Pop Art: „Monyowa”, czyli emocjonalna wirówka | 31.05.2026
W tym numerze filmowo-muzyczny Pop Art, a w roli głównej udany
serial „Monyowa” oparty na tragicznych losach znanej czeskiej pisarki Simony
Monyowej. Serwis streamingowy Oneplay zaczyna coraz mocniej rozdawać karty na
czeskim podwórku.
Tereza Ramba i Igor Orozovič w serialu „Monyowa”. Fot. mat. prasowe
Reżyserka Zuzana Kirschnerowa przeżywa bardzo udany okres.
14 marca odebrała najważniejszą nagrodę w czeskim środowisku filmowym,
Czeskiego Lwa za debiutancki obraz „Karavan”, zaprezentowany również w głównej
sekcji festiwalu w Cannes, a od trzech tygodni widzowie mogą oglądać i zarazem
oceniać długo wyczekiwany serial „Monyowa” oparty na tragicznych losach pisarki
Simony Monyowej.
Można polemizować, czy książki Simony Monyowej to literatura
wysokich lotów albo czy pisarka próbowała, ale z przyczyn pokazanych w serialu
nie zdążyła osiągnąć pułapu zarezerwowanego dla definicji „literatura piękna”.
Te moje dywagacje zresztą nie mają znaczenia, bo po pierwsze: jestem z
wykształcenia polonistą a nie bohemistą, a po drugie: główna bohaterka zagrana
fantastycznie przez Terezę Rambę w swojej literackiej pasji czuła się
spełniona. A to w życiu, również twórczym, najważniejsze.
Sześcioodcinkowy serial nakręcony dla platformy Oneplay
zresztą nie analizuje twórczości pisarki, ale skupia się głównie na jej życiu
prywatnym. Monyowa w licznych wywiadach podkreślała, że niełatwo z nią żyć pod
jednym dachem, a mężczyźni muszą mieć się na baczności. Opisane w serialu jej
relacje z pierwszym mężem (w tej roli Kryštof Hádek) wpisują się w ten klimat idealnie. Ona potrzebuje
czułości, ekspresji, partnerskiej chemii w związku, tymczasem mąż, typowy
introwertyk, na falach codzienności płynie bez większych emocji. Barykady w tym
związku powiększają się w momencie, kiedy pisarka staje się osobą znaną
publicznie, a jej książki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Hádek w roli pasywnego męża nie musi się
nawet wysilać, żeby w pełni oddać aktorsko wymiar swojej tragedii. Widząc, że
żona coraz mocniej przeżywa frajdę wynikającą z szybko uzyskanej sławy, popada
w jeszcze większą bierność.
Serial wpisuje się w popularne ostatnio klamry „true crime”,
czyli produkcji opartej na faktach z życia protagonistów. W pierwszym odruchu
chciałem w tym miejscu napisać, kto zabił pisarkę, dlaczego to zrobił i jakie
poniósł konsekwencje swojego haniebnego czynu, ale zdecydowałem się nie
zdradzać szczegółów. O tragicznych wydarzeniach z 3 sierpnia 2011 rozpisywały
się wcześniej wszystkie tabloidy w kraju, zresztą o szczegółach zbrodni można przeczytać
w Internecie. Jeśli ktoś z was o głośnym zabójstwie popularnej czeskiej pisarki
dowiedział się dopiero z tej recenzji, myślę, że warto poczekać na szósty
odcinek w błogiej nieświadomości i po drodze zabawić się w amatorskiego
detektywa. Opcje są dwie: mordercą jest pierwszy albo drugi mąż pisarki. To
chyba mogę zdradzić.
Drugi mąż Simony Monyowej wkracza na scenę bardzo szybko, bo
już w pierwszym odcinku. W tej roli bryluje Igor Orozovič, znakomity aktor filmowy i teatralny, a
także piosenkarz, który pierwsze poważne kroki w tym zawodzie stawiał na
deskach ostrawskich teatrów. Orozovič wcielił się w postać kamerzysty i wydawcy Borisa Ingra, w którym Monyowa,
zagubiona w starym związku, zakochała się niczym nastolatka w zespole New Kids
On The Block. Na starcie jeszcze z włączonym hamulcem w głowie, ale od drugiego
odcinka już kompletnie pochłonięta dzikim seksem i charyzmą Ingra, będącego całkowitym
przeciwieństwem jej pierwszego partnera.
Twórcy serialu po mistrzowsku kroją ten tort, pokazując z
jednej strony trudne relacje Monyowej z pedantycznymi rodzicami, oziębłość w
stosunku do pierwszego męża i nieokiełznaną radość z faktu, że w jej życiu
pojawił się ON – macho, który wreszcie poprowadzi ją za rękę w świetlaną
przyszłość. Znakomicie wypada m.in. zagrana przez Rambę i Hádka scena w drugim odcinku, kiedy oboje
spoglądają na siebie zza szyby okna na tarasie nowego domu. Niby prosty zabieg,
ale nakręcony z pazurem, rozdrapującym już kompletnie zamrożone relacje
pomiędzy małżonkami.
Zuzana Kirschnerowa w serialu porusza się umiejętnie na
kilku płaszczyznach narracyjnych. W finale każdego odcinka serwuje widzom coraz
bardziej rozbudowaną scenę policyjnej akcji w domu pisarki, bezpośrednio po
zgłoszeniu zabójstwa. Te puzzle powoli ułożą się w całość, ale zanim tak się
stanie, przed nami jeszcze połowa serialu, prezentowanego w serwisie Oneplay
raz na tydzień w piątek.
W moim odczuciu już teraz „Monyowa” pretenduje do miana
najlepszej czeskiej produkcji 2026 i myślę, że właśnie ten serial idealnie
nadaje się jako towar eksportowy dla zagranicznych serwisów streamingowych. Kto
lubi gatunek „true crime”, tego odsyłam do innej świetnej produkcji – serialu
„Schody” nakręconego dla HBO Max, w którym brylują Colin Firth i Toni Collette.