Krajobraz przed Wimbledonem: Sześcioro Polaków, debiut Chwalińskiej w głównej drabince | 23.06.2026
Maja Chwalińska otrzymała „dziką kartę” i znajdzie się w
głównej części rywalizacji w zbliżającym się wielkoszlemowym turnieju na
kortach w Wimbledonie. W dodatku finalistka French Open zagra rozstawiona z
numerem „20”. W rozpoczynającym się 29 czerwca trzecim w tegorocznym kalendarzu
tenisowym Wielkim Szlemie zobaczymy na starcie rekordową liczbę polskich
zawodników – jeśli nie dojdzie do kataklizmu związanego z kontuzjami, w
Londynie zagra sześcioro reprezentantów Polski. Najwyżej rozstawioną Polką
będzie Iga Świątek (3.).
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 45 s
Maja Chwalińska po życiowym wyniku w French Open spróbuje sprawić niespodziankę również w Wimbledonie. Fot. ARC
„Dzika karta” w żargonie tenisowym oznacza specjalną
przepustkę dla tenisistów do głównej drabinki turnieju. To ukłon ze strony
organizatorów dla gwiazd, które wracają na korty po długiej przerwie albo z powodu
niskiej lokaty w rankingu znajdują się poza oficjalną listą do gry w głównej
części turnieju. Maja Chwalińska, która sensacyjnie dotarła do finału
tegorocznego French Open na kortach ceglastych w Paryżu, należy właśnie do tej
grupy tenisistek. Została gwiazdą tego sezonu i błędem graniczącym z brakiem szacunku
byłoby zmuszanie Polki do gry w kwalifikacjach. 24-letnia Polka w momencie
zamknięcia listy zgłoszeń do Wimbledonu zajmowała 114. pozycję w rankingu WTA.
Były to dane przed rozpoczęciem French Open, po którym Chwalińska wskoczyła na
21. miejsce.
Oprócz Chwalińskiej organizatorzy Wimbledonu przyznali też
„dzikie karty” kolejnym tenisistom. Wyróżniono po osiem singlistek i singlistów,
w tym gronie znalazła się m.in. słynna Amerykanka Serena Williams powracająca
do gry po długiej przerwie. Młodsza z sióstr Williams od czasu do czasu łapie
„smykałkę” do gry w tenisa, a organizatorzy wielkim imprez stają wtedy na
baczność. Tak jest również w przypadku kończącego w tym sezonie karierę
Szwajcara Stana Wawrinki i Bułgara Grigora Dimitrowa.
Do sytuacji związanej z „dziką kartą” w Wimbledonie dla Mai
Chwalińskiej odniósł się Piotr Szczypka, prezes klubu BKT Advantage
Bielsko-Biała, którego barwy reprezentuje Chwalińska. – Musimy teraz szybko
załatwiać sprawy związane z jej wyjazdem do Anglii – powiedział PAP Szczypka. –
Dla Mai to duża nobilitacja. Szansa na sprawienie niespodzianki w Wimbledonie
jest taka sama, jak podczas French Open – dodał Szczypka. Finalistka French
Open w pierwszym rzędzie musi się szybko zaaklimatyzować na specyficzną nawierzchnię,
trawiasty kort – w odróżnieniu od mączki – nie należy bowiem do ulubionych
nawierzchni Chwalińskiej. Do tej pory najlepiej w Wimbledonie poszło jej w
2022 roku, gdy w pierwszej rundzie pokonała deblową specjalistkę, Czeszkę Kateřinę Siniakową, a w drugiej uległa
Amerykance Alison Riske-Amritraj.
Kamil Majchrzak przyjeżdża do Londynu w roli triumfatora turnieju w holenderskim ‘s-Hertogenbosch. Fot. ARC
W głównej części turnieju w Wimbledonie, jedynego spośród
„wielkiej 4” rozgrywanego na nawierzchni trawiastej, zobaczymy cztery Polki –
trzecią w rankingu WTA Igę Świątek,
wspomnianą Chwalińską (21.), a także Magdalenę Fręch (45.) i Magdę Linette
(48.). Grono panów będzie w tym roku skromniejsze – najwyżej sklasyfikowanym
polskim tenisistą w Wimbledonie będzie 47. w rankingu Kamil Majchrzak,
triumfator ostatniego turnieju ATP w holenderskim ‘s-Hertogenbosch. Oprócz
Majchrzaka w Londynie zagra też Hubert Hurkacz (103.), który na trawiastym
korcie spróbuje zrestartować swoją chimeryczną formę w tym sezonie. To jego
ulubiona nawierzchnia, a więc teoretycznie w Wimbledonie wszystko może się
wydarzyć.
Maja Chwalińska, zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, w swoim debiucie w głównej drabince Wimbledonu może tylko sprawić niespodziankę, w odróżnieniu od Igi Świątek, która będzie broniła zwycięstwa sprzed roku. Jeśli Raszynianka spisze się równie słabo, jak w nieudanym dla niej French Open 2026, straci sporo punktów w rankingu WTA, a to może się przełożyć na spadek z podium WTA. Świątek zainkasowała po ubiegłorocznym triumfie w Wimbledonie 2000 pkt, a utrata może oznaczać spadek nawet w okolice końcówki czołowej „10” rankingu.