czwartek, 18 kwietnia 2024
Imieniny: PL: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy| CZ: Valérie
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: Nowa definicja nieudacznika według Rowana Atkinsona | 01.01.2023

Obowiązkowy dobry humor w Nowy Rok? W Pop Arcie rozdajemy pozytywną energię w ciągu całego roku. W tym numerze z Rowanem Atkinsonem w roli głównej. Szczęśliwego 2023!

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Gdy nowa praca okaże się niewypałem. Fot. mat. prasowe

RECENZJA

CZŁOWIEK KONTRA PSZCZOŁA

No cóż. W końcu to spotkanie musiało dojść do skutku. Mowa o współpracy brytyjskiego komika Rowana Atkinsona z platformą streamingową Netflix. Aktor znany z kultowej roli w telewizyjnej serii „Jaś Fasola” czy udanej parodii na przygody agenta 007 – „Johnny English” wyczuł potencjał internetowej zabawy dosłownie za „pięć dwunasta”. Czy kooperacja z Netfliksem się opłaciła?

Jeśli do serialu podzielonego na dziewięć piętnastominutowych odcinków podejdziemy jak do jednodniowej wycieczki, seans z Atkinsonem polującym w luksusowej siedzibie brytyjskich milionerów na natrętną pszczołę dostarczy nam sporo frajdy. W okiełznaniu wielu pierwszoplanowych, przyziemnych gagów na pewno pomoże członkostwo w fanklubie Atkinsona, a zwłaszcza znane na pamięć przygody Jasia Fasoli nakręcone w latach 1990-1995 dla stacji ITV. Skala komediowego potencjału „Człowieka kontra pszczoła” uzależniona jest od specyficznego aktorstwa Atkinsona, który wprawdzie w nowym serialu zagrał nieco inny typ postaci, ale to wciąż ten san nieudacznik, jakiego znamy.

Główny bohater, Trevor, podejmuje się pracy opiekuna domu. Akurat zahaczył o ciekawą ofertę pary małżeńskiej wyjeżdżającej na wakacje. Ma przypilnować domu, dosłownie od A do Z. Sęk w tym, że posiadłość milionerów aż roi się od nowoczesnych gadżetów i pułapek, włącznie z ekskluzywną kolekcją dzieł sztuki. I ta pszczoła… Pojawia się w pierwszym odcinku i zostaje z Trevorem do końca. Na dobre i na złe. Próba złapania owada sprowadza się do wielu komicznych scenek, często na granicy dobrego smaku. Początkowo zastanawiałem się, po co to wszystko? Dlaczego Trevor nie zostawi jej w świętym spokoju. Odleci i tyle. Kłopot w tym, że pszczoła nie zamierza zmienić swojego miejsca zamieszkania.

William Davies, odpowiedzialny za scenariusz, skorzystał z przygotowanego przez Atkinsona pakietu scenek – bardziej lub mniej śmiesznych. Każdy odcinek to piętnastominutowy kataklizm, z którego zwycięsko wychodzi tylko pszczoła.

Czasami, zwłaszcza w Sylwestra i Nowy Rok, nawet najgłupsze żarty potrafią być śmieszne, co w przypadku „Człowieka kontra pszczoła” sprawdza się podwójnie. Atkinsonowi nie można odmówić talentu do robienia największych z możliwych wygłupów, z wiekiem jego pakiet aktorski nabiera jeszcze większej mocy. Niemniej demolka luksusowej siedziby to tylko jedna strona medalu.

W serialu zawarty jest bowiem także aspekt społeczny całej tej apokalipsy. Trevor posiada córkę, z którą nie ma idealnych relacji właśnie z powodu częstej utraty pracy. Zdając sobie z tego sprawę, zatrudnienie się w roli opiekuna domu traktuje za bardzo poważnie. Z nadgorliwości rodzą się błędy – tak też można odebrać przesłanie twórców, którzy najwidoczniej chcieli wywołać w widzach odruch empatii. Myślę, że w zasadzie im się udało, tym bardziej że Trevor z odcinka na odcinek coraz szybciej zdąża ku własnej zagładzie. Albo wręcz przeciwnie?

Nie będę zdradzał finału, który jest największym zaskoczeniem serialu. Polecam z chipsami, dobrym winem i w odpowiednim towarzystwie. 

Janusz Bittmar

 



Może Cię zainteresować.