Socjolog o współczesnych sektach: dawnego guru zastąpili pseudoterapeuci i influencerzy | 27.12.2025
– Współczesne sekty posługują się mechanizmami
manipulacyjnymi polegającymi m.in. na obietnicy wyjątkowości i budowaniu
zależności – wyjaśniła socjolog dr Agnieszka Bukowska. Dodała, że zmieniła się
jedynie forma ich funkcjonowania, a dawnego guru zastąpili m.in.
pseudoterapeuci i influencerzy.
Ten tekst przeczytasz za 5 min. 30 s
Internet ułatwia dołączenie do różnej maści grup i sekt... Fot. Pixabay
Premiera sześcioodcinkowego serialu „Niebo. Rok w piekle” w reż. Bartosza
Blaschkego miała miejsce w piątek na platformie HBO Max. Scenariusz jest
inspirowany książką Sebastiana Kellera „Niebo. Pięć lat w sekcie”.
Socjolog dr Agnieszka Bukowska z Uniwersytetu Civitas zwróciła uwagę w
rozmowie z PAP, że ludzie coraz rzadziej używają określenia „sekta”, co jednak
nie oznacza zaniku tego zjawiska. Podkreśliła, że formy dla niego typowe
funkcjonują dziś pod hasłami rozwoju duchowego, samopoznania, przebudzenia
energetycznego, terapii alternatywnych czy osiągania tzw. wysokich wibracji i
często ukrywają się one pod pozorem działalności terapeutycznej lub
edukacyjnej.
Zauważyła, że dawnego guru czy proroka zastąpili m.in. pseudoterapeuci,
pseudocouchowie i influencerzy. – Nazywają siebie mentorami, nauczycielami, przywódcami duchowymi. Jest to
modne i adekwatne do potrzeb współczesnego człowieka – zaznaczyła socjolog.
Zwróciła uwagę na łatwość i dostępność w dołączaniu do takich grup. W
latach 90. członkowie sekt funkcjonowali często w izolowanych wspólnotach
zlokalizowanych na odludziu. Współcześnie ich działalność przeniosła się do
przestrzeni cyfrowej – na czaty, fora i zamknięte grupy internetowe,
umożliwiając bezpośredni kontakt choćby za pośrednictwem komputera przenośnego,
w domowym zaciszu.
Zdaniem badaczki współczesne sekty posługują się niezmiennie tymi samymi
mechanizmami manipulacyjnymi polegającymi m.in. na obietnicy wyjątkowości,
budowaniu zależności, wywoływaniu izolacji społecznej oraz wzmacnianiu poczucia
lęku. Jak podkreśliła, zmieniła się jedynie forma ich funkcjonowania – same
zjawiska nie zanikły, lecz przybrały odmienne kształty.
Dodała, że we współczesnych grupach wątki religijne ustępują miejsca
narracjom o duchowości – bardziej pojemnym, mniej zobowiązującym, a dzięki temu
łatwiej przyswajalnym. Zwróciła uwagę na odchodzenie ludzi od
zinstytucjonalizowanych organizacji kościelnych, jednak sama potrzeba duchowego
sensu nie zanika.– W jej miejsce pojawia się poszukiwanie, często chaotyczne i podatne na
obietnice składane w przestrzeni internetowej: oczyszczenia, harmonii, zdrowego
stylu życia czy nawet odżywiania światłem – wyjaśniła.
Podkreśliła też, że część wspólnot żeruje na nadziei chorych pacjentów, obiecując
im wyleczenie. Chodzi o tzw. alternatywne terapie. – Ludzi kusi przede wszystkim szybsza dostępność stanowiąca kontrast wobec
długiego i wymagającego procedur oficjalnego systemu ochrony zdrowia –
zaznaczyła.
Zdaniem socjolog nie zmieniły się motywy skłaniające jednostki do
wstępowania do takich grup. Należą do nich m.in. poszukiwanie sensu, potrzeba
dowartościowania, rozwoju osobistego i poczucia bezpieczeństwa. Z kolei osoby
występujące w roli tzw. liderów często dążą w ten sposób do zaspokojenia
własnych potrzeb przywódczych wynikających z pragnienia sprawowania wpływu na
życie innych. Jak wskazała badaczka, motywacjom tym może towarzyszyć także
poczucie misji i sprawczości, a niekiedy – w sposób czysto instrumentalny – chęć
osiągnięcia korzyści finansowych.
– Wśród członków sekty panuje początkowo euforia, pozytywna atmosfera, bo
ktoś ich w końcu rozumie, koi cierpienie, oferuje wsparcie. Niepostrzeżenie
pojawia się izolacja od najbliższych, a pojawia lojalność wobec lidera –
zauważyła.
W dalszej perspektywie – jak podkreśliła dr Agnieszka Bukowska – dochodzi
do wytworzenia silnej zależności psychicznej, w której jednostka traci zdolność
samodzielnego funkcjonowania poza wspólnotą, zarówno w sferze emocjonalnej,
poznawczej, jak i egzystencjalnej, co jest istotnym zagrożeniem. Jej zdaniem duchowość może stać się przedmiotem uzależnienia w stopniu
porównywalnym z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych. Z tego względu –
jak dodała – praca terapeutyczna z osobami uwikłanymi w tego rodzaju zależność
przebiega podobnie do oddziaływań stosowanych wobec osób uzależnionych od
alkoholu czy narkotyków.
Zwróciła uwagę, że powrót do normalności nie jest łatwy, ale możliwy.
Podjęcie decyzji o wyjściu z grupy może trwać bardzo długo i często dojrzewa
stopniowo. – Z biegiem czasu pojawiają się tzw. sygnały ostrzegawcze. Uczestnicy
orientują się, że działanie grupy diametralnie różni się od tego, po co tu się
znaleźli. Zaczynają dostrzegać rozdźwięk między pierwotnymi motywacjami
przystąpienia do wspólnoty a jej faktycznym sposobem działania. Na jaw wychodzą
jakieś nieprawdy, oszustwa i wtedy pojawiają się wątpliwości, czy przypadkiem ktoś
mnie nie wykorzystuje – opisała socjolog.
Badaczka podkreśliła, że nie ma jednego określonego typu osobowości
szczególnie podatnego na oddziaływanie podejrzanych wspólnot. Jej zdaniem
kluczowe znaczenie ma raczej sytuacyjny kontekst życia jednostki. Najczęściej
są to momenty kryzysowe, takie jak utrata pracy, śmierć osoby bliskiej,
choroba, obniżenie samooceny czy wypalenie zawodowe. – W takich okolicznościach dochodzi do obniżenia progu racjonalnego
myślenia, co sprzyja intensywniejszym poszukiwaniom sensu oraz zwiększonej
skłonności do obdarzania innych zaufaniem – podkreśliła dr Bukowska.