Poszukiwania
węgla na północy Moraw i na Śląsku Cieszyńskim rozpoczęły się w latach 50.
XVIII wieku. Pierwsze udokumentowane znalezisko z 1763 roku znajdowało się w
Polskiej (dziś Śląskiej) Ostrawie. W latach 1767-1768 prowadzono już bardziej
zorganizowane poszukiwania, kierował nimi z powierzenia władz austriackich
Johann Jacob Lutz. Węgiel był wówczas drogi, powoli torował sobie drogę na
rynek, zwłaszcza z powodu wysokich kosztów transportu – korzystano z powozów
konnych. Powszechnym paliwem było drewno, zwłaszcza w bogato zalesionych
częściach regionu, jak chociażby w Beskidach. Dlaczego zatem władzom zależało
na zastąpieniu go węglem? Otóż jednym z głównych powodów była ochrona lasów –
dziś nazwalibyśmy to względami ekologicznymi.
W
Karwinie zaczęto szukać węgla niewiele później niż w Polskiej Ostrawie.
Właściciel posiadłości hrabia Johann Erdman Florian Larisch rozpoczął próbne
wydobycie w 1776 roku, lecz z powodu niskiego zbytu wkrótce je zakończył. Ale
rozwoju nie dało się już zatrzymać. Węgiel drzewny drożał, kamienny taniał. W
1785 roku rozpoczęło się regularne wydobycie na posiadłościach hrabiego Wilczka
w Polskiej Ostrawie, w 1794 roku nieprzerwane wydobycie w karwińskiej części
zagłębia. Początkowo wydzierano ziemi węgiel z płytkich pokładów, technologia
była dość prymitywna.
Koleją
dziesięciokrotnie taniej
W
XIX wieku górnictwo gwałtownie się rozwijało. W Ostrawie najważniejszym
impulsem w latach 30. i 40. było założenie huty w Witkowicach i jej szybki
rozwój. Zużycie węgla w hucie gwałtownie wzrosło po wybudowaniu wysokiego pieca
na koks z węgla kamiennego. Rozwój kopalń przyspieszyła budowa kolei żelaznej,
umożliwiającej tani zbyt węgla i produktów z nim związanych. Transport kolejowy
okazał się aż dziesięciokrotnie tańszy od transportu powozami konnymi. Prócz
właścicieli ziemskich, takich jak Wilczek w Ostrawie i Larisch w Karwinie,
istotną rolę w rozwoju gospodarczym regionu miały wiedeńskie banki, a szczególnie
bankierska rodzina Rothschildów.
„Majątek
Rothschilda stał się największym i najlepiej wyposażonym pod względem
technicznym kompleksem kopalń w Ostrawskiem i w całych ziemiach czeskich” –
dowiadujemy się z obszernej monografii „Uhelné hornictví
v ostravsko-karvinském revíru” wydanej w Ostrawie w 2003 roku.
Jeszcze
w połowie XIX wieku wydobywano węgiel z płytkich pokładów, dlatego kopalnie nie
były technicznie skomplikowane. Głębokość ostrawskich szybów wynosiła ok. 150
metrów, w Karwińskiem często tylko kilkadziesiąt metrów. Pogłębianie szybów
wymusiło zmiany techniczne: wprowadzenie obudowy (przeważnie drewnianej),
wyciągów górniczych, budowę szybów wentylacyjnych i podziemnego transportu.
Górników
odsyłano z frontu
Rewolucja
przemysłowa i związana z nią industrializacja powiększyły rynki zbytu i tym
samym gwałtownie przyspieszyły rozwój górnictwa, z drugiej strony kopalnie
austriackie, czyli te z zagłębia ostrawsko-karwińskiego, miały mocną
konkurencję na Górnym Śląsku należącym do Prus. Import pruskiego węgla był dla
nich poważnym zagrożeniem. Tę sytuację, paradoksalnie, zmieniła pierwsza wojna
światowa.
Władze
monarchii austro-węgierskiej potrzebowały wielkich ilości węgla do produkcji
wojennej, tymczasem import z Prus – do tej pory konkurencyjny, zmalał. Dla
zagłębia ostrawsko-karwińskiego był to czas koniunktury gospodarczej, lecz
miała ona swoje limity. Brakowało siły roboczej – mężczyźni byli zaciągani do
wojska. Niedobór pracowników stał się tak dotkliwy, że górników stopniowo
odsyłano z frontu z powrotem na kopalnie, a jednocześnie wydłużano godziny
pracy. Generalnie właściciele kopalń dobrze zarabiali na wojennej produkcji,
ich zyski podniosły się dzięki wysokim cenom węgla. Tymczasem sytuacja materialna
robotników się pogarszała. To doprowadziło do strajków i zamieszek. Zdarzało
się, że wojsko lub żandarmeria strzelały do protestujących, były ofiary
śmiertelne. W styczniu 1918 roku zorganizowano strajk generalny.
W
nowym państwie
Powstanie
Czechosłowacji i wytyczenie nowych granic spowodowały zmiany w strukturze
rynków zbytu. Głównym trendem po 1918 roku była koncentracja kapitału w
największych i najlepiej prosperujących przedsiębiorstwach. Ostrawskie kopalnie
pozostawały w okresie międzywojennym głównie w rękach żydowskich
przedsiębiorców Rothschildów i częściowo Gutmannów (ci byli także właścicielami
orłowskich kopalń), swoje udziały w spółkach wydobywczych miała ponadto czeska
Živnostenská banka.
Nowy Szyb w Łazach (1919 rok). Fot. Archiwum Krajowe w Opawie
W
Karwinie i okolicach kopalnie pozostały w rękach rodziny Larischów-Mönnichów.
