przedsięwzięciem budowy kolyby, nie ukrywał satysfakcji patrząc na obiekt. – To jest super. Wszystko zostało zrobione, jak trzeba, i dopięte na ostatni guzik. Młodzi się spisali – zaznaczył.
Prof. Daniel Kadłubiec, który brał udział w wydarzeniu, przypominał, że kultura wołoska pojawiła się na terenie Śląska Cieszyńskiego pod koniec XVI wieku, a Wołosi przynieśli wiele elementów wzbogacających kulturę cieszyńską – fragmenty kultury mołdawskiej, rumuńskiej czy ukraińskiej – czego dowodem są choćby nazwy Kikula, Kiczera, Magura czy Przysłop.
– Postawienie kolyby na Girowej nawiązuje do bogatej tradycji sałaszniczej na Śląsku Cieszyńskim. To znak ciągłości kultury wołoskiej, która była znaczącym elementem kultury Śląska Cieszyńskiego – ocenił.
GALERIE Kolyba na Girowej
Kolyba na Girowej ma służyć nie tylko turystom, ponieważ przebiega tędy szlak Stezka Českem, ale i wycieczkom szkolnym. Dlatego obok niej postawiono dwujęzyczną tablicę edukacyjną poświęconą historii pasterstwa i sałasznictwa na Girowej. Choć są obawy, czy kolyba nie zostanie zniszczona przez wandali, większość opinii kreśli jej dobrą przyszłość i wskazuje na możliwość jej wykorzystywania do cyklicznych imprez.
– To będzie zależało od tego, co ludzie będą chcieli tu inicjować – uważa prof. Daniel Kadłubiec. – Może warto dwa razy w roku zorganizować spotkanie kapel i pośpiewać? Kolyba jest nawiązaniem do kultury wołoskiej, ale to trzeba jeszcze rozkręcić. Tak, jak Janek Michalik i jego grupa zaczynali od zera, tak teraz trzeba kogoś, kto tę budowlę ożywi. Sam fakt, że ona stoi, jest ważny. Ale równie ważne jest, żeby tchnąć w nią życie, takie, które do niej należy – z tańcami, śpiewami, strojem ludowym. Znając tych młodych ludzi, wierzę, że to się uda zrobić i nie będzie to tylko element architektoniczny, ale i impuls do kontynuowania tradycji i kultury duchowej – podkreślił prof. Kadłubiec.