czwartek, 23 lipca 2026
Imieniny: PL: Sławy, Sławosza, Żelisławy| CZ: Libor
Glos Live
/
Nahoru

Colours of Ostrava. Za nami świetna 23. edycja | 19.07.2026

Jedna z najlepszych edycji w 24-letniej historii festiwalu. Tak w skrócie można ocenić zakończony w sobotę Colours of Ostrava, który przez cztery dni w industrialnej strefie Witkowic Dolnych łączył a nie dzielił. Ostatnim akordem sobotniego programu festiwalu był koncert amerykańskiego piosenkarza Teddy’ego Swimsa. Już teraz jednak organizatorzy wabią widzów na przyszłoroczną, 24. edycję, zaplanowaną w terminie od 21 do 24 lipca.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
To festiwal dla wszystkich generacji. Fot. Colours of Ostrava

Colours of Ostrava pomyślany jest jako festiwal wielokulturowy i wielogeneracyjny, skupiający się na budowaniu więzi między miłośnikami różnych stylów muzycznych, jak również różnych światopoglądów. Muzycznie tegoroczna edycja wpisała się w ten klimat idealnie. „Głos” jest zaś jedyną polskojęzyczną gazetą uczestniczącą w tym międzynarodowym wydarzeniu nieprzerwanie od pierwszej edycji w roku 2002.

W programie zakończonej w sobotę 23. edycji światowa muzyka przeplatała się z koncertami rodzimych artystów, a podobnie międzynarodowo było też w strefie dyskusyjnej Meltingpot, do której zaproszono znanych pisarzy, dziennikarzy, naukowców czy polityków. Gościem specjalnym ostatniego dnia Coloursów był prezydent Republiki Czeskiej Petr Pavel, który do sali w Gongu zwabił tłumy swoich sympatyków.  

Muzyczna dramaturgia w tym roku zasłużyła na piątkę z plusem. Młody kierownik festiwalu, Filip Košťálek, kontynuuje przekaz założycielki Coloursów, Zlaty Holušowej, która od początku istnienia festiwalu stawiała na bogactwo stylistyczne i przekraczanie muzycznych granic. W te klamry wpasowali się też bez większych problemów headlinerzy 23. edycji.

W akcji słowacka grupa IMT Smile. Fot. Janusz Bittmar

Po znakomitych występach Twenty One Pilots (środa), LP (czwartek), Moby’ego (piątek), w ostatnim dniu festiwalu było równie bogato za muzycznym stołem. Świetnie spisała się na T-Mobile Stage słowacka gwiazda, preszowska formacja poprockowa IMT Smile, zaś na głównej scenie nowozelandzka piosenkarka Lorde. Jej nowoczesny pop z domieszkami ambientu i trip-hopu zwabił na główną płytę również ortodoksyjnych spacerowiczów po strefach gastronomicznych, skupiających uwagę na innych, niż wyłącznie muzycznych przeżyciach.

Dobre zaplecze dla kilkudziesięciu tysięcy uczestniczących w wydarzeniu widzów z całego świata sprawdziło się też podczas najbardziej kapryśnej pogodowo, burzowej piątkowej odsłony festiwalu. Inne festiwale, organizowane często na lotniskach, mogą pozazdrościć Ostrawie właśnie takiej bezpiecznej i fotogenicznej zarazem strefy, jak Witkowice Dolne. 

Do festiwalu wrócimy we wtorkowym, papierowym wydaniu gazety oraz w muzycznej rubryce Pop Art. 




Może Cię zainteresować.