Owce zeszły z gór | 01.10.2015
We wtorek, w dzień św.
Michała Archanioła, patrona pasterzy odbyło się w Koniakowie
uroczyste zakończenie roku pasterskiego. Tego dnia miał miejsce
tzw. rozsod owiec. Pasterze spędzali je z sałaszy do wsi, do swoich
gospodarzy. Mimo zmian cywilizacyjnych tradycja ta nadal jest
kontynuowana.Ten tekst przeczytasz za 1 min. 45 s
Fot. Józef Michałek
W ramach tegorocznej
imprezy Piotr Kohut liczył od rana owce na Ochodzitej, a późnym
popołudniem zebrani w Centrum Pasterskim w Koniakowie obejrzeli film
„Prawo i przywileje pasterzy” Wojciecha Jachymiaka, będący
próbą spojrzenia na współczesny świat oczami ludzi gór, którzy
kontynuują tradycje i zwyczaje będące dziedzictwem osadnictwa
wołoskiego w Karpatach. W filmie pojawił się m.in. Kohut oraz
kierownik wiślańskiego muzeum, Małgorzata Kiereś, która zwróciła
uwagę na niezwykły konsonans człowieka gór z otaczającym go
krajobrazem.
Ale człowiek gór, pasterz, silnie był związany
z czasem odmierzanym przez kalendarz liturgiczny. Właśnie w dzień
wspomnienia św. Michała Archanioła schodzono z gór z owcami. „Od
tego dnia dla pasterzy zaczynał się krótki okres wspólnego,
gromadnego pasienia bydła, gdyż u nas po świętym Michale może se
paść i na powale” – podaje Jan Szymik w „Dorocznych
zwyczajach i obrzędach na Śląsku Cieszyńskim” wydanych przez
Sekcję Ludoznawczą Polskiego Związku
Kulturalno-Oświatowego.
Dzień świętego Michała,
najważniejszego z trzech archaniołów, był także dawniej na wsi
cieszyńskiej, nie tylko w okolicach górskich i podgórskich,
zwyczajowym terminem zawierania i rozwiązywania umów o dzierżawę
gruntu. „Należało również wtedy uregulować wszelkie należności
pieniężne i opłacić podatki oraz zwalniano ze służby tych
pasterzy, z którymi zawierano umowę tylko na czas pasienia, tj. od
wiosny do jesieni” – odnotowuje w swej publikacji Szymik. (ÿ)
Źródło: ox.pl