Czy „Odyseja” przebije sukces „Oppenheimera”? | 20.07.2026
Budżet rzędu 250 mln dol., ponad 90 dni zdjęciowych,
gwiazdorska obsada i dwa tysiące statystów – Christopher Nolan przyznaje, że
„Odyseja” to jeden z najtrudniejszych filmów, jakie zrealizował. Czy jego nowe
dzieło przebije sukces „Oppenheimera” – pokażą kolejne miesiące. W piątek obraz
trafił do kin.
– Tylu ludzi wyniosło mnie na te szczyty, na tę scenę –
mówił reżyser w marcu 2024 r., gdy fabuła o „ojcu bomby atomowej”, fizyku
Robercie Oppenheimerze, zgarnęła siedem Oscarów, m.in. w kategoriach najlepszy
film i reżyseria. – Podróż z kinem trwa dopiero sto lat. Ale wiele dla mnie
znaczy, że mogę być istotną częścią tej podróży – zapewnił. Nolan w ciągu
zaledwie dwóch dekad przemierzył dystans dzielący kino krótkometrażowe od
tytułu najbardziej kasowego brytyjskiego twórcy od czasów Hitchcocka.
Udowodnił, że produkcje wysokobudżetowe, przeznaczone dla szerokiej
publiczności, mogą posiadać walor kina autorskiego.
Mając poczucie niemal nieograniczonej wolności artystycznej,
reżyser może stawiać przed sobą coraz większe wyzwania. Adaptacja eposu Homera
o podróży Odyseusza do domu, zrealizowana w technologii IMAX, to jedno z
najbardziej wymagających zadań, jakich się podjął. – Wybierając projekt, muszę
mieć poczucie, że jest on konsekwencją mojej dotychczasowej pracy. W tym
wypadku czułem to bardziej niż kiedykolwiek. Odnalazłem w „Odysei” wszystkie
moje dotychczasowe filmy – historię powrotu do domu z „Incepcji” i „Interstellar”,
podróż bohatera „Mrocznego rycerza”, opowieść wojenną z „Dunkierki”. Wiele z
tego, co zrobiłem, poniekąd wywodzi się z tej historii. To mi dało przekonanie,
że wiem, jak chcę ją przekazać – wspomniał Nolan na łamach The Hindu.
W innym wywiadzie określił Homera mianem „Marvela swojej
epoki”, a jego utwór jako „niesamowitą historię przygodową”, którą warto
przybliżyć współczesnym widzom. – Ludzie zwykli postrzegać starożytny świat w
dziwny sposób. Istnieje wiele uprzedzeń kulturowych. Tymczasem, jeśli zagłębimy
się w ten poemat, odkryjemy coś naprawdę przystępnego, przyziemnego,
ugruntowanego. Dlatego kreując filmowy świat, mówiłem aktorom, że chcę skupić
się właśnie na tym. Zależało mi, by odrzucić niektóre założenia i sprawić, że
film będzie świeżym doświadczeniem dla odbiorców – wyjaśnił, cytowany przez The
Hollywood Reporter.
Przed premierą nie brakowało kontrowersji związanych z
poszczególnymi decyzjami twórców filmu, takimi jak historycznie nieprecyzyjne
zbroje czy obsadzenie Lupity Nyong’o w roli Heleny. Jednak Nolan przywykł do
tego, że jego wybory wzbudzają emocje. – Każdy, kto podjąłby się adaptacji
„Odysei”, mierzyłby się z nadziejami i marzeniami ludzi z całego świata o
epickich filmach. To wiąże się z ogromną odpowiedzialnością (...). Tworząc
„Mrocznego rycerza”, nauczyłem się, że widzowie oczekują, że ich ukochana
opowieść, grupa bohaterów doczeka się szczerej interpretacji. Chcą mieć
pewność, że reżyser włożył w to całe serce – powiedział agencji Associated
Press.
Jak pokazują pierwsze recenzje, krytycy nie mają wątpliwości
co do jego pracy. „Oszałamiające osiągnięcie”, „bezbłędna realizacja”,
„prawdziwa uczta filmowa”, „triumfalna, spektakularna epopeja” – to tylko
niektóre z określeń, jakie pojawiają się pod adresem „Odysei”. Nawet ci, którzy
wskazują na kilka słabszych momentów, zgodnie twierdzą, że „ostatni akt
nagradza całą podróż”.
„Wspaniała i porywająca adaptacja eposu Homera, w której
wyraźnie wyczuwa się charakterystyczny styl Christophera Nolana. Naprawdę
trudno sobie wyobrazić, by jakikolwiek inny reżyser na świecie był w stanie
przenieść ten materiał źródłowy na ekran z takim rozmachem i sercem” – pisze
Peri Nemiroff z serwisu Collider. „Nieskazitelna realizacja filmu, tak epicka,
jak można by się spodziewać. Matt Damon daje z siebie wszystko w tej
najsilniejszej roli w całej swojej karierze. Robert Pattinson jest znakomity
jako Antinous, a Eumaeus w wykonaniu Johna Leguizamo jest po prostu
fantastyczny” – zachwyca się dziennikarz filmowy Simon Thompson.
Na aktorstwo zwraca uwagę również dziennikarz Clayton Davis.
„Matt Damon wnosi do filmu determinację, a Tom Holland – wrażliwość i serce. To
kolejny hit Nolana, który jego zagorzali fani będą analizować jeszcze przez
dziesiątki lat” – uważa. Robertem Pattinsonem zachwyca się z kolei Erik Davis z
portalu Fandango. „Jest tak przebiegły, manipulacyjny i ogląda się go z
niekończącą się przyjemnością. Pattinson w pełni wczuwa się w nikczemność
swojej postaci, co skutkuje jedną z moich ulubionych ról w jego dorobku” –
ocenia.
Teraz efekty pracy Nolana i jego ekipy mogą ocenić również
widzowie – film trafił w piątek do kin. W obsadzie – obok Matta Damona, Anne
Hathaway i Lupity Noyng’o – znaleźli się Tom Holland, Zendaya, Charlize Theron
i Robert Pattinson. Za zdjęcia odpowiada Hoyte van Hoytema, a za muzykę –
Ludwig Göransson.