niedziela, 8 marca 2026
Imieniny: PL: Beaty, Juliana, Wincentego| CZ: Gabriela
Glos Live
/
Nahoru

Od pierwszych pokładów po ostatni wózek  | 06.02.2026

Historia wydobycia węgla w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim liczy ok. 250 lat. Przyjrzyjmy się jej poszczególnym etapom, towarzyszącym im trudnościom, rozwojowi i wygaszaniu. 

Ten tekst przeczytasz za 9 min. 60 s
Górnicy na naradzie roboczej w podziemiu Kopalni Dąbrowa. Fot. Państwowe Archiwum Powiatowe w Karwinie

Poszukiwania węgla na północy Moraw i na Śląsku Cieszyńskim rozpoczęły się w latach 50. XVIII wieku. Pierwsze udokumentowane znalezisko z 1763 roku znajdowało się w Polskiej (dziś Śląskiej) Ostrawie. W latach 1767-1768 prowadzono już bardziej zorganizowane poszukiwania, kierował nimi z powierzenia władz austriackich Johann Jacob Lutz. Węgiel był wówczas drogi, powoli torował sobie drogę na rynek, zwłaszcza z powodu wysokich kosztów transportu – korzystano z powozów konnych. Powszechnym paliwem było drewno, zwłaszcza w bogato zalesionych częściach regionu, jak chociażby w Beskidach. Dlaczego zatem władzom zależało na zastąpieniu go węglem? Otóż jednym z głównych powodów była ochrona lasów – dziś nazwalibyśmy to względami ekologicznymi.

W Karwinie zaczęto szukać węgla niewiele później niż w Polskiej Ostrawie. Właściciel posiadłości hrabia Johann Erdman Florian Larisch rozpoczął próbne wydobycie w 1776 roku, lecz z powodu niskiego zbytu wkrótce je zakończył. Ale rozwoju nie dało się już zatrzymać. Węgiel drzewny drożał, kamienny taniał. W 1785 roku rozpoczęło się regularne wydobycie na posiadłościach hrabiego Wilczka w Polskiej Ostrawie, w 1794 roku nieprzerwane wydobycie w karwińskiej części zagłębia. Początkowo wydzierano ziemi węgiel z płytkich pokładów, technologia była dość prymitywna.

Koleją dziesięciokrotnie taniej

W XIX wieku górnictwo gwałtownie się rozwijało. W Ostrawie najważniejszym impulsem w latach 30. i 40. było założenie huty w Witkowicach i jej szybki rozwój. Zużycie węgla w hucie gwałtownie wzrosło po wybudowaniu wysokiego pieca na koks z węgla kamiennego. Rozwój kopalń przyspieszyła budowa kolei żelaznej, umożliwiającej tani zbyt węgla i produktów z nim związanych. Transport kolejowy okazał się aż dziesięciokrotnie tańszy od transportu powozami konnymi. Prócz właścicieli ziemskich, takich jak Wilczek w Ostrawie i Larisch w Karwinie, istotną rolę w rozwoju gospodarczym regionu miały wiedeńskie banki, a szczególnie bankierska rodzina Rothschildów.

„Majątek Rothschilda stał się największym i najlepiej wyposażonym pod względem technicznym kompleksem kopalń w Ostrawskiem i w całych ziemiach czeskich” – dowiadujemy się z obszernej monografii „Uhelné hornictví v ostravsko-karvinském revíru” wydanej w Ostrawie w 2003 roku.

Jeszcze w połowie XIX wieku wydobywano węgiel z płytkich pokładów, dlatego kopalnie nie były technicznie skomplikowane. Głębokość ostrawskich szybów wynosiła ok. 150 metrów, w Karwińskiem często tylko kilkadziesiąt metrów. Pogłębianie szybów wymusiło zmiany techniczne: wprowadzenie obudowy (przeważnie drewnianej), wyciągów górniczych, budowę szybów wentylacyjnych i podziemnego transportu.

