środa, 28 stycznia 2026
Imieniny: PL: Agnieszki, Kariny, Lesława| CZ: Otýlie
Glos Live
/
Nahoru

Grenlandczycy chcą mieć znów święty spokój | 23.01.2026

Kartki z przekreślonym mikrofonem i informacją, aby nie niepokoić mieszkańców pytaniami, porozwieszane są na drzwiach domów w stolicy Grenlandii, Nuuk. To skutek najazdu dziennikarzy i skupienia się uwagi świata na wyspie, na co zamieszkujący ją niewielki naród nie był przygotowany.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Nuuk, to podobnie jak cała Grenlandia, to oaza spokoju. Mieszkańcy marzą o ciszy. Fot. Pixabay

Na zaśnieżonym deptaku w centrum niespełna 20-tysięcznego miasteczka widać więcej kamer niż mieszkańców. Narzekają głównie reporterzy telewizyjni, którzy w 15-stopniowym mrozie szukają bohaterów do sondy ulicznej. Mają na to pięć godzin, potem zajdzie słońce. Gdy jest śnieżyca, czasu jest jeszcze mniej. – Same odmowy – mówią Włosi. Na to samo skarżą się dziennikarze z Korei Południowej. Niewesoło jest grupie francuskich dziennikarzy, którzy zrobili sobie przerwę w ośrodku kultury Katuaq, aby się ogrzać i posilić. W pewnym momencie zaczepiają ich dwaj młodzi Grenlandczycy. – Co sądzicie o Trumpie? – pytają reporterów i wybuchają śmiechem.

Od początku stycznia, gdy prezydent USA Donald Trump ponowił groźby przejęcia Grenlandii, nie sposób uzyskać komentarza również od władz Nuuk ani umówić się na wywiad z grenlandzkim rządem. Ratusz tłumaczy, że sprawy międzynarodowe nie leżą w jego kompetencjach, a asystentka premiera Grenlandii wymawia się brakiem czasu z powodu obecnej nadzwyczajnej sytuacji.

Pracownicy Uniwersytetu Grenlandzkiego przyznają, że nie są w stanie nawet odpowiadać na e-maile, jakie otrzymują z całego świata. „Obecnie zapotrzebowanie na naszych ekspertów jest ogromne, jako mała uczelnia koncentrujemy się głównie na edukacji i badaniach” – wyjaśniają w oświadczeniu prasowym.

Najazd dziennikarzy z całego świata odnotowała lokalna gazeta „Sermitsiaq”, pisząc o zapełnionej recepcji jedynego dużego hotelu w mieście, nazwanego ku czci założyciela miasta Hansa Egede. Tygodnik ocenił, że tegoroczne zainteresowanie mediów jest dużo większe niż na początku 2025 r., gdy Trump zaczął mówić o przejęciu Grenlandii. Autorka artykułu Oline Inuusuttog Olsen potwierdza, że również do jej redakcji z prośbami o pomoc zwracają się zagraniczne media. – Jest to bardzo rozpraszające. Gdybym odpowiadała na pytania, nie miałabym czasu na nic innego – mówi.

Wielu Grenlandczyków pytanych przez Polską Agencję Prasową o powody niechęci do rozmów odpowiada, że cała sytuacja znacznie ich przerosła. Zwracają uwagę, że są małym narodem – na Grenlandii mieszka nieco ponad 56 tys. osób.– Mamy powoli dosyć całego zamieszania, to oczywiste, że Grenlandia nie jest na sprzedaż – mówi jedna z kobiet. Od niektórych rozmówców można zarazem usłyszeć słowa wdzięczności za przekazywanie informacji o postawie wyspy.

Niektórym mieszkańcom języki rozwiązują się w barach podczas długich wieczorów. Wtedy jednak chcą mówić o dumie, pokojowym nastawieniu do świata i swoich szlachetnych sercach, nie o polityce i Trumpie.


Może Cię zainteresować.