czwartek, 23 lipca 2026
Imieniny: PL: Sławy, Sławosza, Żelisławy| CZ: Libor
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: Recenzja albumu „ADHD Pop” Ewy Farnej. Muzyka jest językiem duszy | 23.06.2026

W najnowszym Pop Arcie duża recenzja szóstego w karierze czeskojęzycznego albumu studyjnego Ewy Farnej. Po pięciu latach od wydania przełomowej płyty „Umami” Farna na „ADHD Pop” znów czaruje emocjami i nowoczesnym podejściem do muzyki pop. 

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 45 s
Okładka płyty „ADHD Pop” utrzymana w czerwono-czarnej stylizacji. Fot. mat. prasowe

To bez dwóch zdań bardzo dynamiczny rok w życiu Ewy Farnej. Muzyczna ambasadorka Zaolzia – bo taki przydomek kilka lat temu nadałem pochodzącej z Wędryni piosenkarce (i mam nadzieję, że się nie obraziła), w tym roku chciała się skupić przede wszystkim na czterech epickich koncertach na praskim stadionie Eden, a potem wyluzować. O wyluzowaniu nie może być jednak mowy.

Trochę niespodziewanie, bez wcześniejszej kampanii reklamowej światło dzienne ujrzała płyta „ADHD Pop”, która jest szóstą w czeskiej dyskografii artystki. Nawet bez kolejnych występów na żywo piosenkarka musi się do końca roku przygotować na blaski fleszy oraz gorące reakcje fanów, którzy nowy album przyjęli z takim samym entuzjazmem, jak poprzednią, przełomową płytę w karierze – „Umami” (2021).

Czerwcowe koncerty w Edenie przejdą do historii czeskiej muzyki pop. Ewa na dwudziestolecie swojej kariery zafundowała fanom znakomity spektakl i to w czterech wyprzedanych odsłonach. W tej szerokości geograficznej już tylko Dawid Podsiadło na polskim podwórku potrafi swoje koncerty ubrać w równie efektowne szaty muzyczne i wizualne. Wysoki poziom Ewa Farna utrzymała też na najnowszej płycie, którą od tygodnia słucham na przemian w samochodzie, słuchawkach i podczas spacerów z psem. Tak bardzo wciąga.


Drzewo, które rodzi smaczne owoce. Takie skojarzenie miałem po pierwszym przesłuchaniu. Ewa Farna płytę nagrywała ze sprawdzoną ekipą producentów i przyjaciół z branży. – Z Janem Vávrą skomponowaliśmy na luzie pierwszą, potem drugą piosenkę i pomyśleliśmy, że szkoda byłoby nagrywać te nowe kawałki wyłącznie do szuflady – zdradziła Farna okoliczności powstania nowego albumu. Pierwotnie nowe utwory miały sprawdzić się tylko w serwisach streamingowych, jako single, coś w rodzaju pojedynczych podarowanych cukierków dla fanów spragnionych nowości. I dobrze, że Ewa nie zatrzymała się w połowie drogi i postanowiła te wszystkie cukierki zapakować w jeden albumowy prezent.

„ADHD Pop” jest albumem, który pokrojony na kawałki brzmi trochę inaczej, niż poprzednik – koncepcyjny „Umami”. Z nową płytą można swobodniej eksperymentować, słuchać jej na wyrywki, wydziobywać kolejne smaczki. Kiedy wracam do przełomowej płyty w karierze Ewy, „Umami”, wolę, kiedy tamte utwory płyną linearnie. W czeskim popie chyba nie powstała bardziej przemyślana płyta, jak właśnie „Umami”. Stylistycznie Ewa cały czas zostaje wierna nowoczesnej definicji R&B. Ze stylu, który w przeszłości był domeną afroamerykańskiej subkultury, powstał globalny fenomen, a Ewa Farna jest jedną z gwiazd na tej orbicie.