Górników odsyłano z frontu

Rewolucja przemysłowa i związana z nią industrializacja powiększyły rynki zbytu i tym samym gwałtownie przyspieszyły rozwój górnictwa, z drugiej strony kopalnie austriackie, czyli te z zagłębia ostrawsko-karwińskiego, miały mocną konkurencję na Górnym Śląsku należącym do Prus. Import pruskiego węgla był dla nich poważnym zagrożeniem. Tę sytuację, paradoksalnie, zmieniła pierwsza wojna światowa.

Władze monarchii austro-węgierskiej potrzebowały wielkich ilości węgla do produkcji wojennej, tymczasem import z Prus – do tej pory konkurencyjny, zmalał. Dla zagłębia ostrawsko-karwińskiego był to czas koniunktury gospodarczej, lecz miała ona swoje limity. Brakowało siły roboczej – mężczyźni byli zaciągani do wojska. Niedobór pracowników stał się tak dotkliwy, że górników stopniowo odsyłano z frontu z powrotem na kopalnie, a jednocześnie wydłużano godziny pracy. Generalnie właściciele kopalń dobrze zarabiali na wojennej produkcji, ich zyski podniosły się dzięki wysokim cenom węgla. Tymczasem sytuacja materialna robotników się pogarszała. To doprowadziło do strajków i zamieszek. Zdarzało się, że wojsko lub żandarmeria strzelały do protestujących, były ofiary śmiertelne. W styczniu 1918 roku zorganizowano strajk generalny.

W nowym państwie

Powstanie Czechosłowacji i wytyczenie nowych granic spowodowały zmiany w strukturze rynków zbytu. Głównym trendem po 1918 roku była koncentracja kapitału w największych i najlepiej prosperujących przedsiębiorstwach. Ostrawskie kopalnie pozostawały w okresie międzywojennym głównie w rękach żydowskich przedsiębiorców Rothschildów i częściowo Gutmannów (ci byli także właścicielami orłowskich kopalń), swoje udziały w spółkach wydobywczych miała ponadto czeska Živnostenská banka.

Nowy Szyb w Łazach (1919 rok). Fot. Archiwum Krajowe w Opawie

W Karwinie i okolicach kopalnie pozostały w rękach rodziny Larischów-Mönnichów. Byli właścicielami czterech kopalń w Karwinie (Jan, Franciszka, Głębina i Henryk) oraz Kopalni Franciszek w Suchej Górnej. Przy kopalni Jan działała ponadto koksownia i elektrownia. Biznesowe imperium Larischów obejmowało także fabrykę chemiczną w Piotrowicach, uzdrowisko Darków oraz produkcję rolną na własnych posiadłościach.

Przełom lat 20. i 30. XX wieku był dla górnictwa w regionie pomyślny. Jedną z głównych przyczyn była industrializacja nie tylko regionu, ale ogólnie Czechosłowacji. Efektywność pracy ułatwiała wprowadzana na wielką skalę mechanizacja, wprowadzano młoty pneumatyczne, wiertarki i inne urządzenia, mechanizowano transport podziemny. Zmiany te, z jednej strony pozytywne, z drugiej oznaczały mniejsze zapotrzebowanie na górników. Już w latach 1923-1929 średnia liczba górników w kopalniach zagłębia spadła o 4,1 tys. osób. W okresie wielkiego kryzysu gospodarczego (1929-1934) spadek wynosił 11,7 tys. osób. Aczkolwiek dotkliwy, był mniejszy niż w innych zagłębiach. W naszym regionie właściciele kopalń wybrali rozwiązanie nieco bardziej przyjazne dla górników – zatrudniali ich stosunkowo więcej, obniżając zarazem liczbę dniówek na osobę. Nie zmienia to faktu, że sytuacja materialna rodzin górniczych się pogorszyła.

