Wyjazd edukacyjny Klubu Polskiego Polonus | 29.05.2026
Organizowanie wyjazdów
edukacyjnych stało się coroczną tradycją, bez której nie można sobie wyobrazić
kalendarza imprez Klubu Polskiego Polonus w Brnie. Wyjazdy edukacyjne nie są
zwykłymi wycieczkami krajoznawczymi, ale kilkudniowym zgłębianiem obranego
tematu, poprzedzone przez odpowiednie przygotowanie merytoryczne – prelekcje i
pokazy filmowe na spotkaniach czwartkowych.
Tak było i w tym roku. Tematem wyjazdu była postać reżysera Andrzeja
Wajdy oraz stulecie miasta Gdyni. Zaś sam wyjazd, tym razem aż 5-dniowy, odbył
się w dniach 7 – 11 maja 2026 roku.
Ten tekst przeczytasz za 6 min. 15 s
Gdańskie klimaty z Neptunem w tle. Fot. ARC
Program tej kilkudniowej
trasy Łódź - Gdańsk - Gdynia - Sopot – Bydgoszcz został perfekcyjnie
przygotowany przez koleżankę klubową Monikę Grzegorczyk, przy wsparciu Jacka
Ślewczuka i Danuty Koné-Król. Monika, rodowita Gdańszczanka, zadbała nawet o wspaniałą, słoneczną
pogodę bez jednej chmurki, co w środku
maja jest raczej wyjątkiem na wybrzeżu. Pełni oczekiwania wyruszyliśmy
z Brna rankiem w czwartek 7 maja. Na pokładzie była z nami Elżbieta Ryksa,
a dokładnie wystawa o niej, przygotowana przez fundację Świetlik
z Bydgoszczy. Po ponad półrocznym wystawianiu w różnych miejscach Brna
przyszedł czas jej powrotu z powrotem do Polski.
GALERIE Polonus
Pierwszym celem naszej
wyprawy była Łódź. Po zakwaterowaniu w wygodnym i gustownym hotelu Iness
wyruszyliśmy na miasto. I przez zwiedzanie Muzeum włókiennictwa (dla
właścicieli Karty Polaka wstęp darmowy), ulicę Piotrowską – najdłuższy deptak
Europy, pałac Izraela Poznańskiego dotarliśmy do Manufaktury. Miasto Łódź jest
prawdziwym Feniksem – aż dech zapiera, podziwiając nowoczesne rozwiązania,
przestrzenie dla uprawiania kultury, odpoczynku i wygodnego spędzania czasu
stworzone z wcześniejszych, często już zardzewiałych fabryk. Warto sobie
uświadomić trud pracy, jaki istniał w przemyśle włókienniczym. Był on
przemysłem lekkim tylko z nazwy. Podczas pokazu pracy maszyny włókienniczej w
muzeum poznaliśmy trud obsługi tej maszyny, przy czym jedna pracownica musiała
w czasie 12-godzinnej zmiany równocześnie obsłużyć aż 6 takich maszyn w ciągu
cyklu 6 minut. Wieczorem w hotelu
porównywaliśmy, ile zdjęć murali udało nam się zrobić – a jest ich w Łodzi
naprawdę wiele.
Drugi dzień wyjazdu
edukacyjnego to zwiedzanie miasta Gdańsk z panią przewodnik Anną Fischer.
Rozpoczęliśmy od Drogi Królewskiej, którą wjeżdżali do miasta królowie. Zaraz
obok znajduje się budynek banku PKO, dochowany z budownictwa pruskiego.
Widzieliśmy piękne gdańskie bramy, w tym Wyżynną i Długouliczną, zwaną
potocznie Złotą i zespół Przedbramia. Zapoznaliśmy się z historią teatru w
mieście i zobaczyliśmy miasto z tarasu Teatru Wybrzeża. Spacerując po ulicy
Długiej mogliśmy podziwiać zrekonstruowane kamieniczki z XVIII wieku,
poznaliśmy ciekawostki z życia rodzin patrycjuszowskich, między innymi
Uphagenow i Ferberów. Dowiedzieliśmy się o Ratuszu Głównym, majestatycznej
fontannie Neptuna i wyjątkowym Dworze Artusa. Następnie przeszliśmy do kościoła
Mariackiego, gdzie oprócz pięknego złotego ołtarza udostępniona jest kopia Sądu
ostatecznego Hansa Memlinga oraz pieta nawet o 60 lat starsza od watykańskiej!
