Cieszyn: Gorsety, szpilki i losy kobiet | 08.03.2026
Muzeum Śląska
Cieszyńskiego zaprosiło wczoraj chętnych, a szczególnie panie, na specjalne
zwiedzanie wystawy stałej zainspirowane kobietami i ich historią. Przewodniczki
zwracały uwagę na modę, zwyczaje i losy kobiet w historii. Okazją był
dzisiejszy Międzynarodowy Dzień Kobiet.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Zwiedzający najpierw posłuchali średniowiecznego utworu na flecie. Fot. Danuta Chlup
Przewodniczka Dominika
Perek-Kubicius wzięła pod lupę m.in. gorsety – część stroju towarzyszącą
kobietom przez kilka wieków. Przekonywała, że nie były one takie straszne, jak
dziś mniemamy. Wręcz przeciwnie – podpierały biust, odciążały biodra, dół
pleców, oparte były na nich ciężkie suknie.
– Wciąż jest powtarzane, że gorsety są ciasne,
że cierpią kręgosłupy, klatki piersiowe, organy się przesuwają. Ale dobry
gorset nigdy nam tego nie zrobi. Tylko fanatyczki gorsetowe – i fanatycy też, nosili
gorsety zbyt ciasne, które mogły zaszkodzić. Fiszbiny z wieloryba mają pewną
wspaniałą właściwość: są termoaktywne, w zależności od ciepła ciała, od ciepła dookoła,
odkształcają się i dokształcają, upięte z materiałem dopasowują się do sylwetki
– mówiła Perek-Kubicius.
Przewodniczka Dominika Perek-Kubicius (z prawej) przedstawiła gorsety. Fot. Danuta Chlup
Gorsetów nie noszono w
średniowieczu, pojawiły się w epoce renesansu. Wówczas modne było spłaszczanie klatki
piersiowej, zaczęto też stosować małe drewniane wkładki do gorsetów, umiejscawiane
na mostku. Zapobiegały garbieniu się. Przewodniczka przypomniała, że pod
gorsety zawsze wkładano warstwę materiału, nie upinano ich – jak to bywa często
pokazywane w filmach, na gołe ciało.
Perek-Kubicius przytoczyła
ciekawostki także o innych częściach garderoby kobiet i dodatkach używanych w
minionych stuleciach. Należały do nich szpilki do włosów oraz długie szpile
przytrzymujące kapelusze. W razie potrzeby kobiety używały je do samoobrony przed
nachalnymi czy też pijanymi mężczyznami. Czasem posunęły się za daleko –
zdarzało się, że bardziej zdeterminowana dama wykłuła napastnikowi oko.
Podczas zwiedzania
ekspozycji poświęcono uwagę znaczącym kobietom z rodu Piastów i Habsburgów, które
można oglądać m.in. na portretach w cieszyńskim muzeum. Jedną z nich była
księżna Elżbieta Lukrecja (1599-1653), ostatnia Piastówna na tronie cieszyńskim.
Miała ona także wpływ na modę w tamtych czasach. Na portrecie znajdującym się w
muzeum przedstawiona jest w renesansowej sukni z ciekawymi rozcięciami, w gablocie wystawiony jest talar z oficjalną podobizną Elżbiety
Lukrecji, gdzie ma na sobie hiszpańską mantylę, czyli chustę z koronki nakładaną
na głowę i ramiona.
Zwiedzający mogli przyjrzeć się wszystkim warstwom sukni noszonych przez szlachtę. Fot. Danuta Chlup
Opowiadając o kobietach z
dynastii Habsburgów, przewodniczka zwróciła uwagę, że nie miały lekko – nawet te
najbogatsze i plasujące się najwyżej w hierarchii. Choćby znana władczyni, cesarzowa
Maria Teresa. Urodziła 16 dzieci, prócz tego siedmiokrotnie poroniła. Co gorsza,
małżeństwa zawierane pomiędzy bliskimi
krewnymi (u Habsburgów były niemal normą) powodowały, że negatywne cechy
genetyczne w kolejnych pokoleniach coraz bardziej się uwydatniały. Anomalie
widoczne są na portretach niektórych osób z tej dynastii, choć obrazy zwykle
nie oddają w pełni rzeczywistego wyglądu tych osób – poddawane były „obróbce”, czemuś
w rodzaju dzisiejszych „fotoszopów” czy filtrów na Instagramie.