niedziela, 19 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Alfa, Leonii, Tytusa| CZ: Rostislav
Glos Live
/
Nahoru

Boty, roboty, Ja i Ty, czyli kilka słów o powstaniu myśli… | 23.03.2026

Niesamowite jak bardzo współczesny czytelnik pragnie treści wymykających się spod jakiejkolwiek kontroli. Nie chodzi o brutalny obraz każdej rzeczy będącej obiektem wyobraźni. W gruncie rzeczy mówię o zwykłych potrzebach stymulacji myśli oraz indywidualnych potrzebach każdego z nas... Brzmi zbyt naukowo? Warto więc sięgnąć głębiej. Czy analiza własnych myśli warta jest czasu poświęconego na przeczytanie poniższego tekstu? Sprawdź i przekonaj się sam.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s

Jeszcze kilka lat temu informacja, przekaz prasowy, a nawet odręczna notatka miała status najwyższej rangi. Chodziło bowiem o treść ważną w kontekście globalnym. Nawet w przestrzeni małego regionu można było wyczuć powagę chwili. Wszystko, co miało przysłowiową łatkę „newsa”, wpadało do worka wartości nadrzędnych. Praca śledcza, szukanie winnych, badanie kolejnych wątków, wywiady, pytania, setki telefonów z prośbą o zgodę na rozmowę… praca, której nie widać.

Każde słowo w kolejności zdarzeń jest bezcennym zjawiskiem przyrodniczym; przywilejem ludzkości, lecz wcale nie chodzi o konieczność sekwencji wdechu i wydechu, który definiuje człowieka.  

Przywykliśmy do życia, którego integralną częścią jest aktualność. Czyli co? Nadmiar informacji o konfliktach zbrojnych, nowych podatkach, kurortach, inflacji i paragonach grozy? Codzienność definiuje człowieka; jego pozycję w sztafecie oraz w biegu indywidualnym. Po co więc kolejna porcja aktualności, która straszy i narzuca bieg zdarzeń? Nie wymknę się systemowi, ale potrafię dzień oddzielić od nocy – mój świat, moje reguły. Każdy może otworzyć oczy szeroko. Każdy może je zamknąć, lecz przymykając lekko nadal widzę wszystko wyraźnie. Nie rozumiem świata, który wybiórczo traktuje informacje. Ktoś przecież musiał wyjść z domu, by na własne oczy sprawdzić, czy świat nie kłamie; czy świat nie oszalał.

Czytamy poprzez emocje wywołane reakcją tłumu, a jednak stać nas na własną ocenę i tworzenie rzeczywistości. Wypuszczając nowe wiadomości, malujemy ten świat od nowa. Używamy kredek pochodzących z różnych opakowań. 

Praca dziennikarza nie może stać na równi z inteligencją algorytmów. Aktualność „sama się nie zrobi”. Jakkolwiek to brzmi wiem, że we współczesnym dziennikarstwie stwierdzenie „samo” nie jest tym, czym było dawniej. Absolutnie nie zamierzam narzekać na współczesny świat. Z obserwacji jednak wynika, że popyt kreuje podaż. Czym innym jest informacja o gotowaniu pierogów, a czym innym zbliżająca się asteroida do Ziemi. Mam jednak nieodparte wrażenie, że przepis na dobry obiad jest w stanie wyprzedzić w rankingach newsa o planach bombardowania świata. Przyjemność wyprzedza cierpienie. Wpadamy w spiralę sprzeczności, a sukces dla zasady skazany jest na klęskę. Mowa o sile informacji, gdyż te dwie wartości jak plus i minus… magnetyzm odpychania, zawsze idą w parze.

 Wiele do pokonania ma człowiek będący w sprzeczności z własnym sumieniem. Mnóstwo jest rzeczy do zrobienia, lecz początku szukajmy we własnym postrzeganiu świata.

Jaka jest geneza dobrego dziennikarstwa? Oczywiście, że jest nią prawda. Można napisać tysiące słów, ale prawdą jest, że to my ludzie tworzymy rzeczywistość – na razie, gdyż nasi sztuczni partnerzy coraz częściej ingerują w przestrzeń przeznaczoną do tej pory dla ludzi. Praca twórcza, tak samo jak dziennikarstwo, autentyczne emocje, ludzkie odruchy, słowa wsparcia, nadal jest w cenie. Coraz trudniej odróżnić to co rzeczywiste od tego, co sztuczne. Nie ma co się łudzić. Zjawisko „wydmuszek” będzie niebawem powszechne i trudno będzie pogodzić się z faktem, iż plastik wypełni nasze domy do reszty. Czy zatem warto się przejmować?
„Boty, roboty, Ja i Ty” to tytuł artykułu, który bardziej przypomina książkę dla dzieci niż tekst dotyczący filozoficznych przemyśleń o istocie człowieczeństwa. Szanowny czytelniku – pisząc te słowa chciałem zwrócić uwagę na Twoje prawdziwe intencje. Tekst mówi nam wiele, a tak naprawdę niewiele wnosi w nasze życie. Jeżeli przeczytałeś ten tekst; jeżeli poświęciłeś swój drogocenny czas na lekturę, wiedz, że jesteś dowodem na trwałość ludzkiej myśli. Nie skupiasz się na tym, co modne, lecz zwracasz uwagę na rzeczy najważniejsze nie dla ogółu, ale dla siebie. Nie zaprzątasz umysłu symulacją końca świata, lecz czerpiesz przyjemność ze smaku słów, jakie płyną do nas z różnych zakątków świata. Każdy koniec jest bowiem kolejnym początkiem w układance nieskończoności.
@markaslowa




Może Cię zainteresować.