_-_transp.png)
Jak wyglądał świąteczny stół na dworze książąt cieszyńskich i jakie potrawy na nim „królowały”? Tego wszystkiego można się dowiedzieć z wystawy „Boże Narodzenie na dworze Piastów cieszyńskich”, przygotowanej w grudniu przez Zamek Cieszyn. Jej autor Władysław Żagan jest z wykształcenia antropologiem kultury, pasjonatem lokalnej historii, na co dzień zaś pracuje w cieszyńskim Zamku.
Świąteczne potrawy Piastów cieszyńskich robią wrażenie?
Dla jednych zrekonstruowany przez nas XVI-wieczny książęcy stół świąteczny wygląda skromnie, dla innych bogato. Obie opinie już słyszałem, więc zachęcam, by wyrobić sobie własne zdanie. Znajdujące się na nim potrawy nie miały szczególnego, symbolicznego znaczenia. Pojawiały się także podczas innych ważnych uroczystości, chrzcin, ślubów, nawet pogrzebów. Nie było zresztą wówczas tradycyjnych potraw świątecznych tak, jak je rozumiemy współcześnie. Każda okazja była natomiast dobra, by zamanifestować bogactwo zamku i pozycję księcia.
Stąd na stole bażanty?
Ptactwo było wówczas popularne, a książęta cieszyńscy posiadali w Kocobędzu-Podoborze specjalną zagrodę, w której trzymali zwierzęta przeznaczone na ich stół. Były tam m.in. bażanty, które po oprawieniu i przyrządzeniu ponownie dekorowano w pióra. Dzięki temu potrawy efektownie wyglądały, a przy okazji dłużej były ciepłe. Obok mięs na książęcym stole królowały ryby ze stawów książęcych istniejących do dzisiaj w okolicach Skoczowa, Ochab i Chybia, choć trzeba powiedzieć, że karpie nie były wówczas popularne. Poza tym jedzono bezy, popularne do dziś buchty czy strucle. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na pierniki, które za sprawą kontaktów z dworem w Pradze pojawiły się na książęcym stole już w XIV wieku. W święta znajdziemy na nim również marcepan, który dotarł nad Olzę za sprawą kupców włoskich. Na przełomie XVI i XVII wieku było ich zresztą dość sporo w Cieszynie. Dalekim echem tego faktu jest nazwa dzielnicy Konteszyniec w dzisiejszym Czeskim Cieszynie, która wywodzi się od nazwiska włoskiego przedsiębiorcy z rodu Contessa, posiadającego w tej części miasta przędzalnię lnu.
A pomarańcze i cytryny, które także widnieją na waszym książęcym stole?
One również w XVI wieku były już w Cieszynie znane, także za sprawą kupców z południa Europy. Mało znany jest fakt, że na królewskim dworze na Wawelu pomarańcze hodowano wówczas w donicach.
Całą rozmowę z Władysławem Żaganem znajdziecie w czwartkowym wydaniu „Głosu Ludu”.