„Kwiat Morwy” za nami. Pomoc z „Podwodnego świata” popłynie do Wojtka | 20.03.2026
Sukienka
syreny sprzedana za 12 tys. koron oraz czapka z daszkiem za 5 tys. koron to
wynik licytacji najbardziej udanych projektów tegorocznego charytatywnego
pokazu mody „Kwiat Morwy”, który miał miejsce w czwartek w czeskocieszyńskiej „Strzelnicy”.
Jak co roku zorganizowali go uczniowie klas trzecich Polskiego Gimnazjum im.
Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie.
„Kwiat Morwy” jak zawsze okazał się strzałem w dziesiątkę. Fot. Norbert Dąbkowski
Wydarzenie,
które od kilkunastu lat łączy w sobie kreatywność gimnazjalistów z
dobroczynnością, co roku przyciąga tłumy. Prezentowane modele zbierają ogromne
brawa, a uzyskany dochód zapewnia skuteczną pomoc beneficjentom poszczególnych
edycji tej popularnej imprezy. W tym
roku jest nim Wojtek Szlauer, uczeń klasy 2. Szkoły Podstawowej z Polskim
Językiem Nauczania im. Gustawa Przeczka
w Trzyńcu.
– W szkole
pracuje z asystentką, bo sam nie dałby rady. Uwielbia zegary, a największą
radość sprawia mu gotowanie dla młodszego brata. Wojtek ma autyzm i okazało
się, że jego młodszy braciszek również na niego cierpi. Obaj chodzą na terapie,
które są bardzo kosztowne. Chcemy dziś wesprzeć Wojtka i jego rodzinę i mamy
nadzieję, że wspólnymi siłami damy radę zebrać niemałą kwotę – przekonywała
gimnazjalistka Alicja Włosok, prowadząca w parze z Oskarem Starobrzańskim
tegoroczny „Kwiat Morwy”. – Byłem mile
zaskoczony tą propozycją i czuję wielką wdzięczność. Nie wiedziałam, że taka
impreza odbywa się co roku, bo w moich czasach nie było czegoś takiego w
gimnazjum. Cieszę się, że uczniowie są w stanie zorganizować tak sympatyczną
imprezę – przyznał w rozmowie z „Głosem” ojciec Wojtka Paweł Szlauer.
Temat
czwartkowego pokazu mody przeniósł jego uczestników w świat morskich fal, raf
koralowych i drzemiących na dnie oceanów wraków zatopionych statków. Jego nazwa
brzmiała „Podwodny świat”, a projektanci zdołali z niego wydobyć wszystkie
powiązane z nim skojarzenia. Tworząc swoje kreacje inspirowali się falami i
prądami morskimi, światem podwodnej flory i fauny oraz jej przedstawicielami,
takimi jak beta rybka, bojownik syjamski, krążkopławy, perłopławy, małże, rekin
wielorybi czy jeż morski. W swoich projektach starali się uwzględnić również
to, co ukrywa dno mórz i oceanów na skutek działalności człowieka. Pojawił się
więc temat śmieci, ale też Titanica czy obrośniętych glonami starych posągów. Sięgano
też jednak do świata baśni i mitów, próbując stworzyć postać syreny. Temu wszystkiemu
odpowiadał zastosowany materiał – lekki, przezroczysty, ozdobiony koralikami,
wstążkami, ale też plastikami i innymi odpadami, oraz kolorystyka strojów. Prym
wiodły odcienie błękitu i zieleni.
W czwartkowy
wieczór zaprezentowało na wybiegu swoje modele sześć zespołów i siedmiu
samodzielnych projektantów. Wybór najbardziej udanego należał do jury, w którym
zasiadli Bernadeta Weber, dyplomowana mistrzyni wizażu i stylizacji, kolorystka
i stylistka, oraz czworo nauczycieli gimnazjum: Grażyna Mlčoch,
Łucja Czudek,
Karolina Ciengiel i Tomasz Cienciała. Zwyciężył model syreny, który
zaprojektowały i wspólnie wykonały trzecioklasistki Teresa Lugsch i Daniela
Kufa, a zaprezentowała go ich koleżanka Tina Kożusznik.– Według
nas, to był najbardziej udany projekt, bo kiedy ta osoba wyszła na scenę,
poczuło się fale morza i klimat podwodnego świata – stwierdziła w imieniu jury
Łucja Czudek. Więcej o
pokazie do przeczytania we wtorkowym drukowanym „Głosie”.