Spotkałeś niedźwiedzia? Nie panikuj | 11.03.2026
Większość
spotkań ludzi z niedźwiedziami kończy się ucieczką zwierzęcia, które traktuje
człowieka jako zagrożenie – powiedziała dr n. weterynaryjnych Paula Kiełbik z
SGGW. Jej zdaniem groźne sytuacje zdarzają się głównie wtedy, gdy zwierzę
zostanie zaskoczone lub gdy samica broni potomstwa.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Niedźwiedź brunatny. Fot. Pixabay
Ekspertka
skomentowała medialne doniesienia o mężczyźnie z Podkarpacia, który 8 marca
został pogryziony przez niedźwiedzia w pobliżu swojego domu. Jak donosiły
media, w okolicach Kalnicy w gminie Cisna, 53-letni mężczyzna został
zaatakowany podczas spaceru leśną drogą. Zwierzę miało ugryźć go dwa razy, a
wszystko działo się ok. 300 m. od miejsca zamieszkania ofiary, która – choć
została przewieziona do szpitala – jest w ogólnie dobrym stanie.
Zdaniem dr
Kiełbik w takich sytuacjach kluczowe znaczenie mają szczegóły zdarzenia. –
Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że doszło do nagłego spotkania,
które zaskoczyło zarówno człowieka, jak i zwierzę. Niedźwiedź mógł poczuć się
zagrożony – dodała.
W jej ocenie,
bardzo możliwe jest także, że była to samica z młodymi. – Niedźwiedzice są
bardzo troskliwymi matkami i niezwykle silnie bronią swojego potomstwa. Jeżeli
człowiek pojawi się zbyt blisko młodych, samica może zareagować gwałtownie, aby
zwiększyć dystans i odstraszyć potencjalne zagrożenie – wyjaśniła.
Młode
niedźwiedzie rodzą się zimą w gawrze – najczęściej w styczniu lub lutym – i
wiosną są jeszcze bardzo małe oraz całkowicie zależne od matki. Noworodki ważą
zaledwie kilkaset gramów i przez pierwsze miesiące żywią się wyłącznie bardzo
kalorycznym mlekiem samicy. – Ochrona potomstwa jest dla samicy absolutnym
priorytetem. Niedźwiedzica uczy młode, co jest jadalne, jak zdobywać pokarm i
jak unikać zagrożeń. Opieka nad nimi trwa nawet do dwóch-trzech lat –
powiedziała ekspertka.
Ekspertka
przypomniała, że niedźwiedzie zazwyczaj reagują na obecność ludzi ucieczką.
Czasami jednak mogą najpierw obserwować otoczenie, np. stając na tylnych łapach
– co nie jest oznaką agresji, lecz próbą lepszego rozpoznania sytuacji. Do
konfliktów dochodzi najczęściej wtedy, gdy zwierzę zostanie zaskoczone z
bliskiej odległości, broni młodych lub pożywienia. Jak dodała dr Kiełbik, coraz
częstsze spotkania ludzi z dużymi drapieżnikami wynikają także ze
zmniejszającego się dystansu między siedliskami zwierząt a ludzką
infrastrukturą.