sobota, 18 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy| CZ: Valérie
Glos Live
/
Nahoru

100 lat temu urodził się Andrzej Wajda | 06.03.2026

Wajda był Polską, jak Bergman był Szwecją – mówił niemiecki reżyser Volker Schlöndorff. Andrzej Wajda to jeden z najwybitniejszych twórców w historii światowego kina. Laureat Oscara za dorobek życia i Złotej Palmy w Cannes za „Człowieka z żelaza” w piątek obchodziłby 100. urodziny.

Ten tekst przeczytasz za 9 min. 45 s
Andrzej Wajda. Fot. Akson Studio

W piątek mija 100. rocznica urodzin Andrzeja Wajdy, a w październiku minie 10 lat od jego śmierci. Z tej okazji Senat RP ustanowił rok 2026 Rokiem Wajdy – w uznaniu jego twórczości i dokonań jako współtwórcy polskiej szkoły filmowej oraz kina moralnego niepokoju, które zdefiniowały „polską pamięć historyczną i współczesną tożsamość kulturową”.
– Skalą artystycznych dokonań i jakością obywatelskiej postawy jego dzieła plasują go wśród najwybitniejszych twórców kultury polskiej XX i początków XXI w. Swą twórczością zbudował pomost pomiędzy „polskim czasem przeszłym” a teraźniejszością i przyszłością – zaznaczono w uchwale Senatu.
– Był twórcą kina narodowego, a jednocześnie jego filmy budowane były wokół uniwersalnych symboli – zaznaczył filmoznawca Łukasz Jasina w wywiadzie dla PAP w 2016 r. – Mówił o Polsce uniwersalnym językiem. To Polska inspirowała jego twórczość. Rolę jego twórczości można porównać do znaczenia poezji romantycznej i powieści pozytywistycznych w XIX wieku. Każdy Polak powinien znać filmy Wajdy – podkreślał Jasina.

Niebanalna filmografia
Filmy Andrzeja Wajdy dawały do myślenia, wzruszały, prowokowały, obalały stereotypy i narodowe mity, ukazywały zagubienie i naiwną wiarę młodych patriotów w napoleoński cud, jak np. w „Popiołach”.
– „Popioły” to podobnie jak większość filmów Andrzeja Wajdy dzieło romantyka totalnego, a jednocześnie patrioty wiecznie niezadowolonego ze swojej ojczyzny, zmuszającego do myślenia, rozłupującego zastane stereotypy i schematy. (…) Kult „bohaterszczyzny” był dla niego nie do przyjęcia, bo bohaterstwo musi mieć też sens. Bohaterstwo bezsensowne zamienia się w klęskę obciążającą kolejne pokolenia – zauważył na łamach „Więzi” ks. Andrzej Luter.
Andrzej Wajda był malarzem, który został reżyserem; tworzył duże filmy, jak „Człowiek z marmuru” lub „Ziemia obiecaną”, ale też utwory bardziej kameralne, najczęściej inspirowane literaturą: „Brzezina”, „Smuga cienia” lub „Panny z Wilka”. Wyraźnie wzorował się w nich na wielkich malarzach, takich jak Jacek Malczewski, Andrzej Wróblewski, na całej tradycji XX-wiecznego malarstwa polskiego oraz, do pewnego stopnia z dystansem, na Janie Matejce, przywoływanym na przykład w „Krajobrazie po bitwie”.
– Był jednym z największych artystów, jakich kiedykolwiek stworzyło kino – mówił o nim Richard Pena, wybitny nowojorski krytyk i filmoznawca. Pena wspominał wykład reżysera na wydziale kompozycji wizualnej na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, w którym Wajda odnosił się do dzieł wybitnych światowych malarzy, szczególnie zaś do twórczości amerykańskiego artysty Edwarda Hoppera. – Jeśli chcecie robić filmy, musicie zacząć od próby zrozumienia malarstwa – miał powiedzieć studentom.