Płytę otwiera tytułowy „ADHD Pop”, taneczny kawałek idealnie pasujący na start. Ewa w tym manifeście tłumaczy też, że muzyka to jej sposób na pokonywanie przeszkód w życiu. I w zapętlonym tanecznym rytmie udaje jej się to świetnie. W podobnych klimatach utrzymany jest też drugi na płycie temat „Perpetuum Mobile”, skomponowany w… pociągu relacji Praga – Warszawa. Nie zapominajmy bowiem, że Ewa Farna z powodzeniem działa na obu rynkach muzycznych – czeskim i polskim, a w Warszawie czuje się jak u siebie w domu. „Za pět dvanáct, i tak nejedu přesně/Jazyk na neprůstřelný vestě/Jsem vítěz?Jsem snad vítěz?” – śpiewa Farna w tym tanecznym transowym utworze, do którego powstał równie udany teledysk dostępny od kilku tygodni w sieciach społecznościowych.


Atutem „ADHD Pop” jest nieobliczalność za każdym następnym zakrętem. Po dyskotekowych klimatach na wstępie artystka serwuje poprockowy kawałek „Sex & CITY”, w którym oprócz sampli jest też miejsce na gitary. Na koncertach ta piosenka sprawdzi się wyjątkowo dobrze, podobnie jak „Big Mac”, kolejny łatwo wpadający w ucho taneczny przebój z nowego albumu. „Mám všechno velký včetně plánů a snů, že velký cíle budu mít dál” – twierdzi piosenkarka w rozhuśtanym hip hopem utworze, który również dostępny jest w wersji wizualnej.

Nieprzypadkowo przypominam w tej recenzji o teledyskach promujących płytę, bo na tym polu Farna prezentuje ekstraklasę światową. Tu wszystko pozapinane jest na przysłowiowy ostatni guzik, włącznie z „haute couture”, stylizacją, jakiej nie powstydziłby się nawet zmarły w 2010 roku brytyjski wizjoner mody, Alexander McQueen, ubierający m.in. islandzką divę – piosenkarkę Björk. Nie znajdujemy się jednak na łamach magazynu „Vogue”, ale w Pop Arcie, pora więc wracać do muzycznego epicentrum tego albumu.

Dla wrażliwych odbiorców artystka przygotowała piękną, intymną przytulankę „Hlasová zpráva”. Ta krótka ballada skojarzyła mi się z twórczością Kateřiny Marii Tichej, która podobnie jak Ewa Farna potrafi wycisnąć maksimum emocji w możliwie najkrótszym czasie. Zresztą jak mawiał John Lennon, najlepsze piosenki o miłości powinny trwać nie dłużej niż 3 minuty. W przypadku Ewy to 2 minuty i 46 sekund pięknej muzycznej historii o miłości. „Vím, co o mě víš, promiň, že jsem někdy přísná, ale znáš mý tajný místa/nic mě neděsí víc, než to jak se ve mně vyznáš, já bojím se být ti/co nejblíž, jsme nejblíž, jsme nejblíž, co jde” – śpiewa Ewa w refrenie, w którym chyba każdy odnajdzie cząstkę własnych przeżyć.


Wspominałem na wstępie o przyjaciołach z branży muzycznej. Myślę, że cząstkę siebie przekazał Ewie podczas nagrywania albumu David Stypka, zmarły w 2021 roku piosenkarz blisko związany z naszym regionem. Przedostatni temat na płycie „Vzpomeneš si?”, zaśpiewany w duecie z Miraiem Navrátilem i towarzyszeniem jego grupy Mirai, swoim klimatem, frazowaniem w refrenie przywołał wspomnienia, jakie towarzyszyły mi podczas słuchania genialnej płyty Stypki – „Neboj” (2017).

Wspaniale wypada też finał albumu „ADHD Pop”, bo ważne są początki, ale jeszcze ważniejsze są końce. Utwór „Svoboda je tlak” powstał we współpracy z młodą piosenkarką Marią April, laureatką muzycznych „Aniołów” w kategorii „Objawienie roku”. Ta niepozorna na wstępie muzyczna historia przeradza się w finale w prawdziwą post-rockową jazdę bez trzymanki.

Na koniec uwaga skierowana do fachowców leczących ludzkie dusze. Tego ADHD się nie zwalcza, ale wręcz przeciwnie: napędza. Jestem przekonany, że następną płytą Ewa Farna po raz siódmy rozbije system.


Może Cię zainteresować.