Byli właścicielami czterech kopalń w Karwinie (Jan, Franciszka, Głębina i
Henryk) oraz Kopalni Franciszek w Suchej Górnej. Przy kopalni Jan działała
ponadto koksownia i elektrownia. Biznesowe imperium Larischów obejmowało także
fabrykę chemiczną w Piotrowicach, uzdrowisko Darków oraz produkcję rolną na
własnych posiadłościach.
Przełom
lat 20. i 30. XX wieku był dla górnictwa w regionie pomyślny. Jedną z głównych
przyczyn była industrializacja nie tylko regionu, ale ogólnie Czechosłowacji.
Efektywność pracy ułatwiała wprowadzana na wielką skalę mechanizacja,
wprowadzano młoty pneumatyczne, wiertarki i inne urządzenia, mechanizowano
transport podziemny. Zmiany te, z jednej strony pozytywne, z drugiej oznaczały
mniejsze zapotrzebowanie na górników. Już w latach 1923-1929 średnia liczba
górników w kopalniach zagłębia spadła o 4,1 tys. osób. W okresie wielkiego
kryzysu gospodarczego (1929-1934) spadek wynosił 11,7 tys. osób. Aczkolwiek
dotkliwy, był mniejszy niż w innych zagłębiach. W naszym regionie właściciele
kopalń wybrali rozwiązanie nieco bardziej przyjazne dla górników – zatrudniali
ich stosunkowo więcej, obniżając zarazem liczbę dniówek na osobę. Nie zmienia
to faktu, że sytuacja materialna rodzin górniczych się pogorszyła.
Niewolnicza
praca dla Rzeszy
W
październiku 1938 część zagłębia leżąca na Zaolziu została przyłączona do
Polski, rok później we wrześniu, potraktowana przez Niemcy hitlerowskie jako
część Górnego Śląska, do Rzeszy Niemieckiej. Chodziło o 15 kopalń
zatrudniających ok. 22 tys. osób. Wśród górników przeważali Polacy. Pozostała
część zagłębia (14 kopalń) znalazła się w granicach Protektoratu Czech i Moraw.
Kopalnie
produkowały na rzecz niemieckiej gospodarki wojennej. Największe znaczenie
miały dla okupanta pod koniec wojny, kiedy zakłady w Niemczech zostały
zbombardowane przez aliantów. W karwińskiej części zagłębia od 1942 roku
wykorzystywano niewolniczą pracę jeńców wojennych (m.in. radzieckich i włoskich)
oraz robotników przymusowych z Polski i jej dawnych wschodnich kresów. Jedni i
drudzy żyli w bardzo ciężkich warunkach.
Górnik
– prestiżowy zawód
Po
wojnie kopalnie zagłębia ostrawsko-karwińskiego ponownie znalazły się w
granicach Czechosłowacji. W październiku 1945 roku, na podstawie dekretu
prezydenta Edvarda Beneša, kopalnie należące do tej pory do sześciu spółek
górniczych zostały przejęte przez państwo. Założono przedsiębiorstwo
Ostrawsko-Karwińskie Kopalnie Węgla Kamiennego (OKKD), później nazwę skrócono na
Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD). Brakowało siły roboczej, dlatego
zadecydowano o przymusowym zatrudnieniu niemieckich jeńców wojennych, a także
Niemców – cywili, do czasu, nim zostaną wysiedleni. Korzystano także z pracy
żołnierzy, zaczęto sprowadzać pracowników ze Słowacji i Polski.
W
okresie rządów komunistycznych i centralnie planowanej gospodarki narodowej
górnictwo było jedną z jej preferowanych gałęzi, a zawód górnika był
propagandowo przedstawiany jako prestiżowy. Górnicy mogli się pochwalić
stosunkowo wysokimi zarobkami. Z drugiej strony, pomimo modernizacji wydobycia
i podniesienia poziomu bezpieczeństwa pracy, nadal niektórzy z nich ginęli w
wypadkach czy wręcz katastrofach górniczych.
Im
głębiej, tym drożej i trudniej
W
latach powojennych w karwińskiej części zagłębia wybudowano nowe kopalnie: 9
Maja (1957 rok) i ČSM (1958) w Stonawie, Darków (1972) w Karwinie i Dąbrowę-Północ
(1985). Jednak już na przełomie lat 70. i 80. zaczęły się problemy wynikające z
rosnących kosztów i wymogów technicznych związanych z wydobyciem węgla na coraz
większych głębokościach.
„Lata
1976-1980 były pierwszym pięcioletnim okresem w powojennej historii zagłębia,
kiedy doszło do spadku dziennego wydobycia” – czytamy w książce o zagłębiu. W
latach 80. plany wydobycia uwzględniały już i „tolerowały” spadek produkcji
wymuszony przez okoliczności geologiczno-ekonomiczne.
Po
1989 roku nadszedł czas transformacji ustrojowej. Przeprowadzono kontrowersyjną
prywatyzację spółki węglowej, wreszcie (w 2018 roku, już w okresie wygaszania
wydobycia) przejęło ją Ministerstwo Finansów RC.
W
latach 90. zaczęło się zamykanie czynnych dotąd kopalń, najpierw ostrawskich, później
karwińskich. Ostatnią z nich była Kopalnia ČSM, gdzie w środę wywieziono na
powierzchnię symboliczny ostatni wózek węgla.
Koniec
wydobycia węgla w kopalniach karwińskich
Franciszek
(Sucha Górna, 1999), Barbara (Karwina, 2002), Dukla (Hawierzów, 2006), Dąbrowa
(Dąbrowa, 2007), 9 Maja (Stonawa, 2016), Łazy (Orłowa, 2019), ČSA (Karwina, 2021),
Darków (Karwina, 2021), ČSM (Stonawa, 2026).