Niewolnicza praca dla Rzeszy

W październiku 1938 część zagłębia leżąca na Zaolziu została przyłączona do Polski, rok później we wrześniu, potraktowana przez Niemcy hitlerowskie jako część Górnego Śląska, do Rzeszy Niemieckiej. Chodziło o 15 kopalń zatrudniających ok. 22 tys. osób. Wśród górników przeważali Polacy. Pozostała część zagłębia (14 kopalń) znalazła się w granicach Protektoratu Czech i Moraw.

Kopalnie produkowały na rzecz niemieckiej gospodarki wojennej. Największe znaczenie miały dla okupanta pod koniec wojny, kiedy zakłady w Niemczech zostały zbombardowane przez aliantów. W karwińskiej części zagłębia od 1942 roku wykorzystywano niewolniczą pracę jeńców wojennych (m.in. radzieckich i włoskich) oraz robotników przymusowych z Polski i jej dawnych wschodnich kresów. Jedni i drudzy żyli w bardzo ciężkich warunkach.

Górnik – prestiżowy zawód

Po wojnie kopalnie zagłębia ostrawsko-karwińskiego ponownie znalazły się w granicach Czechosłowacji. W październiku 1945 roku, na podstawie dekretu prezydenta Edvarda Beneša, kopalnie należące do tej pory do sześciu spółek górniczych zostały przejęte przez państwo. Założono przedsiębiorstwo Ostrawsko-Karwińskie Kopalnie Węgla Kamiennego (OKKD), później nazwę skrócono na Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD). Brakowało siły roboczej, dlatego zadecydowano o przymusowym zatrudnieniu niemieckich jeńców wojennych, a także Niemców – cywili, do czasu, nim zostaną wysiedleni. Korzystano także z pracy żołnierzy, zaczęto sprowadzać pracowników ze Słowacji i Polski.

W okresie rządów komunistycznych i centralnie planowanej gospodarki narodowej górnictwo było jedną z jej preferowanych gałęzi, a zawód górnika był propagandowo przedstawiany jako prestiżowy. Górnicy mogli się pochwalić stosunkowo wysokimi zarobkami. Z drugiej strony, pomimo modernizacji wydobycia i podniesienia poziomu bezpieczeństwa pracy, nadal niektórzy z nich ginęli w wypadkach czy wręcz katastrofach górniczych.

Im głębiej, tym drożej i trudniej

W latach powojennych w karwińskiej części zagłębia wybudowano nowe kopalnie: 9 Maja (1957 rok) i ČSM (1958) w Stonawie, Darków (1972) w Karwinie i Dąbrowę-Północ (1985). Jednak już na przełomie lat 70. i 80. zaczęły się problemy wynikające z rosnących kosztów i wymogów technicznych związanych z wydobyciem węgla na coraz większych głębokościach.

„Lata 1976-1980 były pierwszym pięcioletnim okresem w powojennej historii zagłębia, kiedy doszło do spadku dziennego wydobycia” – czytamy w książce o zagłębiu. W latach 80. plany wydobycia uwzględniały już i „tolerowały” spadek produkcji wymuszony przez okoliczności geologiczno-ekonomiczne.

Po 1989 roku nadszedł czas transformacji ustrojowej. Przeprowadzono kontrowersyjną prywatyzację spółki węglowej, wreszcie (w 2018 roku, już w okresie wygaszania wydobycia) przejęło ją Ministerstwo Finansów RC.

W latach 90. zaczęło się zamykanie czynnych dotąd kopalń, najpierw ostrawskich, później karwińskich. Ostatnią z nich była Kopalnia ČSM, gdzie w środę wywieziono na powierzchnię symboliczny ostatni wózek węgla.
Koniec wydobycia węgla w kopalniach karwińskich
Franciszek (Sucha Górna, 1999), Barbara (Karwina, 2002), Dukla (Hawierzów, 2006), Dąbrowa (Dąbrowa, 2007), 9 Maja (Stonawa, 2016), Łazy (Orłowa, 2019), ČSA (Karwina, 2021), Darków (Karwina, 2021), ČSM (Stonawa, 2026).  


Może Cię zainteresować.