Wojciech Smarzowski laureatem Nagrody im. Kazimierza Kutza | 17.02.2026
Reżyser i scenarzysta Wojciech Smarzowski został laureatem
tegorocznej Nagrody im. Kazimierza Kutza – wyróżnienia przyznawanego twórcom,
którzy poprzez swoją działalność artystyczną i społeczne zaangażowanie
odgrywają istotną rolę w debacie publicznej.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Wojciech Smarzowski. Fot. Febiofest
Nazwisko laureata Nagrody im. Kazimierza Kutza ogłoszono w
poniedziałek wieczorem podczas gali w Teatrze Śląskim im. Stanisława
Wyspiańskiego w Katowicach. Wyróżnienie zostało przyznane już po raz szósty, w
dniu 97. urodzin zmarłego w 2018 r. patrona nagrody.
W tym roku, w piątce nominowanych, poza Smarzowskim, byli:
aktorka i pisarka Monika Braun, poeta i animator dialogu międzykulturowego
Krzysztof Czyżewski, historyk Ryszard Kaczmarek, oraz duet scenografów
Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński. Laureat otrzymał 50 tys. zł oraz odlaną z brązu statuetkę
wykonaną przez Ksawerego Kaliskiego według pomysłu śląskiego artysty Erwina
Sówki.
– Mamy dużo luster, w których się odbijamy. Najważniejsze
może jest to w łazience. Nagrody są jednym z luster. Publiczność czy dopisze,
czy nie dopisze, to też jest takie lustro. Dla mnie najważniejszym lustrem
chyba w mojej pracy jest czas, czyli minimum dekada, żeby po 10 latach
powiedzieć, czy to co zostało zrobione, się jeszcze broni, czy już się nie
broni – powiedział powiedział PAP po gali rozdania nagród Smarzowski.
Grafika z portretem laureata. Fot. Facebook wydarzenia
– Jestem w tym miejscu zawodowo, dlatego że
widziałem Kazimierza Kutza dwa razy. Raz dostałem z jego rąk nagrodę Konrada.
To jest ważne, dlatego że to była jedna z pierwszych moich nagród. Ja sobie
wtedy z tego jeszcze nie zdawałem sprawy, ale ja przestałem być anonimowy dla
różnych decydentów i tak chyba też zdobyłem pieniądze na był pierwszy film –
wyjaśnił.
Dyrektor Teatru Śląskiego Robert Talarczyk zwrócił uwagę, że
nagroda honoruje artystę, którego twórczość nie pozwala na obojętność. Sam
Kazimierz Kutz mawiał, że sztuka musi „uwierać”.
– Nagroda trafia dziś w ręce człowieka, który nie boi się
dotykać ran i ich rozdrapywać. Który udowodnił, że kino może być sumieniem
wspólnoty. Który swoją postawą pokazuje, że bycie artystą nie jest zawodem –
jest odpowiedzialnością. Za bezkompromisowość. Za odwagę w przełamywaniu tabu.
Za konsekwencję w budowaniu własnego języka. Za to, że nie pozwala nam spać
spokojnie. Za to, że zmusza nas do patrzenia, choć wolelibyśmy odwrócić wzrok –
argumentował.
Smarzowski jest absolwentem Wydziału Operatorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Zajął się jednak reżyserią, a swój warsztat filmowy szkolił kręcąc reklamy i teledyski. Jego pierwszym dużym sukcesem było otrzymanie Fryderyka – najważniejszej polskiej nagrody muzycznej – za teledysk do piosenki Myslovitz „To nie był film”. Jego pierwszym filmem pełnometrażowym była „Małżowina” w 1998 roku. Przełomem okazał się jednak następny film, czyli słynne „Wesele” (2004), będące gorzkim portretem polskiego społeczeństwa. Następne jego produkcje biły rekordy box office’u, zdobywając uznanie zarówno szerokiej publiczności, jak i krytyków filmowych. Jest autorem takich filmów, jak: „Dom zły” (2009), „Róża” (2011), „Drogówka” (2012), „Pod Mocnym Aniołem” (2014), „Wołyń” (2016) czy „Kler” (2018), za które wielokrotnie otrzymywał najważniejsze polskie nagrody, m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Orły – nagrody Polskiej Akademii Filmowej czy Paszport „Polityki”. W listopadzie na ekrany kin wszedł najnowszy film 62-letniego reżysera – „Dom dobry” o problemie przemocy domowej.