sobota, 15 czerwca 2024
Imieniny: PL: Jolanty, Lotara, Wita| CZ: Vít
Glos Live
/
Nahoru

Cieszyńska walka o zieleń | 19.06.2021

Na ulicy Dworcowej w Czeskim Cieszynie od wielu tygodni królują koparki. Praca wre. Zawrzało również wśród mieszkańców. Części z nich nie podoba się, w jakim kierunku remont zmierza. Żal im m.in. starych dorodnych drzew. Rozmawiamy z Dawidem Ruszem, pełnomocnikiem i projektantem krajobrazu firmy „Zelený prostor” z Lesznej Górnej, odpowiedzialnej za projekt zieleni ulicy Dworcowej.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
Dawid Rusz stawia na rodzime gatunki drzew. Fot. BEATA SCHÖNWALD

 

 

Jak pan uważa, dlaczego ten remont budzi tyle emocji?

– Każda ingerencja do przestrzeni publicznej, jak remont głównych miejskich arterii, rynków i placów, która odbywa się bez większej konsultacji z mieszkańcami, budzi emocje. Zawsze bowiem znajdą się grupy osób, którym coś się podoba i którym się coś nie podoba. To dotyczy również zieleni na ulicy Dworcowej. Kiedy w 2016 roku włączyliśmy się w ten projekt, wielu rzeczy nie udało się już zmienić. Musieliśmy dostosować się do wersji, z którą pracował urząd budowlany. Wiedzieliśmy np., że wszystkie drzewa z wyjątkiem dwóch wiązów muszą zostać usunięte z uwagi na przełożenia sieci inżynieryjnych. To były fakty, które musieliśmy uwzględnić, tworząc nowy projekt zieleni.

To znaczy, że wcześniej istniał inny, „stary” projekt?

– Przed nami był inny architekt krajobrazu, który, ponieważ nie znalazł wspólnego języka z Urzędem Ochrony Zabytków, wycofał się z tego przedsięwzięcia. Myśmy zajęli jego miejsce praktycznie w ostatniej chwili. Od razu zastrzegliśmy jednak, że nie będziemy się opierać na jego koncepcji. Gdyby jednak wersja bulwaru kompletnie nam nie odpowiadała, nie podpisalibyśmy się pod nią jako firma projektująca zieleń. Uznaliśmy jednak, że mimo wszystko możemy się podpisać.

Ludzie tymczasem opłakują każde drzewo skazane na wycinkę. O które drzewa konkretnie chodzi?

– Jawory, jesiony, głogi, magnolie, czyli raczej niewysokie drzewa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że niektóre z nich, zwłaszcza te rosnące od strony torów kolejowych, były już długo w katastrofalnym stanie. Jeśli mam być szczery, to stojąc na czele wydziału ochrony środowiska, nie spałbym po nocach. Bałbym się, że pewnego dnia przyjdzie wichura, powyrywa drzewa i skończy się to nieszczęściem. Uważam, że pomogłoby sprawie, gdyby firma „Benepro”, która projekt ulicy Dworcowej przygotowała, w oparciu o dokumentację dendrologów mogła jasno określić, które drzewa koniecznie trzeba wyciąć, a które można by uratować. Z drugiej strony, jeśli robimy kompletny remont ulicy, to dziwnie by wyglądało, gdyby pozostało kilka pojedynczych drzew z całej alei, a my posadzilibyśmy resztę. Ludzie, którzy opłakują tych kilka zdrowych drzew, często nie potrafią sobie wyobrazić końcowego efektu.

Cały wywiad w ostatnim, drukowanym wydaniu "Głosu".

 

 



Może Cię zainteresować.