środa, 21 lutego 2024
Imieniny: PL: Eleonory, Lenki, Kiejstuta| CZ: Lenka
Glos Live
/
Nahoru

Jan Stopa mistrzem Republiki Czeskiej juniorów w modelarstwie rakietowym! | 03.05.2023

Uczeń Polskiego Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie został mistrzem Republiki Czeskiej juniorów w modelarstwie rakietowym. Jan Stopa z II B, należący do "Rocket Club Silesia Olza", zwyciężył w kategorii S3A ze swoją rakietą ze spadochronem. Mistrzostwa odbywały się w Letovicach od 29-30 kwietnia. Przypominamy wywiad z Jankiem opublikowany w "Głosie". 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Fot. facebook.com/RCSO Český Těšín

Czy można określić modelarstwo jako dyscyplinę sportową?
– Jak najbardziej, bo chodzi o współzawodnictwo, które rozgrywane jest w kilku rundach, w których swoją rolę odgrywa również czas. Dla większości kategorii, czyli dyscyplin, zawody odbywają się w trzech rundach. W każdej należy wykonać jeden start, a do dyspozycji ma się tylko dwa modele. Trzeba więc biec za swoją rakietą i po wylądowaniu znaleźć ją w terenie. Może się zdarzyć, że z różnych przyczyn ulegnie uszkodzeniu, wtedy trzeba ją w warunkach polowych naprawić i przygotować do ponownego startu. W kategorii, którą udało mi się wygrać, najważniejsza jest precyzja wykonania. Należy zbudować makietę prawdziwej rakiety we wcześniej dobranej skali. Musi być ona dokładnie odwzorowana ze wszystkimi detalami oraz pomalowana zgodnie z oryginałem, po czym musi wzbić się w górę i szczęśliwie wylądować.

Z czego buduje się taką rakietę?
–  Kadłuby rakiet można robić z papieru. Ja wykonuję je z tkaniny z włókna szklanego, którą później laminuję. Silniki zamawiamy, natomiast całą resztę, m.in. systemy hamujące, czyli spadochrony, streamery, robimy sami. Zgodnie z regułami, po udanym starcie każda część rakiety musi bezpiecznie wylądować na ziemi.

W jakiej skali buduje się te rakiety?
– Skala nie jest określona odgórnie. Dobieram ją według formy na kadłub. Ostatnio pracowałem w skali 1:13,66, w efekcie czego moja rakieta miała wysokość 80 cm. W tej kategorii to nie jest dużo, bo niektóre rakiety mają nawet powyżej metra. Nie więcej jednak niż półtora.



Jan Stopa. Fot. Beata Schönwald


Jak długo trwa zbudowanie takiej makiety gotowej do startu?
– To bardzo czasochłonne zadanie. Już pod koniec wakacji zacząłem przygotowywać dokumentację na komputerze, a potem przez tydzień, dzień w dzień, budowałem makietę. Ponieważ w gimnazjum mam modyfikowany plan nauczania, mogłem sobie na to pozwolić. Chociaż jest to jedna z prostszych makiet, praca zajęła mi ok. 80 godzin. W przypadku bardziej zaawansowanych, które w tym roku planuję zacząć robić, będzie chodziło o setki godzin.

Skąd pomysł, żeby zająć się modelarstwem?
– W czeskocieszyńskiej podstawówce pan Roszak prowadził klub modelarski. Zapisałem się do niego, będąc w 3. klasie.

Jakie są kategorie w zawodach modelarskich?
– Najpopularniejszymi kategoriami są S3, S4 i S6 – tak zwana klasyka. W kategorii S3 i S6 zawodnik nie odwzoruje modelu istniejącej rakiety. Sam konstruuje własny model przy dotrzymaniu minimalnych rozmiarów, tj. 40 mm grubości i pół metra długości. Takie rakiety startują na silnikach osiągając wysokość ok.200 m i potem powoli opadają, wykorzystując odpowiednie systemy hamujące. Im dłużej trwa lot, tym lepiej, chociaż ostatecznie uwzględnia się tylko pierwszych 300 sekund w przypadku S3 i 180 dla S6. Taki sam limit czasu ma kategoria S4, w której należy zbudować mały rakietoplan, który tak jak rakieta startuje z silnikiem pionowo w górę, a później krąży i powoli opada na ziemię.



Co fascynuje cię w modelarstwie najbardziej?
– To, że udaje mi się samemu zbudować coś, co lata i działa tak, jak chcę. W tym sporcie nie brakuje też adrenaliny, bo kiedy np. wybuchnie silnik, istnieje możliwość wykonania startu poprawkowego z drugim modelem. Należy jednak zdążyć przed zakończeniem rundy, a na to potrzebny jest czas, którego w sytuacji, gdy trzeba wszystko od nowa przygotowywać, często dramatycznie brakuje.

Jakie trzeba mieć predyspozycje, żeby zostać modelarzem?
– Ważna jest precyzja, cierpliwość, ale też kondycja, bo żeby znaleźć model w terenie, trzeba się nieźle nabiegać, czasem pokonać płot, przeskoczyć strumyk lub wejść na drzewo. Szukania jest sporo, bo rakiety na spadochronach latają na odległość kilku kilometrów. Trzy lata temu na mistrzostwach świata w Polsce moja rakieta leciała ponad godzinę, co tak naprawdę nie miało wielkiego znaczenia, bo i tak liczyło się pierwszych 5 minut. Chociaż jechało za nią auto z mojego teamu ok. 30 km, żeby ją złapać, nie udało jej się znaleźć i przywieźć z powrotem.

Rozmawiała: Beata Schönwald






Może Cię zainteresować.