W
sobotę odbyły się warsztaty rzemieślnicze, a także wernisaże dwóch wystaw. Pierwsza,
„Ocalone od zapomnienia”, poświęcona była idei Towarzystwa Przemysłu Ludowego i
Domowego w Cieszynie (w latach 1931-1939), druga („Suita tańców cieszyńskich”)
była graficzną interpretacją tematu przez Annę Rusinek.
W
niedzielę po południu na Górze Zamkowej odbył się Jarmark Rzemieślniczy.
Sprzedawano obrazy „malowane wełną”, obrazki utworzone techniką makramy, wyroby
wystrugane z drewna, haftowane jaśki, ręcznie tworzoną biżuterię i inne wyroby
rzemiosła artystycznego. Uwagę przeciągało stoisko Ambasady Księstwa
Cieszyńskiego. Można w nim było nabyć m.in. książki w gwarze cieszyńskiej,
słownik gwarowy, gadżety związane z regionem, a także piwo z browaru w
Olbrachcicach z wizerunkami książąt cieszyńskich czy kombuchę wytwarzaną w
Istebnej.
–
Chcemy promować wszystko, co jest związane z Księstwem Cieszyńskim w
historycznych granicach. Mamy punkt stacjonarny na ustrońskim rynku. Rzeczy,
którymi handlujemy, muszą pochodzić z historycznych granic z 1910 roku. A
dlaczego Ambasada Księstwa Cieszyńskiego? Dlatego, że tego państwa już nie ma,
a my chcielibyśmy, aby pamięć o nim nigdy nie zaginęła, więc promujemy i język,
i kulturę, i produkty – oczywiście z obu stron Olzy – wyjaśnił dyżurujący na
stoisku Sebastian Cholewa.
Jarmarkowi
towarzyszył program „Zagrej mi muzyczko”. Przygrywały kapele góralskie, w tym
dwie z Jabłonkowa: „Lipka” i „Bukóń”.
Od
kilku lat Skarbom z Cieszyńskiej Trówły towarzyszy Cieszyńskie Winobranie. W
tym roku odbyło się po raz piąty. W stoiskach na dziedzińcu zamkowym można było
skosztować i kupić wina z kilku miejscowości w regionie (m.in. z Kończyc
Wielkich, Godowa, Pruchnej, Jastrzębia-Zdroju), ale także z odległego Roztocza rozciągającego
się na wschodzie Polski.
Z
potraw największą popularnością cieszyły się niedzielne placki ziemniaczane
pieczone przez panie z Koła numer 8 Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w
Cieszynie-Mnisztwie. – Kupiłyśmy 75 kilogramów ziemniaków, 10 kg schabu, 10 kg
podgardla z Istebnej, cebulkę, sól, czosnek. I to wszystko przyprawione było
naszym sercem i dobrym humorem. Sprzedawałyśmy placki z „wyrzoskami” albo ze
śmietaną – do wyboru, co kto lubi. Sprzedało się wszystko – mówiła pod koniec
jarmarku Jadwiga Tarnawa-Marczak z Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
GALERIE Skarby z trówły