Jan Wolf: Wierzę, że uda mi się oczyścić z zarzutów | 26.03.2026
Nie milkną echa afery korupcyjnej w czeskim futbolu. W
gronie podejrzanych podmiotów znajduje się m.in. pierwszoligowy klub MFK
Karwina. Detektywi z wydziału antykorupcyjnego Policji RC podejrzewają
prezydenta miasta Jana Wolfa o wręczenie łapówki piłkarzowi Šigutowi przed
meczem Cz. Budziejowic z Karwiną w 2024 roku. Dziś Wolf ustosunkował się do
zarzutów w oficjalnym komunikacie.
Ten tekst przeczytasz za 1 min. 45 s
Jan Wolf, prezydent Karwiny. Fot. mfkkarvina
– Nie zgadzam się z oskarżeniami, które zostały wystosowane
pod moim adresem. Jestem przygotowany do pełnej współpracy z policją w celu
wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Wierzę, że uda mi się oczyścić z zarzutów.
Od dwudziestu lat pracuję dla dobra miasta i tutejszego futbolu – napisał Wolf
w oficjalnym czwartkowym oświadczeniu, zaadresowanym do dziennikarzy.
– W chwili obecnej, gdy toczy się postępowanie karne,
niestety nie mogę udzielić dalszych komentarzy. Jestem gotów udzielić dalszych
komentarzy, gdy tylko będzie to możliwe w związku z toczącym się postępowaniem.
W związku z trwającym postępowaniem proszę również dziennikarzy, którzy mają
pytania dotyczące ewentualnych konsekwencji prawnych, o kierowanie ich do
mojego przedstawiciela prawnego, mgr Filipa Petráša.
Śledztwo w
sprawie korupcji w czeskim futbolu zainicjowały same władze FAČR (czeskiego związku piłkarskiego - przyp. JB). – Skandal korupcyjny nie dotyczy
Związku, ale konkretnych klubów i protagonistów uwikłanych w całą sprawę –
zaznaczył prezes FAČR, David Trunda. MFK Karwina jest jedynym pierwszoligowym
podmiotem uwikłanym w aferę korupcyjną. Pozostałe ślady prowadzą do klubów w
drugiej, trzeciej i czwartej lidze, z siedzibami na Morawach i Śląsku, w których oprócz łapówek w grę
wchodzi też „piłkarski poker” z sędziami i uczestnictwo w nielegalnym hazardzie
bukmacherskim. – Z mojej strony zrobię wszystko, żeby zniszczyć mafię
podłączoną pod nielegalny biznes bukmacherski – podkreślił Trunda.