poniedziałek, 2 października 2023
Imieniny: PL: Racheli, Sławy, Teofila| CZ: Olivie a Oliver
Glos Live
/
Nahoru

Jabłonków: „Beskidziocy” w parku sanatoryjnym  | 31.05.2023

To był udany spacer – w zachwycających okolicznościach przyrody, pośród kwitnących azalii, rododendronów oraz mnóstwa pięknych drzew i krzewów ponad 40-osobowa grupa członków i sympatyków Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego „Beskid Śląski” w RC w środę 31 maja zwiedziła park sanatorium w Jabłonkowie.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Środowa wycieczka do parku sanatoryjnego przyciągnęła ponad 40 osób. Fot. Norbert Dąbkowski
Sanatorium w Jabłonkowie kojarzy się przede wszystkim z leczeniem schorzeń dróg oddechowych, ale otaczający je ogólnodostępny park jest jego dużym turystycznym atutem. Ogromny rozmiar (ok. 37 hektarów powierzchni), ilość drzew i kwitnących krzewów oraz pomysłowych ogrodowych aranżacji sprzyjają kuracjuszom w powrocie do zdrowia będą jednocześnie dobrym relaksem dla odwiedzających.

W środę 31 maja park odwiedziła ponad 40-osobowa grupa członków i sympatyków Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego „Beskid Śląski”.

– Ostatni raz byliśmy tu przed czterema laty - przyznała prowadząca wycieczkę Wanda Farnik. Takie spacery organizowane są z myślą o osobach, które już nie mają tylu sił, by chodzić po górach, a chcą brać udział w wycieczkach PTTS „Beskid Śląski”, spotkać się ze znajomymi i dobrze spędzić czas w „beskidziokowym” gronie.



Środowa wycieczka do parku sanatoryjnego – prócz licznej grupy, która dotarła pociągiem z Czeskiego Cieszyna (i autobusem z Nawsia) – przyciągnęła także osoby z Jabłonkowa czy sąsiednich Mostów. Tadeusz Chorzempa, „Beskidziok” z Jabłonkowa, z powodu kłopotów zdrowotnych przez ostatnie pięć lat nie był w stanie brać udziału w wycieczkach, ale tej po parku nie mógł sobie odmówić.

– Znam dobrze te tereny, bo przez miesiąc chodziłem tu na rehabilitację i miałem okazję pospacerować. Ale ciekawiło mnie przejście po parku z przewodnikiem – przyznał.

Wanda Farnik, która wcieliła się w rolę przewodnika, przybliżyła historię tego miejsca opowiadając o początkach jego działalności – od młyna i budynków gospodarczych, które miejscowy doktor Józef Sikora przeznaczył na cele charytatywne dla ubogich górników i hutników, po mocno rozwinięte sanatorium z okazałym parkiem, do którego sprowadzano drzewa, krzewy, byliny i kwiaty z różnych stron Europy.

Prowadząc grupę inną trasą, niż wiedzie ścieżka dydaktyczna pozwoliła uczestnikom przekonać się, jak wielki teren obejmuje park, a przy okazji zobaczyć ciekawe miejsca.

Dodatkowym atutem spaceru była obecność Stanisława Gawlika, który wraz z żoną, wieloletnią dyrektorką sanatorium w Jabłonkowie, przez 22 lata mieszkali w budynku na terenie parku. Stanisław Gawlik dzielił się z uczestnikami różnymi ciekawostkami dotyczącymi historii parku i działalności sanatorium.

– W młynie znajdowała się kiedyś szkoła dla polskich oficerów , którzy tu przebywali do marca 1915 roku. Później była tu elektrownia, którą w 1955 roku kazano zlikwidować. Sanatorium było samowystarczalne, miało własny prąd, własne ogrzewanie, własne ogrodnictwo – opowiadał.
Do tematu wrócimy w papierowym wydaniu „Głosu”


Może Cię zainteresować.




Reklama