Sól drogowa szkodzi środowisku bardziej, niż zakładano | 15.02.2026
Amerykańskie
badanie wskazało, że posypywanie solą dróg szkodzi zbiornikom słodkowodnym
bardziej niż zakładano. To rezultat wzajemnego oddziaływania różnych czynników.
Wyniki dotyczą USA, ale z dużym prawdopodobieństwem można je odnieść do innych
krajów, w których często stosuje się sól drogową.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Dzięki soli nawet po obfitych opadach śniegu drogi są szybko przejezdne. Ale za jaką cenę? Fot. BEATA SCHÖNWALD
Analiza
wykazała przy tym, że dla niektórych organizmów żywych zamieszkujących
słodkowodne ekosystemy sól staje się groźniejsza w połączeniu z działaniem
innych czynników, takich jak sama obecność drapieżników. Badacze sprawdzili,
jak różne poziomy soli oraz to, czy w pobliżu obecne są drapieżniki, oddziałuje
na słodkowodne ślimaki.
– Organizmy
słodkowodne od zawsze żyły w wodach, gdzie soli było bardzo mało – mówi Rick
Relyea, autor pracy opublikowanej w piśmie „Oikos”. – Przez sól drogową ich
przetrwanie staje się o wiele trudniejsze, szczególnie gdy do tego wszystkiego
dochodzi jeszcze strach przed drapieżnikami. Odkryliśmy, że przy najwyższym
poziomie zasolenia stres wywołany obecnością wroga drastycznie zwiększył liczbę
martwych ślimaków – śmiertelność była o blisko 60 proc. wyższa niż wtedy, gdy
działała na nie tylko sól – relacjonuje.
Naukowcy
wyjaśniają, że kiedy ślimaki czują w pobliżu obecność drapieżników, jedzą
wolniej i mniej się ruszają, żeby uniknąć zauważenia. Jednocześnie coraz
bardziej słona woda zmusza je do zużywania większej ilości energii po to, żeby
w ogóle przeżyć. Te dwa czynniki działające naraz sprawiają, że ślimaki po
prostu opadają z sił.
– Takich
efektów nie widać w zwykłych testach w laboratorium – podkreśla Scott Goeppner,
jeden z badaczy. – To oznacza, że możemy po prostu nie doceniać tego, jak
naprawdę niebezpieczne są powszechne zanieczyszczenia, takie jak sól drogowa.
Naukowcy
wskazują, że ślimaki, choć są niewielkie, występują w wodach w ogromnych
ilościach i są dla nich szczególnie ważne – pomagają kontrolować wzrost glonów,
zajmują się recyklingiem składników odżywczych i są istotnym pokarmem dla ryb
oraz ptaków.
Tymczasem
istnieją proste sposoby na zmniejszenie szkód – zwracają uwagę eksperci.– Gminy
mogą ograniczyć zużycie soli drogowej nawet o 50 procent, dbając przy tym o to,
by drogi wciąż były bezpieczne – mówi dr Goeppner. – Proste kroki, takie jak
wstępne zabezpieczanie nawierzchni przed opadami, kalibracja solarek czy po
prostu bardziej przemyślane sypanie soli, mogą ochronić ekosystemy słodkowodne,
a przy tym przynieść oszczędności lokalnym władzom i samym podatnikom – tłumaczy.
Może
też się okazać konieczna zmiana ustalonych dotąd norm. – Kiedy nie do końca
wiemy, jak zanieczyszczenia współgrają z naturalnymi czynnikami stresogennymi,
bezpieczniej jest po prostu dmuchać na zimne – zaznacza dr Goeppner. – Ochrona
słodkich wód wymaga przyglądania się wpływowi soli w warunkach zbliżonych do
natury, a nie tylko w sterylnym laboratorium – podsumowuje.
Marek Matacz (PAP)