Marek Słowiaczek komentuje „zabawę” w wojnę: Reset | 14.09.2026
Jedną z
moich ulubionych aktywności w dzieciństwie była „zabawa” w wojnę. Była to gra w
pełni rozwojowa, bardzo kreatywna i, co najważniejsze, zapewniała odpowiednią
dawkę ruchu fizycznego. Po kilku godzinach biegania po polach, łąkach i lasach
potrzebowałem resetu. Stwierdzenie, że ktoś śpi jak dziecko, jest w pełni
uzasadnione. Potwierdzam z autopsji.
Ten tekst przeczytasz za 5 min. 30 s
To była
niewinna zabawa, z której całe szczęście wyrosłem. Dziś określiłbym siebie
raczej jako pacyfistę, tym bardziej że moja wrażliwość na wszelkiego rodzaju
agresję i konflikty prawdopodobnie nasila się z wiekiem. Gdy widzę dzieci z
plastikowymi pistoletami, mam ochotę na konfiskatę tychże zabawek. Nie rozumiem
powodów, dla których rodzice je kupują. Wiem, że taką zabawką fizycznie nikt
nikogo nie skrzywdzi, ale nie jestem pewien, czy taka zabawa pozostaje bez
wpływu na psychikę dziecka i jego późniejsze dorosłe życie. Szczególnie w
obecnych, niespokojnych czasach. Takie obrazy dziwią mnie, tym bardziej że
wojna nigdy nie była zabawą, a konsekwencje konfliktów zbrojnych są tragiczne.
Punktów zapalnych na świecie jest dziś co niemiara. Niemal w każdym zakątku świata można odnaleźć zalążki konfliktów lub pełnowymiarową wojnę
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.