Przeszliśmy piękną ulicą Mariacką i widzieliśmy piękne ganki przed domami, co
jest miejscowym rarytasem. Obejrzeliśmy bramy wodne, żuraw, statki i katamarany
na rzece Motławie. Spacer zakończyliśmy na Wyspie Spichrzów w restauracji Mon
Balzac. Niektórym też udało się kupić specjalną gdańską wódkę Goldwasser z
kawałkami prawdziwego 23-karatowego złota! A kto chciał, mógł obejrzeć Gdańsk
ponownie podczas nocnego spaceru.
W trzecim dniu wyjazdu
edukacyjnego z panią przewodnik zwiedziliśmy Gdynię, która w lutym, przy okazji
zaślubin Polski z morzem obchodziła swoje setne urodziny. Dowiedzieliśmy się o
trudnych losach mieszkańców i warunkach powstania miasta, o tym, jak z niczego
powstało nowoczesne miasto w stylu modernizmu, szczególnie budynek Bankowca, w
związku z czym polecamy obejrzeć film „Zatoka szpiegów” i przeczytać
książkę „Miasto z morza i marzeń”. W porcie natomiast otrzymaliśmy informacje
na temat szkoły morskiej i mieliśmy okazję zwiedzić okręty – żaglowiec
trójmasztowy Dar Pomorza i niszczyciel ORP Błyskawica, który aktywnie
uczestniczył w całej II wojnie światowej. A po lunchu czekał nas wypad do
Sopotu na kawę i lody.
W czwartym dniu wyjazdu
edukacyjnego była przepiękna słoneczna niedziela. Po śniadaniu odbyliśmy rejs
statkiem pirackim Czarna Perła z Gdańska na Westerplatte. W czasie rejsu
dowiedzieliśmy się mnóstwo ciekawostek na temat okolicy, przez którą płynęliśmy
– ujście Motławy do Wisły, stoczni w Gdyni, która obecnie produkuje fregaty,
statki marynarki wojennej i konstrukcje morskie oraz najlepszej na świecie
stoczni naprawczej. Natomiast na Westerplatte – miejscu dawnego kąpieliska, pani
przewodnik opowiedziała nam dzień po dniu rozwój wydarzeń związanych z 1
września 1939 roku i obroną Westerplatte. Na cmentarzu wojskowym uczciliśmy
minutą ciszy pamięć bohaterskich obrońców.
Ostatni przystanek na
trasie wyjazdu edukacyjnego to Bydgoszcz. Najpierw spotkanie
z przyjaciółmi z fundacji Świetlik, którzy przekazali nam prezenty
dla Klubu Polonus od samego prezydenta miasta. Dzięki Ani i Maćkowi z fundacji
Świetlik zwiedziliśmy to piękne miasto dowiadując się szereg ciekawych
informacji. M. in. to, że przez Bydgoszcz przechodzi 18. południk szerokości
geograficznej wschodniej, łączący miasto ze Sztokholmem i Kapsztadem. W
Bydgoszczy codziennie o godzinie 13.13 i 21.13 wychodzi z okna kamienicy nr 15
na rynku Pan Twardowski. W Bydgoszczy urodził się m.in. Marian Rejewski, który
przełamał kod Enigma oraz piłkarz Zbigniew Boniek. Przez Bydgoszcz płynie rzeka
Brda (uwaga! Wymawia się po polsku, czyli jako jedna sylaba, a nie dwie jak
Br-no:). Zwiedziliśmy też siedzibę fundacji Świetlik, z którą mamy szereg
pomysłów dalszej współpracy. Warto dodać, że zakwaterowanie w hotelu Park i
śniadanie były super! Bydgoszcz zachwycił nas piękną architekturą i pięknie
udekorowanymi przestrzeniami, pełnymi zieleni.
Aż chciało się zostać na
dłużej. Pewnie to nie ostatnia wizyta w tym wspaniałym miejscu. Ale wszystko co
fajne, kiedyś się kończy i nastał czas powrotu do Brna. Z wyjazdu wróciliśmy pełni
wrażeń, bogatsi o wiele nowych informacji. Podróż za nami, ale wspomnienia i
wrażenia pozostaną w naszej pamięci na długo.
Danuta Koné-Król