Osobiste rozliczenie z przeszłością
Andrzej Wajda urodził się 6 marca 1926 r. w Suwałkach i tam spędził pierwszych osiem lat życia (w 2000 r. otrzymał honorowe obywatelstwo tego miasta, a w latach 1989-1991 był senatorem ziemi suwalskiej). Potem wraz z mamą, która była nauczycielką, i bratem Leszkiem przenieśli się do Radomia. – O ojcu Jakubie Wajdzie, który jako kapitan Wojska Polskiego wyruszył na wojnę, nie wiedzieliśmy nic – wspominał reżyser. – Dotarły tylko dwa listy wysłane z Kozielska i wcześniej list z Szepietówki, które dostarczył do nas do Radomia żołnierz zwolniony z niewoli sowieckiej. Potem, w 1943 r., z wydawanego przez Niemców „Dziennika Radomskiego” po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o Katyniu. Było tam też nazwisko Karol Wajda. Matka natychmiast uczepiła się tej nadziei, że to nie jest nasz ojciec. Co okazało się prawdą. My nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak i gdzie został zamordowany ojciec, jego ciało nie zostało odnalezione. Tak że matka bardzo długo łudziła się, szukała przez brytyjski i szwajcarski Czerwony Krzyż. I stale czekała – wspominał w wywiadzie dla PAP reżyser w 2007 r., przed premierą „Katynia”.
W latach 1946-1949 Wajda studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 1953 r. ukończył wydział reżyserii w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Podobno decyzję o studiach filmowych podjął w pociągu z Wybrzeża do Krakowa, kiedy – jak sam wspominał – po prostu wysiadł w Łodzi.
Dwa lata po studiach debiutował filmem „Pokolenie”, opowieścią o losach młodych ludzi z warszawskich przedmieść podczas okupacji hitlerowskiej. Drugim samodzielnie zrealizowanym filmem reżysera był „Kanał” z 1956 r. Rok później na festiwalu w Cannes uhonorowano go Specjalną Nagrodą Jury, tzw. Srebrną Palmą, ex aequo z „Siódmą pieczęcią” Ingmara Bergmana.
– Film miał dwie recepcje: pierwsza, nieco chłodna, gdy film wszedł na ekrany. Zupełnie inna, gdy okazało się, że został doceniony w Cannes – wspominał reżyser w wywiadzie dla PAP. – Nagroda nie miała nawet takiego znaczenia; polska widownia chciała, żeby świat zobaczył, co naprawdę się stało i jaką ofiarę ponieśli ci, którzy brali udział w powstaniu, na co byli zdecydowani. „Kanał” to pokazywał (…). Widownia na świecie zobaczyła coś, co bardziej przypominało dantejskie piekło niż współczesną wojnę, i spojrzała na to z egzystencjalnego punktu widzenia – mówił Wajda.
W 1958 r. powstaje „Popiół i diament” według powieści Jerzego Andrzejewskiego. Akcja dramatu toczy się tuż po zakończeniu II wojny światowej. Postać Maćka Chełmickiego, reprezentującego młodych ludzi z AK, uosabia tragizm tego pokolenia. Film był krytykowany, mówiono, „że smutny”, „że brak w nim optymizmu”, „że brak wiary w komunizm”.
Po czarno-białym „Popiele i diamencie” w 1959 r. Wajda nakręcił swój pierwszy film w kolorze – „Lotną” – opowiadający o kampanii września 1939 r., o szwadronie polskich ułanów. W rzeczywistości sceny ataku polskiej kawalerii na czołgi nie miały miejsca.
25 września 1965 r. premierę miały „Popioły”. Dziewiąty pełnometrażowy film Andrzeja Wajdy był jednym z największych przedsięwzięć filmowych w historii.

Andrzej Wajda w lutym 1968 roku. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

„Ziemia obiecana”
Arcydziełem pośród dzieł wielkich była „Ziemia obiecana”. Film powstał w 1974 r., ale premierę miał 21 lutego 1975 r. w warszawskim kinie Relax. – Obejrzawszy go, Ingmar Bergman uznał go za jeden z dziesięciu najważniejszych filmów w historii kina – przypomniał w jednym z wywiadów Daniel Olbrychski. Na planie spotkała się wielka trójka aktorska: Olbrychski w roli Karola Borowieckiego, Wojciech Pszoniak – odtwórca roli Moryca Welta – oraz Andrzej Seweryn jako Maks Baum. Pszoniak w rozmowie z PAP w 2020 r. zaznaczył, że gdyby ten wielki film zrobili Amerykanie albo Włosi, świat znałby go na pamięć. Jednak polityczne zamieszanie, świeże jeszcze doświadczenia 1968 r., przekreśliło szansę Wajdy na Oscara.
– Zawsze chciałem zrobić taki amerykański film. Nic dziwnego, że nominacja do Oscara budziła nadzieję na zainteresowanie w USA. Prędko jednak miałem się rozczarować – mówił reżyser. – Konferencja prasowa w Hollywood sprowadziła się do dyskusji wokół polskiego antysemityzmu, a zakończyła wręcz absurdalnie. Pewien dziennikarz, przybyły z Izraela, który najostrzej krytykował mój film, na pytanie, gdzie widział „Ziemię obiecaną”, odpowiedział: „Ja wcale nie muszę oglądać tego filmu, wystarczy, że przychodzi z Polski”. Zrozumiałem wtedy, że tragicznego spadku po zagładzie Żydów na polskich ziemiach nie może załatwić żaden film, a już z pewnością nie polski - wspominał Andrzej Wajda. Oscara dostał wtedy uznany dość powszechnie za słaby film „Dersu Uzała” Akiry Kurosawy, o którym dziś mało kto pamięta.
Andrzej Wajda wyreżyserował 60 filmów, w tym 40 pełnometrażowych fabuł. Ponadto realizował dokumenty, spektakle telewizyjne. Był także w wielu przypadkach wybitnym inscenizatorem teatralnym. Widzowie jego inscenizacji teatralnych wspominają, jak wiele godzin trzeba było jechać pociągiem z Warszawy do Krakowa na „Biesy”, w których Wojciech Pszoniak jako oszalały Piotr Wierchowieński przemierzał słynnym „krokobiegiem” scenę w Starym Teatrze, albo na legendarną inscenizację Wajdy „Nocy listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego z Janem Nowickim w roli Wielkiego Księcia Konstantego. Kto widział, na zawsze pamięta owe słynne „szu, szu, szu” – szelest liści rozgarnianych niespiesznym krokiem księcia Konstantego.

Troszczył się o dobro wspólne
Wajda był obywatelem aktywnym w życiu publicznym, troszczył się o dobro wspólne. W 1987 r. został laureatem japońskiej Nagrody Kyoto Prize za działalność na rzecz naukowego, kulturowego i duchowego doskonalenia ludzkości. Całą nagrodę - 100 mln jenów - przekazał na wzniesienie w Krakowie budynku dla ekspozycji zbiorów sztuki japońskiej z kolekcji Feliksa Jasieńskiego należących do Muzeum Narodowego w Krakowie. W celu zebrania pozostałych środków na budowę „japońskiego domu” w 1988 r. Wajda i Krystyna Zachwatowicz-Wajda powołali Fundację Kyoto–Kraków. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha zostało otwarte w 1994 r.
Andrzej Wajda zmarł 9 października 2016 roku. Został pochowany na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.



Może Cię zainteresować.