Pop Art: Moby na Colours of Ostrava. Nasza recenzja najlepszego koncertu 23. edycji | 23.07.2026
W najnowszej odsłonie Pop Artu wracamy jeszcze do zakończonej w
ubiegłą sobotę 23. edycji festiwalu Colours of Ostrava. Jak wypadł
najważniejszy koncert tegorocznej edycji, czyli półtoragodzinny piątkowy set
Moby’ego? O tym w recenzji.
Ten tekst przeczytasz za 5 min. 15 s
Moby i jego muzyczny kosmos na Colours of Ostrava. Fot. Zdenko Hanout
Czy można zakosztować lotu w kosmos, bez konieczności
spędzenia długiego czasu w ciasnej przestrzeni rakiety, przywiązany pasem
bezpieczeństwa do fotela? Koncert głównego headlinera tegorocznego festiwalu
Colours of Ostrava pokazał dobitnie, że tak. Nie trzeba być Sławoszem
Uznańskim-Wiśniewskim, żeby cieszyć się kosmicznymi dźwiękami, bo Moby w
piątkową noc w Ostrawie sprezentował nam wszystko jak na tacy.
Na kilka godzin przed wyczekiwanym przeze mnie występem
Moby’ego peleryny poszły w ruch i były nieodłączną częścią piątkowego
krajobrazu. Najważniejszy dla mnie koncert tegorocznej ramówki festiwalu odbył
się już jednak bez kropli deszczu, za to z potężną porcją pozytywnej energii.
Moby w piątkową noc zaczarował swoją magiczną muzyką 50-tysięczną publiczność.
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.