piątek, 1 maja 2026
Imieniny: PL: Józefa, Lubomira, Ramony| CZ:
Glos Live
/
Nahoru

Z królewskiej biblioteki nad Olzę | 30.01.2017

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Fot. Witold Kożdoń

Jak odbywało się gromadzenie zbiorów w najsłynniejszej polskiej bibliotece królewskiej? Jaki wpływ na zawartość biblioteki króla Zygmunta Augusta miała Barbara Radziwiłłówna i co wspólnego miał Leonardo da Vinci z polskim królem? Tego wszystkiego dowiedzieli się uczestnicy piątkowego, pierwszego w tym roku pokazu z cyklu „Cymelia i osobliwości Książnicy Cieszyńskiej”. W roli białego kruka wystąpiło zaś wydane w 1547 roku dzieło Hieronima Cardano, włoskiego matematyka, astrologa i lekarza epoki renesansu na temat astronomii i astrologii.


– Prezentowana dzisiaj książka nie jest może atrakcyjna wizualnie, ale jest bardzo cenna ze względu na swych poprzednich właścicieli. Należała bowiem do biblioteki królewskiej, jednej z najsłynniejszych polskich bibliotek pałacowych, założonej przez ostatniego z Jagiellonów, Zygmunta Augusta. Książki z jego biblioteki były specjalnie oprawiane i opatrzone królewskim superekslibrisem, dzięki czemu są one obecnie rozpoznawane – mówiła prowadząca prezentację Jolanta Sztuchlik z Książnicy Cieszyńskiej.

Dzieje książki stały się pretekstem do przedstawienia przez nią historii, organizacji i zawartości królewskiej biblioteki, gromadzonej w latach 1544-1572 najpierw w Krakowie i Wilnie, a następnie w Tykocinie i uważanej w XVI wieku za jedną z najcenniejszych prywatnych kolekcji w ówczesnej Europie. Po śmierci króla, zgodnie z jego testamentem, zbiory te miały trafić do Kolegium Jezuickiego w Wilnie.

– Główną wykonawczynią testamentu król uczynił swą siostrę, Annę Jagiellonkę, która niestety przekazała tylko część książek Kolegium Jezuickiemu w Wilnie, natomiast część zbioru, zwłaszcza książki medyczne i prawnicze, pozostały w Warszawie. Poza tym część książek Anna Jagiellonka uznała za swój spadek po bracie i rozdawała je różnym osobom i instytucjom, m.in. Akademii Krakowskiej, gdzie wiele z nich później spłonęło. Przekazywała też książki swym lekarzom, doradcom prawnym czy duchownym – mówiła Sztuchlik.

Inne książki z królewskiej biblioteki dostały się Andrzejowi Zamojskiemu, który tworzył w Zamościu Akademię Zamojską, a część zbioru zagrabili Szwedzi podczas Potopu Szwedzkiego. Dziś książki należące do Zygmunta Augusta znajdują się w kilkunastu polskich bibliotekach, a także poza Polską, w Niemczech, Rosji, na Litwie czy w Szwecji. Jedna zaś, za sprawą ks. Leopolda Jana Szersznika, trafiła nad Olzę. O tym, jak to się stało, przeczytacie we wtorkowym „Głosie Ludu”.




Może Cię zainteresować.