czwartek, 30 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Balladyny, Lilli, Mariana| CZ: Blahoslav
Glos Live
/
Nahoru

Kolekcjoner ostatnich świadectw po bliskich | 20.04.2026

Kartki i listy są dla wielu ostatnim świadectwem życia ich bliskich zamordowanych w Holokauście – mówi w rozmowie z PAP brytyjski kolekcjoner Jonathan Smith, który znaczną część życia poświęcił próbie zrozumienia Holokaustu i z czasem odkrył, że dotknął on także jego rodzinę.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Kartka pocztowa z KL Auschwitz. Fot. Instytut Pamięci Narodowej

– Zacząłem kolekcjonować kartki pocztowe, gdy byłem bardzo mały, miałem pięć lat. Wtedy zbierałem wszystkie wysyłane do nas widokówki. Używano ich wówczas jako środka komunikacji. Miałem kartki z całego świata – wyjaśnia początek swojej przygody ze zbieraniem pocztówek.

Zainteresowanie Jonathana historią wzięło się od chęci zrozumienia tego, kim jest. – Wszystko, co wiedziałem od strony mojej matki, to, że jestem Żydem i Holokaust miał miejsce, ale nic więcej. Na ten temat w domu się nie rozmawiało. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że oni bardzo mało wiedzieli, ale było to też dla nich tak bolesne, że nie chcieli o tym rozmawiać – mówi, opowiadając o swojej rodzinie. – Byłem świadom Holokaustu, ale bardzo mało na jego temat wiedziałem i w Wielkiej Brytanii niewiele osób o tym mówiło – zaznacza. Jego zdaniem przełom nastąpił wraz z procesem w Izraelu nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna w 1961 roku, który szeroko relacjonowała także brytyjska prasa np. „Jewish Cronicle”, „The Evening Standard” czy „Manchester Guardian”.

Jonathan tłumaczy, że dopiero wtedy świadectwa ludzi, którzy przeżyli Holokaust, zaczęły być szeroko dostępne. – Zacząłem czytać te teksty. Czytałem wszystko co mogłem znaleźć – mówi. Po skończeniu szkoły Jonathan podjął decyzję o wyjeździe do Europy kontynentalnej. Jak sam podkreśla, ciągnęła go chęć zrozumienia i udania się w miejsca, gdzie doszło do Holokaustu. – W 1967 i 1968 roku pojechałem do Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej – dodaje.

Jonathan wspomina, że nie mając pieniędzy, podróżował autostopem i pociągami, zatrzymując się u ludzi, których spotykał na swojej drodze. Jego głównym celem było zrozumieć, co stało się na tych terenach, które historyk Timothy Snyder kilka dekad później określił mianem „skrwawionych ziem”.– Ponieważ byłem bardzo młody, to trochę nie wiedziałem, jak się zabrać za te poszukiwania, ale nie mogłem znaleźć żadnych pomników czy miejsc upamiętnienia Holokaustu, a nawet śladów społeczności żydowskiej. Jedynie na Słowacji w miejscowości Bańska Szczawnica, znalazłem dwie synagogi, które się ostały. A, i również w Budapeszcie. To mi się wydało bardzo ciekawe – opowiada.

Niemniej pasja kolekcjonerska Jonathana z czasem pomogła mu chociaż częściowo odpowiedzieć na pytania, które wciąż nie dawały mu spokoju. Według mężczyzny, przez wiele lat niewiele osób interesowało się kartkami pocztowymi i listami, chociaż były one często jedynymi śladami, które pozostały po zamordowanych rodzinach.Jonathan zbierał kartki, odkąd pamięta, ale wraz z pierwszą podróżą do Europy Środkowo-Wschodniej, zdecydował się skupić na tych opowiadających historię tego regionu. – W latach 90. zdałem sobie sprawę, że są sklepy filatelistyczne, które sprzedają historyczne pocztówki. W Londynie był niemiecki sprzedawca, który miał pocztówki m.in. z Auschwitz. Wówczas zrozumiałem: „O rany to zostało napisane przez kogoś kto tam był i nie wiadomo, czy przeżył”. Były one niesamowicie drogie i kosztowały 60-70 funtów. Wtedy zacząłem je kupować; najpierw jedną z Sachsenhausen i kilka z Auschwitz – opowiada Jonathan i tłumaczy, że na początku miał bardzo dziwne poczucie towarzyszące kolekcjonowaniu tych kartek. 



Może Cię zainteresować.